Huawei P10 - test i recenzja

Huawei P10 na tle bezpośredniej konkurencji jest smartfonem wyjątkowo zachowawczym. Podczas gdy wiele firm zdecydowało się w tym roku na spore zmiany, Huawei postawił na delikatną ewolucję. Czy to źle? Sprawdźmy.

Ten artykuł ma 3 strony:

Specyfikacja; wzornictwo; wyświetlacz; czytnik linii papilarnych

Huawei P10
ProducentHuawei
RodzinaHuawei P
SegmentSmartfon flagowy
System operacyjnyAndroid 7.0 Nougat
Nakładka systemowaEMUI 5.1
Data premiery2017
Ekran
Przekątna ekranu5.1 cali
Rozdzielczość ekranu1920 x 1080 pikseli
Rodzaj matrycyIPS LCD
Zagęszczenie pikseli432 ppi
Procesor
Model procesoraHiSilicon Kirin 960
Liczba rdzeniośmiordzeniowy, 4 x Cortex-A73 2,4 GHz i 4 x Cortex-A53 1,8 GHz
Układ graficznyMali-G71 MP8
Pamięć
Maksymalna pamięć operacyjna4 GB RAM
Maksymalna pamięć wewnętrzna64 GB
Obsługa kart microSDtak, do 256 GB
Aparat główny
Rozdzielczość matrycy12 Mpix
Jasność przysłonyf/2,2
Optyczna stabilizacja obrazutak
Dioda doświetlającatak, podwójna dwutonowa
Autofokustak, laserowy, detekcja fazy, kontrastu i głębi
Druga matryca20 Mpix, monochromatyczna, f/2,2
Aparat przedni
Rozdzielczość matrycy8 Mpix
Jasność przysłonyf/1,9
Optyczna stabilizacja obrazunie
Dioda doświetlającanie
Druga matrycanie
Łączność
LTEkat. 9
WiFiWiFi 802.11 a/b/g/n, dwuzakresowe
Bluetooth4.2, A2DP, LE
GPSGPS/A-GPS/GLONASS/BDS
NFCtak
USBUSB 3.1 typu C
Dual SIMtak
Zabezpieczenia i czujniki
Czytnik linii papilarnychtak
Skaner tęczówki okanie
Czujnikiakcelerometr, żyroskop, zbliżeniowy, oświetlenia, cyfrowy kompas
Wymiary i waga
Wymiary145,3 x 69,3 x 6,98 mm
Waga145 g
Bateria
Pojemność akumulatora3200 mAh
Wymienna baterianie
Szybkie ładowanietak

Perfekcyjna jakość wykonania

Po wzięciu Huaweia P10 do ręki od razu czuć, że jest to urządzenie z najwyższej półki. Metalowy korpus jest solidny i przyjemnie chłodny, a wszystkie elementy są idealnie spasowane.

Wrażenie robi dbałość o najmniejsze detale. Każdy otwór, przycisk i zewnętrzny komponent ułożony jest idealnie symetrycznie. Przykładowo otwory głośnikowe i mikrofonowe, port zasilania, gniazdo słuchawkowe oraz dwie śrubki rozmieszczono idealnie na środku dolnej krawędzi.

Również tacka na SIM oraz znajdujące się po drugiej stronie przyciski regulacji głośności i zasilania rozmieszczono po środku metalowej ramki. Guziki są ponadto świetnie osadzone i mają przyjemny, równy skok. Zadbano również o to, by przycisk zasilania miał chropowatą fakturę, aby zniwelować ryzyko pomylenia go z innym klawiszem.

Nie bez znaczenia jest również to, że skryte za szklanym panelem dwa obiektywy aparatu nie wystają nawet o milimetr. Huawei P10 dosłownie z każdej strony zachwyca perfekcjonizmem.

Zobacz również: Appshaker 2 #5 - gry i aplikacje na Androida

Szkoda tylko, że obudowa nie jest wodoszczelna, co jest obecnie standardem wśród flagowców.

Wygląd Huaweia P10 jest ok, ale mogło być lepiej

Testowany przeze mnie wariant ma czarny przód oraz niebieski tył i boki. Takie połączenie kolorów jest bardzo przyjemne dla oka.

W przypadku tej wersji kolorystycznej tylny panel pokryty jest chropowatym tworzywem, którego faktura przypomina trochę płytę winylową. Dzięki temu plecki wyglądają oryginalnie i bardzo ładnie odbijają światło jednocześnie w ogóle się nie palcując. Zdecydowanie wolę takie rozwiązanie niż zbierające zabrudzenia szkło.

Egzemplarz, który otrzymałem, dotarł do mnie z kilkoma szpecącymi przetarciami. Podejrzewam jednak, że to wina poprzedniego testera (upadek?). Mnie przez trzy tygodnie testów nie udało się zrobić kolejnego przetarcia, a jakoś specjalnie pedantycznie się z tym telefonem nie obchodziłem.

O ile tył jest oryginalny i naprawdę może się podobać, o tyle przód jest moim zdaniem zbyt bezpłciowy. Prostokąt z zaokrąglonymi rogami i przyciskiem pod ekranem — nuuuda.

Trzeba zwrócić jeszcze uwagę na jedną rzecz. Szkło chroniące ekran z jakichś powodów pozbawione jest warstwy oleofobowej, przez co zbiera zabrudzenia ponadprzeciętnie szybko. Wystarczy kilka minut i cały wyświetlacz pokryty jest tłustymi, trudnymi do doczyszczenia smugami.

Aby zapobiec temu problemowi, Huawei P10 po wyjęciu z pudełka ma na ekranie folię, jednak ta wygląda szpetnie. Po pierwsze — ekstremalnie szybko i mocno się rysuje. Po drugie — wycięcia na przycisk, głośnik i kamerkę są nieprecyzyjne, przez co folia jest po prostu mocno widoczna.

Ekran Huaweia P10 jest niezły, ale kąty widzenia mogłyby być lepsze

Huawei P10 ma 5,1-calowy wyświetlacz LCD o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Obecnie w smartfonach z tej półki cenowej standardem jest 1440p, ale podczas codziennego użytkowania FullHD w zupełności wystarcza. Rozczarowani mogą być jedynie miłośnicy wirtualnej rzeczywistości; po umieszczeniu telefonu w goglach piksele i przerwy między nimi są mocno widoczne.

Jakość wyświetlanego obrazu stoi na wysokim poziomie. Biel jest naprawdę biała, a czerń — jak na LCD — głęboka. Dostrzegam jednak dwa mankamenty:

  • domyślne kolory są jak na moje oko trochę zbyt chłodne, choć temperaturę barw da się skorygować w ustawieniach;
  • kąty widzenia nie są najlepsze jak na tę półkę cenową — konkurencyjne panele LCD z iPhone'ów czy HTC U11 wypadają na tym polu lepiej, o AMOLED-ach Samsunga nie wspominając.

Wyświetlacz ma też jednak jedną dużą zaletę — jest bardzo, ale to bardzo jasny, co zapewnia dobrą widoczność w jasnym otoczeniu.

Co istotne, maksymalna jasność wyciągana jest nawet po ręcznym ustawieniu jej na 100 proc. Ekrany niektórych telefonów — np. samsungów — pazur pokazują dopiero w trybie automatycznym.

Wyświetlacz w specyficzny sposób reaguje na dotyk

Huawei chwali się zastosowaniem funkcji Ultra Response, która w połączeniu z nowym sterownikiem panelu dotykowego ma w jakiś magiczny sposób przewidywać ruch palca, aby zapewnić szybszą reakcję na dotyk. I faktycznie telefon bardzo sprawnie śledzi palec, ale miałem lekkie problemy z przewijaniem kinetycznym. Czasem ciężko było mi wyczuć siłę, z jaką powinienem machnąć palcem, aby przewinąć stronę internetową czy ścianę Facebooka o żądaną długość. Często przewijałem treści albo za mocno, albo za lekko.

Huawei najwidoczniej jest świadomy problemów, bo podczas testów otrzymałem aktualizację oprogramowania, w której "zoptymalizowano czułość ekranu dotykowego". Aktualizacja sporo poprawiła, ale irytujące sytuacje w trakcie przewijania wciąż zdarzały się kilka razy dziennie.

Aktualizacja oprogramowania rozwiązała problemy tylko częściowo

Da się z tym żyć, ale bywa to dość upierdliwe. Podejrzewam jednak, że każdej kolejnej wersji oprogramowania aspekt ten będzie dopieszczany.

Umieszczony pod ekranem wielofunkcyjny przycisk mnie nie przekonuje

Jeśli chodzi o przyciski funkcyjne umożliwiające nawigowane po interfejsie, użytkownik ma do dyspozycji dwie opcje: pasek nawigacyjny wyświetlany na dole ekranu albo wielofunkcyjny przycisk pod ekranem. Żadne z tych rozwiązań nie jest idealne.

Przyciski ekranowe są wygodne w obsłudze, ale jest z nimi jeden problem — zabierają cenne miejsce na wyświetlaczu. Biorąc pod uwagę, jak duże są ramki otaczające ekran, dodatkowe ucinanie obszaru roboczego przez pasek nawigacyjny nie jest pożądane.

Alternatywą jest pojedynczy przycisk pod ekranem. A właściwie nie tyle przycisk, co płytka dotykowa, która zastępuje wszystkie klawisze nawigacyjne. W jaki sposób?

  • Krótkie przytrzymanie działa jak przycisk Wstecz.
  • Dłuższe przytrzymanie działa jak przycisk Home, czyli przywraca do ekranu głównego.
  • Przesunięcie palca po przycisku w lewo lub prawo wyświetla ekran ostatnio używanych aplikacji.
  • Przesunięcie palca od dolnej krawędzi ekranu w górę uruchamia panel Google Now.

"Intuicyjny" to ostatni przymiotnik jaki przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tym rozwiązaniu. Gdy telefon obsługiwany jest w pośpiechu, takich gestów nie wykonuje się automatycznie.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego obok tego klawisza nie pojawiły się dodatkowe przyciski pojemnościowe Wstecz i wielozadaniowości jak ma to miejsce np. w telefonach Samsunga czy — żeby nie szukać daleko - Huaweiu Mate 9 lub Honorze 9.

Skaner odcisków palca działa natomiast znakomicie

Wspomniany przycisk działa także jako czytnik linii papilarnych i w tej roli sprawdza się naprawdę fantastycznie. Proces skanowania jest baaardzo szybki, a błędne odczyty w zasadzie mi się nie zdarzały. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak szybkim i tak dokładnym skanerem.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem LG G6 - test i recenzja Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test] AirPods - test prawdziwie bezprzewodowych słuchawek Apple'a Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo Samsung Galaxy Tab S3 - pierwsze wrażenia Withings Steel HR - test i recenzja ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test] Samsung Galaxy A5 (2017) - test i recenzja Nubia Z11 Max to prawdziwy multimedialny kombajn - test i recenzja Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Honor 8 - wideorecenzja Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja Sony Xperia X Compact - test i recenzja Huawei P9 lite to gwarancja dobrze wydanych pieniędzy [Test i recenzja] To najfajniejszy kabel do ładowania gadżetów jaki kiedykolwiek miałem LG X power kontra Asus ZenFone Max. Wielki pojedynek długodystansowców! Nvidia Shield to najlepsza przystawka z Androidem TV. Tylko co z tego? LG X power to bezkompromisowy długodystansowiec [test i recenzja] Sony Xperia XZ w naszych rękach - pierwsze wrażenia Wiko Ufeel - sprawdzamy smartfona z 3 GB RAM-u, który kosztuje mniej niż 900 zł Samsung Gear 360 sprawił, że zapragnąłem mieć kamerkę 360. Ale nie tę Gear Fit2 udowadnia, że Samsung umie uczyć się na własnych błędach [test]

Popularne w tym tygodniu:

Asus ZenFone 4 - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z podwójnego aparatu myPhone Hammer Axe M LTE - recenzja i test wytrzymałości