Ciemna strona komórki: ekrany dotykowe

Fot. Francois Schnell/Flickr

Fot. Francois Schnell/Flickr

Już widzę jak ci wszyscy maniacy iPhone wbijają mnie na widelec swojej krytyki i zjedzą na sobotnie śniadanie. Ale wiecie co? Mam to gdzieś! O mojej antypatii do aktualnego trendu rezygnacji z przycisków fizycznych dawałam już znać wielokrotnie. I teraz dam ponownie, bo ciemna strona komórki spowiła mnie ostatnio bardziej niż zwykle.

Więc do diabła co jest z tymi producentami i ich nagłym uwielbieniem dla ekranów dotykowych? Rozumiem, że iPhone okazał się takim hiciorem, że każdy chce odgryźć mu chociaż mały kawałek zielonego od dolarów tyłka, ale czy trzeba to robić tak bezmyślnie? Ekrany dotykowe są fajne, ale wszystkiego nie są w stanie zastąpić. Fizyczna klawiatura może i częściej się psuje, ale przynajmniej można jej używać, jako tako bez patrzenia na telefon. Czemu jadąc samochodem muszę ryzykować wpadnięcie pod rozklekotanego Stara tylko dlatego, że producent postanowił usunąć wszelkie przyciski fizyczne? Nie mam ochoty gapić się na ekran co minutę, tylko po to, by zmienić utwór z playlisty!

Żeby było śmieszniej od wielu miesięcy używam Nokii 5800 i tym bardzie jestem wściekła na designerów. Nie z powodu wspomnianej Nokii.  Ona akurat jest dobrym przykładem tego, jak wykorzystać ekran dotykowy nie tracąc dla niego całkowicie głowy. Symbian S60v5 w wersji touch jest słodki i kocham go szczerą, kobiecą miłością. Ale cieszę się, że Finowie nie dostali iPhone'owego udaru mózgu i nie zrezygnowali z bogatej gamy przycisków fizycznych. U takiego HTC ilość klawiszy spada wprost proporcjonalnie do rosnącej przekątnej ekranu dotykowego i dąży chyba do osiągnięcia tego wyimaginowanego ideału Apple, gdzie nie ma prawie żadnego przycisku.

ALE JA CHCĘ KLAWISZE! Moje stare, dobre, wysłużone, zdarte i zacinające się klawisze! Chcę na ślepo włożyć rękę do torebki i wymacać przycisk zmiany głośności oraz utworu. Chcę poczuć cudownie mechaniczne kliknięcie pod kciukiem, a nie jakieś wirtualne bzyczenie wibratora. Schowajcie sobie swoje akcelerometry i Multi Touche do kieszeni, a mi pozwólcie na chociaż odrobinę fizycznej przyjemności!

A najlepiej zróbcie dwie wersje jednego modelu tak, by ciemna strona komórki w oczach takiej wredoty, jak ja nabrała nieco jaśniejszych barw.

Skończyłam.

Źródło: Fot. Francois Schnell/Flickrchinagrabber

Podziel się:

Przeczytaj także: