ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test]

Ten artykuł ma 4 strony:

Aparat, bateria i podsumowanie

Aparat, który w dzień sprawdza się świetnie

ZTE w swoim flagowcu dodało autorską aplikację aparatu, która przypomina te stosowane przez Huaweia, Xiaomi czy Alcatela (TCL). Jest to prosty program, który w trybie automatycznym daje szybki dostęp do wypromowanej przez Apple’a funkcji żywych zdjęć, trybu HDR, trybu pracy lampy, timera oraz efektów (sepia, rybie oko, lustrzane odbicie itp.).

Dostępne ustawienia aparatu obejmują raptem kilka opcji — wybór rozdzielczości (domyślnie 20 Mpix w trybie 16:9), antymigotanie czy lokalizacja zdjęć. Bardziej zaawansowani użytkownicy mogą skorzystać jednak z trybu ręcznego, w którym można dobierać balans bieli, ekspozycję, ISO i szybkość migawki.

Producent ponadto dodaje gotowe tryby fotografowania, które dostępne są w wielu innych smartfonach z wyższej półki. Na liście znalazły się: panorama, ujęcia nocne, wydłużona ekspozycja, podwójna ekspozycja i spowolnienie (slow motion). W każdym z nich wyświetlane są instrukcje.

Aparat główny zastosowany przez ZTE na papierze prezentuje się bardzo obiecująco. 20-megapikselowa matryca ISOCELL Samsunga o wielkości ½,6 cala, złożona z pięciu elementów optyka o jasności f/1,8, optyczna stabilizacja obrazu, autofocus oparty na metodzie detekcji fazy oraz dwutonowa podwójna lampa błyskowa. Jak połączenie to wypada w praktyce?

Zdjęcia wykonane Axonem 7 w dobrych warunkach oświetleniowych

Podczas fotografowania w dobrych warunkach oświetleniowych jest bardzo dobrze. Zdjęcia są ostre, a poziom szczegółów stoi na więcej niż zadowalającym poziomie. Zdarza się jednak, że wyraźnie spada liczba detali w ciemniejszych fragmentach fotografii, a kolory na jaśniejszych fragmentach fotografii są nieco przesycone. Ogólnie jednak jest dobrze, a dodatkowym plusem jest nieźle działające rozmycie tła.

W gorszych warunkach nie jest już aż tak różowo

Szczególnie widoczny jest spadek liczby szczegółów (działanie algorytmu odszumiania) i gorsze odwzorowanie kolorów, a mechanizm ostrzenia nie działa już tak precyzyjnie. Axon 7 wciąż robi oczywiście zdjęcia lepsze niż zdecydowana większość telefonów ze średniej półki cenowej, ale nie jest to poziom oferowany przez Galaxy S7.

Zdjęcia wykonane Axonem 7 w nocy

Zobacz również: Moto X (2015)

Nieźle prezentuje się opcja nagrywania filmów, chociaż i tu nie obyło się bez małych potknięć. Axon 7 może nagrywać wideo w jakości 4K lub FullHD. Wybierając wyższą opcję można liczyć na dobrej jakości materiały, które cechują się bardzo dobrym poziomem szczegółów i niezłym odwzorowaniem kolorów. Niestety, przy nagrywaniu w 4K nie można korzystać z cyfrowej stabilizacji obrazu.

Opcja ta dostępna jest przy wyborze jakości FullHD, co niweluje nieco skutki poruszeń podczas nagrywania. W trybie tym można dodatkowo rejestrować obraz z szybkością 60 kl/s. Szkoda jednak, że nagrania w FullHD cechują się zauważalnie mniejszą liczbą szczegółów.

ZTE nie zapomniało również o coraz bardziej popularnym trybie slow motion (spowolnienia) - można nagrywać materiał HD z szybkością 240 kl/s. Plus producentowi należy się również za możliwość wyboru kodeka — można nagrywać zarówno w 4K, jak i FullHD z wykorzystaniem standardu H.264 lub H.265, który cechuje się wyższym próbkowaniem.

Co z czasem pracy na baterii?

Axon 7 ma nierozbieralną konstrukcję, więc użytkownicy nie mają dostępu do wmontowanego na stałe litowo-polimerowego ogniwa. Ma ono pojemność 3250 mAh, a więc jest nieco większe niż baterie z Galaxy S7, HTC 10 czy LG G5. Czy przekłada się to na dłuższy czas pracy na pojedynczym ładowaniu?

Tak, ale różnice są tak małe, że praktycznie niedostrzegalne. Szczególnie, gdy ze smartfona korzysta się dość intensywnie. W moim wypadku standardowe wykorzystanie prezentuje się mniej więcej tak: połączenie z siecią po Wi-Fi/LTE, stale włączone usługi społecznościowe, komunikatory internetowe i skrzynki pocztowe, godzina lub dwie streamowania muzyki lub oglądania filmików na YouTubie, co najmniej kilkadziesiąt minut rozmów oraz częste przeglądanie stron WWW, a do tego stale podpięte akcesoria pod Bluetooth i sporadyczne korzystanie z aplikacji wymagających połączenia z siecią.

Podczas takiego wykorzystania Axona 7 sprzęt odłączony od ładowarki rano musiałem ponownie wpinać do niej ok. 22:00, gdy wskaźnik baterii wskazywał, że pozostało 10–15 proc. Gdy decydowałem się na szybkie podładowanie (ok. 30 min.) smartfona ok. 17:00, to zazwyczaj następnego rana wskaźnik nie schodził poniżej 20 proc.

Możliwe było to dzięki opcji szybkiego ładowania w standardzie Qualcomm Quick Charge 3.0, która jest standardem w zeszłorocznych flagowcach (no, może z wyjątkiem modeli Samsunga, które obsługują drugę wersję standardu). Technologia amerykańskiej firmy umożliwia naładowanie baterii do pełna w czasie krótszym niż 1,5 godz. Gdy sprzęt doładowuje się od ok. 15–20 proc. maksymalny poziom naładowania osiągany jest już po ok. godzinie. Oczywiście, należy korzystać z kompatybilnej ładowarki.

Podsumowanie

ZTE to producent znany na naszym rynku głównie z tańszych smartfonów, ale Axon 7 pokazuje, że producent potrafi zrobić bardzo dobre urządzenie z wyższej półki cenowej. Sprzęt ten wskazuje też wyraźnie na potęp dokonany przez firmę z Państwa Środka. Chińczycy nie tylko zaczęli naprawdę dbać o jakość wykonania urządzenia, ale i stosują topowe podzespoły oraz ciekawe dodatki.

Nie udało uniknąć się oczywiście drobnych potknięć. Przykładem jest choćby wyraźny spadek jakości zdjęć w gorszych warunkach oświetleniowych. Niektóre elementy mogły zostać też bardziej dopracowane — jakość dźwięku na wyjściu słuchawkowym, zarządzanie RAM-em.

Nie zmienia to jednak faktu, że Axon 7 to świetny smartfon, który śmiało może rywalizować z topowymi urządzeniami lepiej kojarzonych na naszym rynku marek. Sprzęt, które korzysta się wygodnie i bezproblemowo.

Axona 7 nie postawię może na równi z Galaxy S7 edge, który jest nieco droższy, a w swojej cenie jest urządzeniem godnym polecenia. Plusem jest też przedłużona gwarancja i dodatkowe świadczenia, co rzadko oferują producenci.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • wykonania na najwyższym poziomie
  • żywy ekran AMOLED
  • najlepsze głośniki stereo w smartfonach
  • świetna wydajność, którą gwarantuje Snapdragon 820
  • działanie aparatu w dobrych warunkach
  • bogate funkcje multimedialne i obsługa Dolby Atmos
  • opcja szybkiego ładowania baterii
  • autorska nakładka ze sporą liczbą dodatków

Minusy:

  • ekran mógłby cechować się nieco wyższą jasnością
  • jakość zdjęć w gorszych warunkach nie zachwyca
  • z zastosowanych układów audio na słuchawkach można było wycisnąć więcej
  • dość restrykcyjne zarządzanie pamięcią RAM
  • brak obsługi aptX i aptX HD

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Honor 8 - wideorecenzja Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja Sony Xperia X Compact - test i recenzja Huawei P9 lite to gwarancja dobrze wydanych pieniędzy [Test i recenzja] To najfajniejszy kabel do ładowania gadżetów jaki kiedykolwiek miałem LG X power kontra Asus ZenFone Max. Wielki pojedynek długodystansowców! Nvidia Shield to najlepsza przystawka z Androidem TV. Tylko co z tego? LG X power to bezkompromisowy długodystansowiec [test i recenzja] Sony Xperia XZ w naszych rękach - pierwsze wrażenia Wiko Ufeel - sprawdzamy smartfona z 3 GB RAM-u, który kosztuje mniej niż 900 zł Samsung Gear 360 sprawił, że zapragnąłem mieć kamerkę 360. Ale nie tę Gear Fit2 udowadnia, że Samsung umie uczyć się na własnych błędach [test] Samsung Galaxy Note7 w naszych rękach. Wszystko, co musisz o nim wiedzieć Alcatel Idol 4 i Idol 4S - test i recenzja HTC 10 to najlepszy smartfon HTC od lat [TEST] LG G5 - test i recenzja Huawei Mate 8 - test i recenzja Wiko FEVER - test i recenzja Huawei Mate 8 - pierwsze wrażenia Samsung Galaxy S7 edge - test i recenzja Asus ZenFone Max vs iPhone 6s vs Galaxy S6 edge+ - test baterii [wideo] Asus ZenFone Max z baterią 5000 mAh - pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Huawei P9 Lite (2017) to nie jest zły telefon, ale... [Test]