Apple: dziećmi się jednak nie potrząsa…

logo appstoreRóżnego rodzaju aplikacji, w tym gier, pod iPhone jest multum. Jedne całkiem fajne, inne kompletnie bezsensowne – ale co kto lubi po prostu. Tym razem jednak autorzy pewnej gry zdecydowanie przesadzili.
I dostali po łapach. Nie tylko od Apple’a, który grę wyrzucił z App Store, ale także od tak zwanej opinii publicznej. A, i od organizacji chroniących praw dzieci, bo to dzieci właśnie były tematyką tej… hm… gry.

Gra, o ile w ogóle można tak nazwać tą aplikację, jest bezdennie głupia nawet jeśli pominąć fabułę. Ot, trzeba trząść telefonem do uzyskania pożądanego efektu – ile razy można, zanim zrobi się to nudne? Dwa? Cztery…?
Ale nie z powodu bycia nudną gra wyleciała z App Store.

Celem gry jest mianowicie… zatrzęsienie na śmierć płaczącego niemowlaka.

Nie mam najmniejszej ochoty nawet zastanawiać się, jakimi torami szło rozumowanie tego, kto to oprogramował – ale podejrzewam, że skierowanie go na obserwację psychiatryczną mogłoby być dobrym pomysłem. Jak informują organizacje broniące praw dzieci, bardzo wiele maluchów cierpi z powodu urazów doznanych właśnie przy potrząsaniu w niemowlęctwie – 80% z nich doznało uszkodzeń słuchu, wzroku bądź mózgu. Co i tak jest lepsze, niż te 20% przypadków śmiertelnych.

Gra wygląda tak:

baby shaker

A na YouTube można sobie obejrzeć przygotowany przez TechCrunch.com filmik pt. Baby Shaker, prezentujący „przebieg rozgrywki”.

Pojawiały się co prawda tłumaczenia, że wcale nie o zatrzęsienie na śmierć chodzi, ale szczerze – ktoś ma wątpliwości co do powszechnego odbioru symbolu X-ów zamiast oczu?

Ogólnie Apple ma teraz problem i gęsto się tłumaczy. Problem wynika z tego, że gra weszła w ogóle do App Store – bo oznacza to, że została przez firmę zautoryzowana jako bezpiecznej zarówno dla sprzętu, jak i samego użytkownika. No, niby krzywdy użytkownikowi nie zrobi, telefon też zostanie cały, ale jednak jakoś tak niesmacznie wyszło…

Kategoria posta: Aktualności

Tagi: Apple, gra, iPhone, potrząsanie

Regulamin komentowania

  • poison

    Dla mnie to wyolbrzymianie sprawy.Ta aplikacja przedstawia tylko szkice dzieci po czym nagle pojawiają się „X X” na oczach.Do autora artykułu – nie na miejscu jest wyrażanie prywatnej opinii na temat twórcy tegoż programu, gdy pisze się artykuł który z założenia ma być obiektywny.Osobiście uważam, że to osoby które wywołały afere powinny poddać się obserwacji psychiatrycznej i zastanowić sie nad lekkim dystansem do życia.