Motorola Droid 4 – znamy specyfikację!

Motorola Droid 4 | fot. droid-llife.com

Motorola Droid 4 | fot. droid-llife.com

Rodzina telefonów Droid w Ameryce trzyma się bardzo dobrze. Świadczy o tym kolejny model, Droid 4, o którym już teraz wiemy praktycznie wszystko.

Smartfon nie jest nam zupełnie obcy, ponieważ pod koniec października wyciekły jego zdjęcia wraz z domniemaną specyfikacją. Jednak teraz jesteśmy pewni jak prezentuje się kontynuator serii.

Motorola DROID4 pozuje do zdjęć – ma co pokazać

Sercem telefonu jest dwurdzeniowy procesor 1,2 GHz (prawdopodobnie ten sam co w Motoroli RAZR) oraz 1 GB RAM-u. Dla wielu osób rozczarowaniem będzie technologia 4-calowego wyświetlacza qHD – TFT, zamiast Super AMOLED-a. Cóż, przynajmniej nikt nie będzie narzekał na matrycę PenTile. Oprócz tego, w najnowszym Droidzie znajdziemy: aparat 8 Mpix, pamięć wewnętrzną 16 GB z obsługą kart microSD do 32 GB, baterię 1785 mAh, łączność 4G, oraz port micro HDMI. Droid 4 pracuje pod kontrolą Androida Gingerbread, chociaż rychła aktualizacja do Ice Cream Sandwich jest więcej niż pewna.

Droid 4 - specyfikacja | fot. droid-life.com

Droid 4 - specyfikacja | fot. droid-life.com

Oczywiście największym wyróżnikiem jest wysuwana klawiatura QWERTY, która według specyfikacji ma podświetlenie krawędziowe. Rzeczywiście na zdjęciach prezentuje się wyjątkowo jasno, ale czy przeciętny użytkownik zauważy różnicę?

Specyficzny wygląd oraz dane techniczne nie pozostawiają złudzeń – mamy do czynienia z Motorolą RAZR, do której dołożono klawiaturę. Ciekawe podejście, biorąc pod uwagę, że obecnie większości osób wystarcza pisanie korzystając z ekranu dotykowego. A przez dodatkowy element telefon traci największą zaletę RAZR, czyli niezwykle małą grubość. Droid 4 ma wymiary 7,11 x 12,7 x 1,27 cm, więc one na pewno nie zwrócą na siebie uwagi. Kolejną różnicą pomiędzy tymi dwoma modelami jest zdejmowana klapka na baterię, więc prawdopodobnie wymiana akumulatora nie powinna być problemem.

Motorola RAZR oficjalnie. Ma 7,1 mm grubości – najcieńszy smartfon świata!

Miejmy nadzieję, że model nie podzieli losu Droida 3 i jednak będziemy mogli go kupić w Europie. Zwłaszcza, że takiego telefonu, high-endu z klawiaturą QWERTY, bardzo nam brakuje.

Pisanie na wyświetlaczach większych niż 4 cale nie jest trudne, ale dla ludzi, którzy wprowadzają tekstu naprawdę dużo, to może nie wystarczyć. Są telefony takie jak HTC Desire Z lub Sony Ericsson Xperia (Mini) Pro, ale fani dwurdzeniowych procesorów i większych ekranów ciągle muszą sobie radzić bez klawiatury. Ciekawe czy ta sytuacja się wkrótce zmieni.

Więcej na ten temat: Droid 4

Regulamin komentowania

  • Cris

    No w końcu normalny smartfon z wysuwaną klawiaturą qwerty .

  • QWE

    Szkoda tylko że telefon jest taki brzydki. Przynajmniej na tym zdjęciu w tytule. Zupełnie nie trawię tych telefonów z garbem.

    Nokia pokazała w modelu E7 że można zrobić telefon QWERTY który jest ładny. Inne firmy zamiast sie wzorować na tej obudowie to robią jakieś potworki. Gdyby Motorola zrobiła telefon o parametrach droida i jakości obudowy telefonów Nokii to były to hit. 

  • Falkonek

    Pisales kiedys na e7? to nie nalezy do japrzyjemniejszych…. co z tego ze ladnie wyglada jak sie kiepsko na niej pisze?

  • QWE

    Moim zdaniem klawiatura w E7 jest bardzo dobra, jak i cała jakość obudowy. To co mi się w tym telefonie nie spodobało to słaby hardware (rozdzielczość ekranu, procesor) oraz Symbian. Telefon był ładny ale miał za dużo wad by go zostawić i pobawiłem się nim tylko godzinę u znajomego w sklepie.

    Czekam na jakąś nową Nokię Communicator. Już z Windows Phone. Nokia będzie musiała zastosować ekran o wysokiej rozdzielczości i szybki procesor bo tego wymaga Windows Phone. Do tego dochodzą programy z serii MS Office. Jeżeli nic nie spie… to będzie idealny telefon biznesowy :)

  • Eff

    Z czego się cieszysz? I tak raczej na pewno nie będzie go w ofercie w pl/europie.

  • Anonim

    Zastanawia mnie to wypuszczanie telefonów z 2.3, kiedy kanapka została już zaprezentowana. Jasne, mają zaktualizować, ale z doświadczenia wiemy, że te aktualizacje Androida niejednokrotnie były bardzo nieszczęśliwe.

    Tak jak to było z piernikiem. SGS 1 (który jest bliźniaczo podobny do Nexusa) dostał pierwszą wersję dopiero z parę miesięcy po premierze. A na na pierwszą stabilną aktualizację trzeba było czekać jeszcze dłużej. A co z LG? Wypuszczają pierwszego dwurdzeniowca z Froyo, ale „do takiego telefonu aktualizacja jest więcej jak pewna”. 

    Jasne, logika nakazuje by takie telefony jak te z artykułu aktualizować, ale różnie to może wyjść. Ja stawiam, że przez trzy, cztery miesiące, właściciele SGS II, RAZR i tym podobnych będą wyczekiwać nowego softa, ściągając wersje z Uzbekistanu. A w tym czasie wyjdzie SGS III czy coś w ten deseń i będzie już z góry miał właściwą wersję.

  • Tomek77

    To jest zupełnie bez sensu by nowe telefony miały starą wersję systemu. Motorola od pół roku wiedziała że w listopadzie będzie premiera ICS. Nie mogli przetestować swojego telefonu na jakiejś wersji beta? Zrobić swoją nakładkę jeszcze przed premierą ICS? 

    To chyba nie powinno być trudne. Apple i Microsoft udostępniły na pół roku przed premierą każdemu wersje beta swoich nowych systemów. Każdy producent mógł całość przetestować tak by w dniu premiery od razu wszystko było gotowe do aktualizacji. Wersja beta pojawiła się w czerwcu, wersja finalna pojawiła się 5 miesięcy później i każdy z producentów już od dawna miał zakończone testy i gotowy ROM. Aktualizacja WP7 do wersji Mango trwała 3 tygodnie, Apple zaktualizował wszystkie telefony jeszcze sprawniej. Każdy producent od miesięcy był przygotowany na nową wersję dzięki wersji beta i RC. Deweloperzy mieli 5 miesięcy na testy swoich aplikacji. Wszystko jeszcze przed premierą.

    W Androidzie jest to wszystko trochę dziwne. Niby system jest „otwarty” ale do czasu premiery nikt nie ma do niego dostępu. Nikt nie może ściągnąć wersji beta lub RC. Producenci nie mogą przygotować swoich telefonów, deweloperzy nie mogą sprawdzić swoich aplikacji z nową wersją. Premiera nowej wersji jest w zasadzie tylko na papierze bo nikt do niej nie ma dostępu. Żaden telefon  nie dostaje w tym dniu aktualizacji bo producenci nie mieli jak przetestować swojego hardware z nową wersją nie mówiąc już o dostosowaniu nakładki. A wystarczyłoby wydawać 6 miesięcy wcześniej wersję beta

  • hmmmm

    Na zdjęciu jest napisane, że będzie ekran o przekątnej 4.0″ a nie 4.3″ 

  • http://profiles.google.com/paw.zubr Paweł Zubrycki

    Nie wiem, czy to widzisz, ale w zasadzie jedyną różnicą jest nazewnictwo. Tak czy siak po oficjalnej premierze systemu (tu również liczy się wypuszczenie bety) musisz czekać kilka miesięcy na wprowadzenie nowej wersji.

  • Dominia

    Czuje że nadchodzi następca mojego Desire :D 
    Podoba mi się nawet (szczególnie ten garb). W dodatku 2-rdzenie 1,2 gHz to już super.
    Mam nadzieje że nie będzie kosztował więcej niż 2000 zł

  • Anonim

    Fajny telefon. Ucieszyłbym się jakby był dostępny w PL u operatorów w normalnych cenach.

  • Mizzou

    Powiesz tylko coś dobrze o Apple, to mycior cię polubi, on ma chyba jakieś kompleksy z tym Apple

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Niestety, pewnie producenci nie wiedzieli za wiele o najnowszym Androidzie. W sumie szkoda, może Google nie chce ryzykować przecieków lub przekazywać firmom niedopracowanego kodu ICS-a.

    Warto pamiętać, że projektowanie i zwłaszcza TESTOWANIE telefonu to nie są tygodnie, tylko co najmniej miesiące. A jeszcze do niedawna było bardzo dużo niewiadomych o nowym systemie.

    Oczywiście są już działające porty, tworzone przez kilka osób z forum xda, ale porty zawsze będą portami. Producent nie może sobie pozwolić na wpadki lub brak czegokolwiek. No i do tego niestety też dochodzą zintegrowane z systemem nakładki, które wszędzie trzeba wepchnąć. Jestem pewien, że bez nich fragmentacja i czas aktualizowania byłyby o wiele mniejsze. A na koniec oczywiście testowanie, składające się na długie oczekiwanie na Ice Cream Sandwich :)

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Prawdopodobnie Google nie przygotował kodu wystarczająco dobrze, żeby rozesłać go do producentów, może dodawał zmiany w ostatnich dniach przed premierą. Nigdy się tego nie dowiemy, ale z pewnością są jakieś dobre powody ku temu. Oczywiście też wolałbym, żeby było jak piszesz ;)

    Różnica pomiędzy producentami z WP a Androida to nakładki. Google udostępniło by kod HTC, ten wsadziłby Sense, a po jakimś czasie w Ice Cream Sandwich coś by się zmieniło i cała praca HTC poszłaby na marne. Nie mówię, że koniecznie tak jest, bo nie wiem jak duże modyfikacje wprowadza Google w ciągu kilku ostatnich miesięcy, ale tak wygląda jedna  z prawdopodobnych wersji.

    Co do otwartości – z tego nieudostępniania przed premierą się cieszę. Jeszcze raz powtórzę: wolałbym, żeby deweloperzy i producenci byli dobrze przygotowaniu na ten wielki dzień, ale pewnie gigant z Mountain View ma dobre powody. Pewnie największym z nich jest niedoszlifowany kod i obawa przed zamieszaniem z tego względu.

  • Tila11

    Odgrzany kotlet. Przecież to Droid 3 w obudowie razr. Mam 3 i nie widze żadnego sensu by zmieniac go na 4 gdyż bebchy sa te same.

  • Tila11

    Największa różnica to 1gb ram, ale droid 3 przy 512 śmiga pieknie.

  • Janusz

    http://www.mobilekiller.pl/droid-4-oficjalne-zdjecia-telefonu/ <- Pierwsze oficjalne fotki Droida 4. Zapraszam!

  • Tomek77

    Istnieje wiele projektów open source na bazie których tworzy się nakładki. Jednak są to prawdziwe projekty open source typu Apache, Eclipse lub Chromium. Źródła tych projektów są dostępne 356 dni w roku. Każdy deweloper pracujący np. w IBM który robi nadbudówkę na usługi Apache tworzy je równolegle do zmian w kodzie bazowym. To działa w setkach projektów. Taka jest idea open source. Widzisz jak zmienia się kod bazowy i jednocześnie modyfikujesz nakładkę. Gdy coś się drastycznie zmienia to dyskutujesz to z deweloperami.

    Android nie jest prawdziwym projektem ‘open source’. Źródła projektu nie są dostępne w trakcie deweloperki, nikt poza pracownikami Google nie może ich modyfikować. Nikt nawet nie wie co się zmienia. To zupełna odwrotność projektów takich jak Chromium czy Apache. Co jest tym bardziej dziwne bo Chromium jest projektem realizowanym przez Google.

    Zamiast prawdziwej polityki open source mamy jedynie raz do roku snapshot z aktualnej wersji kodu. Jednak nikt nie wie jak będzie wyglądała kolejna wersja. Gdyby kiedyś Android stał się projektem otwartym takim jak Chromium to natychmiast zakończyłoby to wszystkie problemy. Nakładki powstawałyby równolegle. Także testy nowych wersji byłyby prowadzone równolegle do prac deweloperskich. Tak jak w przypadku projektów Apache oraz Chrmium

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Jasne, masz rację. Niedawno nawet porównywano „opensourcowość” kilku popularych projektów, tam był chyba FF, eclipse, na pewno też Android. I oczywiście ten ostatni wyszedł najmniej otwarcie. Więc muszę się z Tobą zgodzić – Android jest open-source’owy tylko w małej części. Prawdopodobnie chodzi tutaj głównie o lepszą kontrolę nad kodem.

    Pracownicy Google twierdzili, że źródło Honeycomba nie zostało upublicznione w obawie przed jego portami na małe urządzenia, do których on nie został stworzony. I mieli w tym trochę racji.

    Jakieś inne pomysły co do powodów częściowego zamknięcia Androida?

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Jeśli w ogóle do nas przyjdzie, to na mniejszą cenę bym na pewno nie liczył ;)

  • Chudinio

    Całkiem całkiem wypada na tych renderach. Generalnie bardzo żałuję, że najprawdopodobniej w Europie nie zagości. :< 

  • Tomek77

    Myślę że tu chodzi głównie o obniżenie kosztów supportu. Jak wiadomo w procesie produkcji oprogramowania koszty wsparcia dla kodu po wdrożeniu mogą być wielokrotnie wyższe niż koszty jego produkcji. Jeżeli system zostanie napisany przez 2 lata a następnie ma być utrzymywany przez 6-8 lat to koszty utrzymania są zdecydowanie wyższe. Wszystko zależy od długości okresu gwarancji w którym będą poprawiane błędy (nie należy tego mylić z nowymi funkcjami).

    W przypadku Androida mamy ciekawą sytuację. Google pisze jakiś kod ale zupełnie nie świadczy wsparcia. Kod jest udostępniany ale jeżeli ktoś go użyje to robi to na własną odpowiedzialność. Także ewentualne poprawki i migracje na nowsze wersje muszą być robione przez firmę końcową. Kod pobierany jest bez żadnej gwarancji

    Na Androida nie ma też licencji. Tym samym nikt nie może procesować się z Googlem np. o naruszenie patentów. Konieczne jest procesowanie się z każdym z producentem z osobna. Nie można przykładowo oskarżyć Google o naruszenie patentu i wymusić na nim opłaty bo on na swoim kodzie teoretycznie nie zarabia. A tego typu projekty nie są objęte w USA patentami. 

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Mieszkasz w USA, tak?
    Jednak Droid 3 zbierał słabe recenzje, mówiło się o zabugowanym oprogramowaniu i niewystarczająco płynnym działaniu. Oczywiście nie miałem go w ręku, więc mówię tylko informacje przeczytane/usłyszane, ale wszyscy zgodnie twierdzą, że trójka była daleka do ideału.

  • Tila11

    Używam i się nie zgadzam. Owszem nie jest to słuchawka idealna ale uważam ją za jeden z lepszych dostępnych smartów z qwerty na rynku. Oprogramowanie nie jest zabugowane, wręcz przeciwnie zostałem mile zaskoczony jego działaniem a nie posiadam aktualnej wersji, bo jeszcze nie robiłem aktualizacji, których były trzy w sumie. 

  • http://komorkomania.pl/author/michal-brzezinski Michal Brzezinski

    Broń boże nie mówię, że Droid 3 jest zły ;) Po prostu według wielu osób nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Prawdopodobnie jest to najlepszy model z telefonów z qwerty, ale z drugiej strony nie ma porządnej konkurencji na tym polu.
    Tak czy siak przyznaję Ci rację – też bym nie wymienił 3 na 4, za mały skok.

  • Sdf

    haha  generacja i znow tft ZALLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLL