Sony Xperia XA1 i słuchawki SoundMagic E10C

Sony Xperia XA1 i słuchawki SoundMagic E10C

SoundMagic E10C - dobre i niedrogie słuchawki dokanałowe [Test]

Osoby, które poszukują niezłych, a przy tym przystępnych cenowo słuchawek dokanałowych do smartfonów, powinny zwrócić uwagę na rozwiązania marki SoundMagic. Szczególnie model E10C.

SoundMagic to popularna chińska marka, która wybiła się głównie dzięki niedrogim i dobrze grającym słuchawkom. Producent dostarcza jednak również rozwiązania, z których korzystają bardziej znani gracze jak choćby Beyerdynamic. O sprzęcie tej marki usłyszałem dawno temu, ale dopiero niedawno miałem okazję zapoznać się z jej produktami.

SoundMagic E10C

W moje ręce trafił model SoundMagic E10C, który można kupić już za jakieś 220 zł. Jest to ulepszona wersja podstawowego modelu E10, która wzbogacona została o mikrofon oraz kontrolery głośności i odtwarzacza. Model został przygotowany więc głównie z myślą o użytkownikach smartfonów. Zarówno tych na Androidzie, jak i iOS.

Poniżej specyfikacja techniczna zestawu.

SoundMagic E10C — specyfikacja
Przetworznik: dynamiczny 10 mm, neodymowy magnes
Pasmo przenoszenia: od 15 Hz do 22 KHz
Impedancja: 16 ± 10% Ω
Skuteczność: 100 ± 2 dB przy 1 kHz/mW
Kabel: 1,2 m, posrebrzany, skręcany (plecionka)
Wtyk: jack 3,5 mm, kątowy, pozłacany
Mikrofon: tak, odbieranie połączeń
Kontrola głośności: tak
Kontrola odtwarzania: tak
Waga: 11 g

Bogaty zestaw dodatków

SoundMagic E10C - dodatki

Zestaw ma wyróżniać się jakością dźwięku, ale pierwsze, na co zwraca się uwagę po otwarciu pudełka, to bogaty zestaw dodatków. W jego skład wchodzą:

  • pionowy adapter słuchawkowy;
  • adapter do komputera z osobnym złączem mikrofonu;
  • 7 par gumowych nakładek;
  • klips do zaczepiania na kablu;
  • etui ochronne z dwoma kieszonkami.

Zobacz również: Samsung Galaxy S6 (touchwiz)

Akcesoria te prezentują się nieźle. Cieszy szczególnie duża liczba nakładek, dzięki którym każdy powinien móc dopasować słuchawki do wielkości i kształtu przewodu słuchowego. Początkowo niezbyt przekonywało mnie etui, które ma nierówno przyszyty zamek, ale później okazało się, że jest ono solidnie zrobione.

SoundMagic E10C — etui ochronne

Pionowy adapter słuchawkowy również jest rozwiązaniem 4-pinowym, ale ma są one inaczej podłączone. Dzięki temu słuchawki mają współgrać m.in. z modelami Nokii.

Niezła jakość wykonania

Czytając opinię na temat modeli SoundMagic spotkałem się z wieloma skargami na ich trwałość. Może jest coś na rzeczy, ale dotyczy raczej najtańszych produktów firmy. Jakość wykonania modelu E10C stoi na wysokim poziomie

SoundMagic E10C

Obudowa słuchawek wykonana jest z polerowanego aluminium oraz błyszczącego tworzywa sztucznego (PVC), które są dość odporne na zarysowania. Miedziany kabel, który jest posrebrzany, to plecionka, która powleczona jest błyszczącym tworzywem.

SoundMagic E10C

Obudowa pozłacanego wtyku, rozdzielacz i pilot z wbudowanym mikrofonem również wykonane zostały z błyszczącego aluminium, a poszczególne łączenia kabla chronią wstawki z gumy. Użyte materiały są więc o wiele lepsze niż w przypadku wielu modeli bardziej znanych producentów.

SoundMagic E10C

Słuchawki okazały się też zaskakująco wytrzymałe. E10C kilka razy upadły mi na beton, a nie tylko się nie rozleciały, ale i na ich osłonach nie widać po tym śladu. Po trzech miesiącach korzystania z zestawu na kablu nie pojawiły się otarcia.

SoundMagic E10C

Kabel przy wtyku połączony jest pod kątem 45 stopni, co zmniejsza naprężenia, gdy telefon z wpiętymi słuchawkami znajduje się w kieszeni. Szkoda jedynie, że kabel dość łatwo się plącze i po wyjęciu z etui czy kieszeni trzeba poświęcić chwilę na zabawę w jego rozplątywanie.

SoundMagic E10C grają naprawdę dobrze

Przez ostatnie trzy miesiące SoundMagic E10C miałem okazję testować na smartfonach Sony Xperia X, ZTE Axon 7 (z Androidem 7.1.1) czy HTC U11; z każdym z nich grały one dobrze. Muzyki słuchałem głównie za pośrednictwem Tidala w jakości wysokiej oraz Hi-Fi.

SoundMagic E10C

E10C gwarantują czysty, dynamiczny i bogaty dźwięk. Poszczególne pasma są zrównoważone, ale najlepiej wyeksponowany jest bas, co sprawia, że słuchawki mają cieplejsze brzmienie. Niskie tony nie zakrywają jednak innych pasm. Średnie i wysokie tony naprawdę podobały mi się — przymnie słucha się zarówno wokalu, jak instrumentalnych kawałków. Plusem jest szeroka scena, która jest przy tym głęboka. Dźwięk opływa użytkownika, a źródła dźwięków (np. instrumenty) można łatwo rozpoznać i zlokalizować.

SoundMagic E10C

Dodam, że SoundMagic E10C jeszcze lepiej brzmiały, gdy podłączyłem je do zewnętrznego DAC-a SMSL Idol+ (odtwarzanie za pośrednictwem aplikacji USB Audio Player PRO). Bas stał się bardziej soczysty, ale wciąż nie był nachalny — miałem wrażenie, że słuchawki "nabrały mocy". Lepsza okazała się również separacja, dzięki czemu łatwiej było rozróżnić poszczególne instrumenty.

Nie jest największym ekspertem w temacie, ale E10C rzeczywiście wyróżnia się jakością dźwięku na tle wielu modeli z tego przedziału cenowego. Nawet, gdy korzysta się z nich na smartfonie poprzez aplikacje do streamingu muzyki. Docenią je przy tym nie tylko ci użytkownicy, którzy cenią dobry bas.

Obsługa odtwarzacza jest prosta

SoundMagic E10C na tle zwykłego modelu E10 wyróżnia się nie tylko mocniejszym basem, ale i kontrolerem głośności i odtwarzania — pojawił się już w modelu E10M, który przygotowany został z myślą o iPhone'ach (ułożenie pinów w standardzie Apple'a). Ubiegłoroczna nowość firmy ma współpracować zarówno ze sprzętem na iOS, jak i androidami.

SoundMagic E10C

Korzystając z kontrolera można odbierać szybko przychodzące połączenia, zmniejszać lub zwiększać głośność, wstrzymać odtwarzany utwór lub przejść do następnego. Wszystkie te funkcje działały na wspominanych wyżej smartfonach — zarówno w autorskich odtwarzaczach muzycznych, jak i aplikacjach Google Muzyka, Tidal czy Spotify.

Soundmagic E10C to słuchawki dla…

Słuchawki SoundMagic E10C nie zastąpią dobrych dużych zestawów. Nie jest to też sprzęt, który sprosta oczekiwaniom audiofilów. Model ten może być jednak ciekawym wyborem dla użytkowników szukających wygodnych słuchawek dokanałowych i myślą głównie o odtwarzaniu muzyki ze smartfona. Szczególnie, że nie tylko grają naprawdę nieźle, ale i są zaskakująco dobrze wykonane.

SoundMagic E10C - etui ochronne

Dodam, że nieco taniej użytkownicy iPhone'ów mogą dostać model E10M, a posiadacze androidów wersję E10S bez kontrolera głośności. Grają one równie dobrze. Bardziej wymagające osoby mogą sięgnąć też po SoundMagic E50S lub E80. Słuchawki te mają gwarantować bardziej wyważone brzmienie, a można kupić je odpowiednio za jakieś 250 zł i 300 zł.

Przeczytaj też o tym, że Samsung, to nie tylko flagowa linia Galaxy S.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

HTC U11 - flagowiec, z którego można wycisnąć wiele [TEST] Huawei P10 - test i recenzja Sony Xperia XZ Premium - test i recenzja Huawei P9 Lite (2017) to nie jest zły telefon, ale... [Test] HTC U11 - lustrzana obudowa i Edge Sense na naszym wideo HTC U11 w naszych rękach. Jest piękny i skrajnie niepraktyczny Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem LG G6 - test i recenzja Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test] AirPods - test prawdziwie bezprzewodowych słuchawek Apple'a Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo Samsung Galaxy Tab S3 - pierwsze wrażenia Withings Steel HR - test i recenzja ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test] Samsung Galaxy A5 (2017) - test i recenzja Nubia Z11 Max to prawdziwy multimedialny kombajn - test i recenzja Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Honor 8 - wideorecenzja Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja Sony Xperia X Compact - test i recenzja Huawei P9 lite to gwarancja dobrze wydanych pieniędzy [Test i recenzja] To najfajniejszy kabel do ładowania gadżetów jaki kiedykolwiek miałem LG X power kontra Asus ZenFone Max. Wielki pojedynek długodystansowców!

Popularne w tym tygodniu:

Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest] Samsung DeX, czyli smartfon jako komputer. To rozwiązanie lepsze niż myślałem, ale gorsze niż powinno