Casio C771 G’zOne – pancerny smartfon z Androidem 2.2

Pancernych smartfonów jest zaledwie kilka. Do tego wąskiego grona dołączył kolejny, tym razem bardzo nietypowy – Casio G’zOne. Pierwszy raz pojawił się na styczniowych targach CES 2011, a dzisiaj powraca na nieoficjalnych zdjęciach.

Anonimowy przyjaciel serwisu Android Central przesłał nieoficjalny materiał, którego niewielką część możecie zobaczyć w niniejszym wpisie. Podzielił się również kilkoma elementami specyfikacji. G’zOne działa pod kontrolą Androida 2.2. Na pokładzie znalazły się ponadto: aparat o matrycy 5 Mpix, slot kart microSD, dostęp do portali społecznościowych oraz cała gama usług Google. Obudowa jest wodoodporna, niestraszne są jej upadki i zabrudzenia.

Casio CA001 dotykowo i tradycyjnie

Smartfona Casio niestety nie zobaczymy na terenie Europy. Już wkrótce trafi do sprzedaży w amerykańskiej sieci Verizon. Zainteresowani tego typu urządzeniami na razie muszą zadowolić się Motorolą Defy.

Więcej na ten temat: Motorola Defy

Regulamin komentowania

  • Michał

    Nam wystarczy Motorola jest o wiele fajniejsza a wytrzyma podobne katiusze zresztą kto będzie chciał mieć ten telefon Casio to go sobie zdobędzie ale w 
    Europie przez niego sobie nie pogada i zapłaci za niego powyżej 2000zł

    • xao

      jakże inteligentne spostrzeżenie… aż i chomiki się stały zazdrosne…
      Motorola Defy tonie pancerniak, on tylko takiego udaje. Jak inżynier bierze na budowę telefon to wie że się ten upier***i w błocie, wpadnie do betoniarki z pewnością albo spadnie z 3 piętra, takie maszyny mają przeżyć łapy w smarze i kieszenie pełne piachu od którego rysuje się ekran, nikt normalny nie kupi delikatnego Defy wiedząc że będzie on prawdopodobnie latał i był uwalony dzień w dzień bez czyszczenia ponad miesiąc (ot pewnie zazna wytarcie o spodnie albo o kombinezon). Ojciec pracując na budowie miał i ma same Nokie (3310, 2600), te telefony mieliły się z cementem w betoniarce a później były odkuwane z niego, spadały z dachów, były rozjeżdżane, gniecione, uwalone w smarach i piachu i działały, bo miały solidną i prostą budowę. Jak ktoś potrzebuje telefon do upierdzielania go w robocie to kupi coś mocnego i trwałego a nie Defy który porysował się matce która trzymała go w torebce! (sic!), toć nie nosi w niej gwoździ a jakieś dokumenty to ekran jest zarysowany jak pajęczynkami… i to ma być wytrzymały telefon? nie dzięki…

      • Henry

        Co do Defy masz racje.
        A co do tematu to wątpię czy komuś na budowie potrzebny jest telefon z androidem w którym trzeba rozebrać rękawice żeby odebrać tel.

        • xao

          na budowach chodzą nie tylko ludzie którzy kręcą cement w betoniarce ale inżynierowie którzy łażą po budowie, pomagają coś czasem, każą poprawiać, im raczej android do wyliczeń czy czegoś innego będzie pewnie potrzebny, kalkulatory naukowe raczej nie są w prostych telefonach, a nóż widelec takiemu inżynierowi spadnie po prostu telefon z dachu i pierdyknie na wylany cement, przypadki są a prawdopodobieństwo tego wzrasta z każdym dniem pracy na choćby budowie, bo nie mówię przecież o innych zawodach którym się to po prostu przyda, obudowa i solidność, choćby botanikowi skaczącego po jakiś bagnach który musi mieć GPS’a, jakiś kontakt email, PDFa z roślinkami i który utalanymi w torfie łapami będzie macał po ekranie.

      • Krzychu

        Co do Defy to masz racje i nie masz racji. Telefon ten jak pokazuje nawet reklama nie jest stworzony na budowę, to po prostu trochę mocniejszy smartphone. Ma wytrzymać upadek na podłogę, wpadnięcie do wanny, czy basenu, a nie przejazd po nim czołgiem.

  • Markus

    But, will it blend?

  • livfak

    //rp.pl/?pwid=537563ff669b4dd39410e6d5922de2e6