Samsung Galaxy S7 edge - test i recenzja

Samsunga Galaxy S7 edge testuję od dokładnie 15 dni, więc najwyższa pora na podsumowanie testów. Nie mam wątpliwości - to najlepszy smartfon z Androidem na rynku.

Specyfikacja; design i ergonomia; wyświetlacz; wydajność

Test został przeprowadzony na modelu Galaxy S7 edge. Kluczowe różnice względem Galaxy S7:

• S7 edge ma zakrzywiony wyświetlacz i kilka wykorzystujących go funkcji;
• S7 edge jest większy (5,5- vs 5,1-calowy ekran);
• S7 edge ma większą baterię.

Pozostałe cechy są wspólne dla obu modeli.

Galaxy S7 edge ma naprawdę bogate wyposażenie

Samsung Galaxy S7 edge — specyfikacja
System operacyjny: Android 6.0 Marshmallow
Ekran: 5,5 cala, Super AMOLED; 2560 x 1440; 534 ppi
Procesor: 64-bitowy Exynos 8 Octa 8890 (4 x 2,3 GHz + 4 x 1,6 GHz); 14 nm; grafika Mali-T880MP12
Pamięć: 32/64 GB; slot na microSD (do 200 GB); 4 GB RAM
Aparat główny: 12 Mpix; f/1,7; optyczna stabilizacja obrazu; pojedyncza dioda doświetlająca
Aparat przedni: 5 Mpix; f/1,7
Łączność: WiFi 802.11 a/b/g/n/ac (2,4/5 GHz), MIMO,
Bluetooth v 4.2 LE, ANT+, USB 2.0, NFC, GPS
Bateria: 3600 mAh; niewymienna; szybkie ładowanie przewodowe; szybkie ładowanie bezprzewodowe 
Wymiary: 150,9 x 72,6 x 7,7 mm
Waga: 157 g
Inne: Czytnik linii papilarnych; IP68 (ochrona przed pyłem i wodą)

Ekran i aparat o dobrych parametrach, bardzo wydajny procesor, dużo RAM-u, skaner biometryczny i spora bateria. Powrócił nawet nieobecny w smartfonach z linii S6 czytnik kart pamięci, a to wszystko zamknięte w wodoszczelnej obudowie. Czy można chcieć czegoś więcej? W zasadzie można — osobom przesiadającym się z S6 (edge) lub wcześniejszych flagowców Samsunga może brakować diody IrDA pozwalającej zamienić telefon w pilota do telewizora. Sądzę jednak, że Koreańczycy pozbyli się jej nie bez powodu; najwidoczniej mało kto z tego korzystał.

Wzorowa jakość wykonania

Podobnie jak w przypadku ubiegłorocznych flagowców Samsunga, wszystkie bebechy Galaxy S7 edge zostały zapakowane w kanapkę złożoną z dwóch tafli szkła Gorilla Glass 4 oraz aluminiowej ramki. Różnice? Przede wszystkim S7 przetrwa zanurzenia w wodzie i ma zdecydowanie bardziej — nomen omen — opływowe kształty niż poprzednicy.

Wymierna korzyść tego zabiegu jest taka, że ten telefon po prostu dobrze leży w dłoni, nawet mimo sporych rozmiarów i udziwnienia w postaci zagiętego ekranu. Słabość do zaoblonych tafli szkła mam również ze względów estetycznych (spójrzcie na sposób, w jaki odbijają one światło). Jeśli dołożymy do tego ekran wylewający wyświetlane treści na krawędzi, otrzymujemy jeden z najładniejszych telefonów na rynku. Kto wie, czy nie najładniejszy.

Zobacz również: Samsung Galaxy A (2017) - wideoprezentacja

Wszystkie elementy spasowano z największą precyzją. Ulokowane na krawędziach przyciski regulacji głośności, zasilania oraz klawisz Home pod ekranem osadzone są pewnie i mają przyjemny skok. Całość robi świetne wrażenie. Byłoby ono jednak jeszcze świetniejsze, gdyby pokrywające przód i tył szkło nie było tak podatne na zabrudzenia.

Warto odnotować, że S7 edge jest nieco grubszy niż S6 edge+ (7,7 mm vs 6,9 mm). 0,8 mm to niewiele, ale przy gabarytach tej wielkości mówimy o niemal 12-procentowej zmianie. O ile więc smukłość S-szóstki robi wrażenie, o tyle bez problemu da się odczuć, że S-siódemka jest nieco pulchniejsza. Telefon nie został jednak pogrubiony bez powodu — wewnątrz upchnięto baterię większą o 600 mAh, a obiektyw aparatu wystaje tylko delikatnie, czego o S6 powiedzieć nie można. Zabieg pogrubiający zaliczam zatem do plusów.

Co z ergonomią? Smartfon, jak już wspomniałem, idealnie wpasowuje się w dłoń i leży w niej pewnie, ale czasem problematyczny jest zagięty ekran. S6 edge+ ma wyraźnie odstającą ramkę, która podczas trzymania urządzenia odseparowuje ekran od dłoni. W S7 edge zakrzywiony wyświetlacz jest niemal zrównany z aluminiową ramką, przez co trzeba uważać, by go niechcący nie dotknąć. Mam wrażenie, że software stara się ignorować przypadkowe dotknięcia krawędzi, ale sporadycznie zdarza się — zwłaszcza podczas robienia zdjęć jedną ręką — że dotyk wykrywany jest w kilku miejscach i interfejs nie reaguje poprawnie na polecenia. Cóż, jest to cena jaką się płaci za używanie efekciarsko wyglądającego smartfona.

Ekran jest świetny

… co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, bo na tym polu Samsung jest bezkonkurencyjny od lat. Treści obfitujące w kolory (zdjęcia, filmy, gry) wyglądają genialnie, więc jeśli multimedialność telefonu jest dla kogoś priorytetem, któregoś z topowych samsungów warto wziąć pod uwagę ze względu na sam ekran. Niekoniecznie musi to być jednak S7, bo już Note 4 ustawił poprzeczkę bardzo wysoko.

Na pochwałę zasługuje również poziom maksymalnej i minimalnej jasności wyświetlacza. W pierwszym przypadku ekran jest czytelny nawet w słońcu, w drugim nie razi, gdy patrzy się na niego w całkowitej ciemności.

Samsung w końcu postanowił wykorzystać także energooszczędne właściwości swoich paneli. Jako że na ekranach typu AMOLED aktywowane są tylko te piksele, które składają się na wyświetlane treści, ekran może być cały czas aktywny i przy niewielkim zużyciu energii nieustannie wyświetlać godzinę, datę oraz informację o liczbie nieprzeczytanych SMS-ów i nieodebranych połączeń. Funkcję Always On Display szczegółowo omówiłem już jednak w osobnym materiale, do którego odsyłam zainteresowanych.

Samsung Galaxy S7 — jak działa Always On Display?

Jedną z kluczowych funkcji Galaxy S7 jest Always On Display, czyli cały czas aktywny ekran. Jak tryb ten sprawdza się na co dzień?

Wspomnieć należy również o reakcji wilgotnego ekranu na dotyk. Mokry Galasy S5 był nieużywalny, ale w S7 problem ten został rozwiązany. Po wyjęciu telefonu z wody wystarczy jednym ruchem ręki strzepnąć największe krople wody z ekranu, aby panel nie miał żadnych problemów z interpretacją dotyku.

Jeśli chodzi o minusy, przyczepić można się zagięcia ekranu. Wizualnie prezentuje się ono świetnie, ale równie świetnie odbija światło utrudniając czasem dostrzeżenie wyświetlanych na krawędzi treści. Sporadycznie zdarza się, że akurat w tym miejscu pojawia się punktacja w grze albo końcówka czytanego tekstu i wtedy trzeba obrócić telefon w celu zniwelowania refleksów.

Wydajność? Ten telefon to potwór

Europejski wariant Galaxy S7 napędzany jest przez Exynosa 8 Octa 8890. 64-bitowy układ Samsunga zbudowany jest w 14 nm procesie technologicznym z czterech rdzeni Cortex-A53 oraz czterech autorskich rdzeni Samsunga ukrywających się pod nazwą Mongoose. Komplet ten wspierany jest przez 12-rdzeniową grafikę Mali-T880MP12 oraz 4 GB pamięci RAM.

Galaxy S7 to prawdopodobnie najlepszy smartfon dla graczy

Wyniki testu szybkości pamięci w benchmarku AndroBench
Odczyt sekwencyjny 483,85 MB/s
Zapis sekwencyjny 137,29 MB/s
Losowy odczyt 87,15 MB/s
Losowy zapis 15,14 MB/s

Z wydajnościowego punktu widzenia nie bez znaczenia jest także zastosowanie szybkiej pamięci UFS 2.0, która przyspiesza wykonywanie zadań. Tutaj ważna uwaga: jeśli zamierzacie korzystać z karty pamięci, niech będzie to karta wysokiej jakości, która — kolokwialnie mówiąc — nadąży za pamięcią wbudowaną. W przeciwnym wypadku narazicie się na niepotrzebne spowolnienia.

Galaxy S7 wszystkie polecenia wykonuje błyskawicznie, a podczas 2-tygodniowych testów ani na moment nie złapał zadyszki. Noskiem wciąga także wymagające gry i — co istotne — przesadnie się przy tym nie grzeje, w czym zasługa nowego systemu chłodzenia. O samym growym potencjale S7 pisałem już zresztą szczegółowo w osobnym materiale.

Galaxy S7 — wyniki testów wydajnościowych

Bardzo szybko i sprawnie działa także wbudowany w przycisk Home czytnik linii papilarnych. Telefon potrzebuje dosłownie ułamka sekundy na rozpoznanie odcisku palca.

Jak to jednak zwykle w przypadku samsungów bywa, do worka z minusami wrzucić można pamięć operacyjną. 4 GB rozpalają wyobraźnię, ale większość pożera sam system; po zamknięciu wszystkich aplikacji wolnej pamięci pozostaje 1,4 GB. Gdy po chwili załadują się wszystkie pracujące w tle samsungowe i google'owe usługi, realnie zostaje z tego ok. 1,1 GB. W praktyce oznacza to, że telefon potrafi utrzymać w tle ze 2–3 apki i kilka kart w przeglądarce. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że nawet ponowne załadowanie aplikacji jest relatywnie szybkie, ale smartfon z 4 GB pamięci powinien oferować znacznie więcej.

Aktualizacja: Choć testowany przeze mnie egzemplarz przedsprzedażowy przed udostępnieniem został sprawdzony przez pracowników Samsunga, modele dostępne w polskich sklepach mogą nieco inaczej zarządzać pamięcią operacyjną, Czytelnik Marcin_S zwraca uwagę na to, że jego telefon zostawia kolejno 1,7 GB wolnej pamięci po ubiciu wszystkich wszystkich aplikacji i 1,4 GB po załadowaniu pracujących w tle usług. To jednak w mojej opinii w dalszym ciągu słabe wyniki jak na smartfona z 4 GB RAM-u.

Jakość rozmów i multimedia; oprogramowanie; zakrzywiony ekran

Jakość rozmów jest bardzo dobra. Multimediom do perfekcji trochę brakuje

Smartfon z tak dobrym ekranem aż prosi się o to, aby podczas oglądania filmów czy grania w gry dobre były nie wrażenia wizualne, lecz audiowizualne. Melomani korzystający ze słuchawek będą zadowoleni, bo S7 na tym polu spisuje się świetnie, ale pojedynczy głośnik ulokowany na dolnej krawędzi, owszem, gra bardzo dobrze, ale, no właśnie, jest ulokowany na dolnej krawędzi. Co z tego, że dźwięk jest głośny i mocny jeśli z łatwością można go wytłumić trzymając telefon poziomo. Samsungu, błagam, zainteresuj się w końcu frontowymi głośnikami stereo.

Na bardzo wysokim poziomie stoi za to jakość rozmów. Głos rozmówcy wypływający z umieszczonego nad ekranem głośnika jest głośny i klarowny, a i mikrofon nie ma problemów ze zbieraniem dźwięku.

Samsungowe oprogramowanie jest dojrzałe jak nigdy dotąd

Galaxy S7 pracuje pod kontrolą Androida 6.0 przykrytego nakładką systemową TouchWiz. Nakładką, która ewoluuje w dobrą stronę. Rok temu Koreańczycy przeprowadzili czystki pozbywając się z systemu wszystkich zbędnych wodotrysków. Od tamtej pory wprowadzają nowe, często drobne funkcje, które raz po raz się przydają. Przykłady?

Podoba mi się sposób, w jaki udoskonalono robienie zrzutów ekranu. Teraz po zrobieniu screenshota można go nie tylko przyciąć, ale i w przypadku przewijanych elementów interfejsu dorzucić kolejny fragment ekranu. W ten sposób można np. przechwycić całą stronę internetową.

Powróciły także te elementy oprogramowania, które przy okazji ubiegłorocznych czystek z rozpędu wywalono. Przykładowo listę przełączników w panelu powiadomień można teraz rozwinąć przeciągając ją palcem w dół. Nie wiedzieć czemu w S6 belka przełączników była przewijana horyzontalnie.

Rok temu narzekałem także na aplikację alarmu, którą okrojono z możliwości zmiany parametrów funkcji drzemki. S6 na sztywno ustawiał 3 powtórzenia co 5 minut, a teraz ponownie obie wartości można zmienić. Błahostka, ale strasznie mi tego brakowało.

Jeśli komuś nie odpowiada typowy dla Androida trójwarstwowy układ interfejsu (ekran blokady => ekrany główne z ręcznie posegregowanymi ikonami i widgetami => app drawer, czyli siatka ze wszystkimi zainstalowanymi aplikacjami), ostatni element będzie mógł opcjonalnie wyłączyć w ustawieniach. W takim trybie wszystkie ikony lądują na jednej warstwie pulpitów. Mnie taki układ kompletnie nie pasuje, ale na szczęście nie trzeba z niego korzystać.

Od strony wizualnej interfejs prezentuje się minimalistycznie i schludno, a wszechobecne animacje cieszą oko. Osoby, którym wygląd nakładki nie odpowiada, mogą sięgnąć po motywy graficzne, które odmieniają niemal wszystkie elementy interfejsu. Jest ich dużo.

Ważną nowością jest także agregator newsów upday

Usługa upday funkcjonuje także jako osobna aplikacja, którą można pobrać na urządzenia Samsunga ze Sklepu Play, ale w przypadku S7 została zintegrowana z interfejsem; upday znajduje się na tzw. „Ekranie -1”, czyli jednym z pulpitów.

Wcześniej w tym miejscu znajdował się Flipboard. Skąd zmiana? Przede wszystkim upday dostarcza treści z polskich serwisów informacyjnych i tematycznych. Część treści agregowana jest przez algorytm bazujący na zainteresowaniach użytkownika, ale najważniejsze newsy dnia selekcjonowane są przez zespół redakcyjny. Co więcej, redaktorzy streszczają ważne artykuły przedstawiając kluczowe informacje w czytelnej formie. W efekcie wystarczy kilka muśnięć palca, by sprawdzić, co się dzieje na świecie. Fajna sprawa.

Nie zabrakło nowych funkcji wykorzystujących zakrzywiony ekran

Przy krawędzi wyświetlany jest języczek, którego wysunięcie skutkuje wyświetleniem paneli z różnymi funkcjami i skrótami. Teraz są one szersze i jest ich więcej:

  • Apps edge — 10 skrótów do ulubionych aplikacji;
  • Tasks edge — 10 skrótów do aplikacji, które od razu przenoszą do konkretnych sekcji apki lub wykonują konkretne działania (np. utwórz wydarzenie w kalendarzu, zrób autoportret, dodaj alarm itp.);
  • People edge — 5 ulubionych kontaktów
  • panele dodatkowe — widgety stworzone zarówno przez Samsunga jak i zewnętrznych deweloperów. Preinstalowany został m.in. kompas z latarką czy pogodynka.

Jako że wyświetlany na krawędzi suwak jest nieinwazyjny, a panele można wysunąć w niemal każdym miejscu interfejsu, chętnie korzystam ze skrótów do aplikacji i kontaktów.

Co jeszcze? Gdy telefon ma wygaszony ekran, przeciągnięcie palcem po krawędzi może wyświetlić np. powiadomienia. Jeśli natomiast urządzenie skierowane jest ekranem do dołu, w przypadku połączenia przychodzącego blat stołu może zostać podświetlony kolorem przypisanym danemu kontaktowy. To akurat w mojej opinii jest zupełnie niepotrzebny bajer.

Pojawiło się także sporo nowości dla graczy

Wszystkie gry mogą automatycznie lądować w rozbudowanym folderze o nazwie Game Launcher (trzeba go aktywować w ustawieniach). Dzięki niemu możliwe jest:

wyświetlenie rankingu graczy i listy filmów na YouTubie powiązanych z zainstalowanymi grami;nagranie gameplayu razem z dźwiękiem z wbudowanego mikrofonu;zablokowanie przycisków wielozadaniowości w celu uniknięcia przypadkowego dotknięcia;zmniejszenie rozdzielczości gry i liczby wyświetlanych klatek na sekundę.

W praktyce szczególnie przydatne są dwie ostatnie opcje. Przeprowadzony przeze mnie test wykazał, że lekkie zmniejszenie rozdzielczości i ograniczenie liczby wyświetlanych klatek do 30 klatek na sekundę realnie zmniejsza zużycie energii o ponad 30 proc. Przy 30 klatkach gra jest jak najbardziej grywalna, a długość rozgrywki na jednym ładowaniu wydłuża się zauważalnie. Graczy zainteresowanych szczegółami odsyłam do tego tekstu.

Galaxy S7 edge — przegląd interfejsu

Aparat i bateria; podsumowanie

Aparat to największy atut S7

Względem smartfonów z linii S6 rozdzielczość aparatu zmalała z 16 do 12 megapikseli. Dlaczego? Im mniej pikseli upchnięto na matrycy, tym większe one są; bok pojedynczego piksela w S6 miał długość 1,12 mikrona, w S7 wartość ta wzrosła o 25% do 1,4 mikrona. Większe piksele to natomiast większa ilość przechwytywanego światła i w efekcie lepsza jakość zdjęć nocnych. O to dba również bardzo jasna przysłona (f/1,7).

Ok, to by było na tyle jeśli chodzi o technikalia, ale jak to się przekłada faktyczną kondycję aparatu w trudnych warunkach oświetleniowych? W przyszłym tygodniu na łamach Komórkomanii opublikujemy pełne porównanie z S6, ale już teraz zerknijcie na poniższe fotki, które zrobiłem przy użyciu S6 edge+ i S7 edge w bardzo ciemnym zakamarku.

Uwierzcie mi, w tym miejscu było naprawdę ciemno, ale matryca Galaxy S7 i tak zarejestrowała bardzo dużo światła. Imponujące. To samo słowo przychodzi mi do głowy, gdy patrzę na wszystkie zdjęcia, które zrobiłem w nocy. Są one ostre, szczegółowe, mają zaskakująco mało szumów i widać na nich nawet zalane mrokiem zakamarki.

Galaxy S7 — zdjęcia nocne

Jedyny zarzut jaki mogę S-siódemce postawić jest taki, że w przypadku zdjęć nocnych da się zauważyć działanie software'u (sztuczne podbicie kolorów i działanie algorytmów odszumiających). Dla mnie istotne jest jednak tylko to, że mogę dosłownie w każdych warunkach wyciągnąć telefon z kieszeni i zrobić dobrej jakości zdjęcie.

W dzień jest tylko lepiej. Kolory są żywe i wiernie odwzorowane, a dzięki wysokiej rozpiętości tonalnej zawierają sporo szczegółów także w cieniach. Ponadto jasne szkło bardzo ładnie rozmywa tło.

Galaxy S7 — zdjęcia dzienne

Udoskonalona została również przednia, 5-megapikselowa kamerka. Ona także dostała obiektyw o jasności f/1,7, dzięki czemu twarz widoczna jest nawet wtedy, gdy jest bardzo ciemno.

Galaxy S7 — zdjęcia z przedniego aparatu

Aplikacja aparatu jest intuicyjna, wygodna w obsłudze i uzbrojona w znany z wcześniejszych samsungów tryb HDR z podglądem w czasie rzeczywistym, który działa także podczas nagrywania wideo. Nie zabrakło również możliwości streamowania wideo na żywo na YouTube'a oraz trybu manualnego pozwalającego ręcznie wyregulować ostrość, balans bieli, ISO czy czas naświetlania.

W opcjach pojawiła się także funkcja, dzięki której — podobnie jak w przypadku Live Photos w iPhonie 6s — razem z każdym zdjęciem rejestrowany może być krótki film. Możliwe jest dzięki temu "ożywienie" zdjęcia po tapnięciu odpowiedniej ikonki w galerii.

Wrażenie robi również szybkość robienia zdjęć

Po pierwsze — aparat można wybudzić w dowolnym momencie dwukrotnie przyciskając przycisk Home. Nawet jeśli urządzenie jest zablokowane, aparat jest gotowy do działania po ułamku sekundy. Po drugie, Samsung chwali się, że Galaxy S7 to pierwszy na świecie aparat uzbrojony w Dual Pixel Sensor. O zalety takiego rozwiązania zapytałem Krzysztofa Basela z Fotoblogii.

Na matrycy w obrębie każdego piksela umieszczono dwie fotodiody. Obydwie mogą pracować niezależnie w celu ustawienia ostrości lub razem, żeby przez cały czas rejestrować obraz w najwyższej jakości. Prawie wszystkie piksele ma matrycy mogą być wykorzystywane do fazowego pomiaru ostrości. Takie rozwiazanie ma gwarantować błyskawiczne ustawienie AF w czasie fotografowania i płynne, dokładne ostrzenie podczas filmowania.

To naprawdę działa. Wystarczy, że coś pojawi się w kadrze i punkt ostrości zmienia się błyskawicznie. Musi być jednak spełniony jeden warunek: autofokus do prawidłowego działania potrzebuje dość dużo światła. Nie musi być to światło dzienne, nie musi być ostre, ale musi wypełniać większość kadru. Gdy warunek ten jest spełniony, można strzelić dobrej jakości fotkę nawet w pośpiechu.

W kwestii fotograficznych możliwości Galaxy S7 do wad zaliczyć mogę tylko proporcje zdjęć. Przy maksymalnej rozdzielczości (12 Mpix, 4032 x 3024) zdjęcia mają nietypowe proporcje 4:3, więc nie wypełniają ani panoramicznego ekranu Galaxy S7, ani większości monitorów. Aby robić zdjęcia w proporcjach 16:9 trzeba zjechać do rozdzielczości 9,1 Mpix (4032 x 2268). Nie licząc tego mankamentu, aparat S7 jest po prostu rewelacyjny.

Bateria jest satysfakcjonująca

Galaxy S7 edge zasilany jest przez akumulator o pojemności 3600 mAh. To sporo jak na 5,5-calowca i smartfon wyciąga bardzo przyzwoite czasy pracy na jednym ładowaniu. Przez dobę użytkowania — w zależności od wykonywanych czynności - ekran może być aktywny przez 5–7 godzin, czyli jest nieźle. Po przesiadce z S6 edge+ odczułem sporą poprawę.

Android 6.0 Marshmallow w standardzie wnosi tryb Doze, który usypia działające w tle procesy, gdy telefon jest nieużywany. Dzięki temu korzystając z S7 edge przez 2–3 godziny dziennie (włączony ekran) spokojnie można wyciągnąć na baterii dwa dni. Oczywiście przy założeniu, że funkcja Always On Display jest wyłączona, bo ta w ciągu dnia potrafi wyssać kilkanaście proc. energii.

S7 oferuje ponadto:

  • szybkie ładowanie przewodowe (od 0 do 100 proc. w nieco ponad 90 minut);
  • szybkie ładowanie bezprzewodowe;
  • tryb bardzo niskiego zużycia energii, w którym dezaktywowane są wszystkie funkcje smartfona poza najbardziej podstawowymi.

Z baterii S7 edge jestem zadowolony, choć do pełni szczęścia brakuje mi tego, by była ona wymienna. Cóż, może za rok…

Podsumowując

Samsung w tym roku po prostu nie mógł nie zrobić dobrego flagowca. Już S6 cieszył się bardzo dobrą opinią, więc wystarczyło wyeliminować większość wad, uzupełnić braki i dopieścić specyfikację. Początkowo brakowało mi jakiegoś killer feature'a na miarę apple'owskiego 3D Touch, który wywoływałby opad szczęki na starcie, ale Galaxy S7 edge zyskuje przy bliższym poznaniu.

Przyjemnie jest nosić w kieszeni telefon, który sprawdza się w każdej sytuacji i z którym nic nie jest w stanie cię zaskoczyć. Ani silna ulewa, gdy chcesz do kogoś zadzwonić, ani słabe warunki oświetleniowe, gdy chcesz zrobić zdjęcie, ani perspektywa spędzenia dnia w terenie, gdy za chwilę wychodzisz z domu i musisz szybko podładować baterię. Ależ to jest dobry smartfon.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • design i jakość wykonania
  • świetny ekran
  • wysoka wydajność
  • szybki czytnik linii papilarnych
  • funkcjonalne oprogramowanie
  • fenomenalny aparat
  • wydajna bateria wspierająca bezprzewodowe i szybkie ładowanie

Minusy:

  • obudowa zbierająca odciski palców
  • system zjada za dużo RAM-u
  • umiejscowienie głośnika multimedialnego
  • niewymienialna bateria

Zainteresowany Galaxy S7? Zobacz również testy tych smartfonów:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Wiko FEVER - test i recenzja Asus ZenFone Max vs iPhone 6s vs Galaxy S6 edge+ - test baterii [wideo] Asus ZenFone Max z baterią 5000 mAh - pierwsze wrażenia LG V10 - test i recenzja Microsoft Lumia 950 - test i recenzja Withings Aktivite Steel - nie lubię smartwatchy, ale znalazłem model dla siebie Samsung Galaxy A5 (2016) - test i recenzja Lumia 950 XL - test i recenzja Galaxy A5 (2016) vs Galaxy S6 (edge+) - porównanie aparatów [galeria] Alcatel OneTouch Go Play - test i recenzja "wytrzymałego" smartfona Yeelight - inteligentna lampka nocna Xiaomi [minitest] Nexus 5x - test i recenzja Huawei Mate S - test i recenzja Samsung Galaxy A5 (2016) - pierwsze wrażenia Meizu m2 note - test i recenzja Samsung Gear S2 (classic) - test i recenzja Moto X Style - test i recenzja iPhone 6s - test i recenzja OnePlus X - test i recenzja iPhone 6s - wrażenia po 3 tygodniach użytkowania [wideo] Honor 7 - test i recenzja Moto X Play - test i recenzja Meizu MX5 w naszych rękach [Pierwsze wrażenia] Sony Xperia Z5 Compact - pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Fold w naszych rękach. Sprawdzamy jego funkcje OPPO Reno2: wrażenia po tygodniu i zdjęcia z aparatu. Takiego smartfonu w ofercie brakowało