Huawei Mate 8 - pierwsze wrażenia

Mój redakcyjny kolega Janek przez kilka miesięcy prywatnie używał modelu Huawei Ascend Mate7, a ja przez tych kilka miesięcy byłem skazany na wysłuchiwanie wywodów o tym, jak fajny jest to telefon. Wczoraj w ramach testów do moich rąk trafił bezpośredni następca tegoż smartfona, czyli Huawei Mate 8. Czy role się odwrócą?

Jakość wykonania jest pierwszorzędna

Obudowa smartfona wykonana jest głównie z metalu, ale fakt ten sam w sobie nie mówi nic. Metal metalowi nierówny, a taki Huawei Ascend G7 zapakowany był aluminiową obudowę ze słabo spasowanymi i niesymetrycznie rozłożonymi elementami. Mate 8 to jednak zupełnie inna klasa. Sam wygląd ni grzeje, ni ziębi, ale po wzięciu go do ręki i przyjrzeniu się detalom czuć, że jest to telefon z górnej półki.

Pozytywnie zaskakują też wymiary. 6-calowy ekran został mocno rozepchany do bocznych krawędzi i wypełnia aż 83 proc. przedniego panelu. Dzięki temu przesiadając się z 5,7-calowego Galaxy S6 edge+ nie odczułem wielkiej różnicy. Ba, Mate 8 jest krótszy i tylko trochę szerszy niż 5,5-calowy iPhone 6s Plus (157,1 x 80,6 mm vs 158,2 x 77,9 mm).

Bryła jest również smukła (7,9 mm) i lekka (185 g), co jest o tyle zaskakujące, że całość zasilana jest przez baterię o sporej pojemności 4000 mAh.

Z ergonomicznego punktu widzenia nie przekonuje mnie jedynie skaner biometryczny na tylnym panelu. Przy tak dużym smartfonie przyłożenie do niego palca wskazującego, a następnie zawieszenie kciuka nad wyświetlaczem wymaga małej gimnastyki. Boję się, że za którymś razem może się ona zakończyć upadkiem.

Ekran jest drugorzędny

Huawei zdecydował się na zastosowanie 6-calowego ekranu IPS o rozdzielczości 1920 x 1080. To dobry IPS, ale przy cenie oscylującej w granicach 2500 zł "dobry IPS" to dla mnie trochę za mało. Linia Mate dotychczas obejmowała najlepiej wyposażone smartfony Chińczyków. Tymczasem stworzony przez nich Nexus 6P ma AMOLED-a, zapchajdziura w postaci Mate'a S ma AMOLED-a, a przedni panel technologicznej wizytówki firmy zdobiony jest przez "dobrego IPS-a". Trochę szkoda.

Zobacz również: Huawei Ascend Mate7 w naszych rękach

Panel skrojony jest pod wyświetlanie ciepłych, naturalnych barw i moje domagające się żywych, mocno nasyconych kolorów oczy nie są do końca ukontentowane. Nie zachwyca również widoczność w pełnym słońcu.

Ależ on szybki!

Ekran ekranem, ale Mate 8 zasuwa jak rakieta przy wykonywaniu dosłownie każdej operacji. Odblokowywanie urządzenia przy użyciu czytnika linii papilarnych, uruchamianie aplikacji i przełączanie się między nimi — to wszystko trwa ułamki sekund i jest ultrapłynne. Biorąc pod uwagę gabaryty, istotne jest także błyskawiczne uruchamianie trybu obsługi jedną ręką. Wystarczy szybko przesunąć palec po pasku nawigacyjnym, aby równie szybko skurczyła się cała zawartość ekranu.

Ponadto z 3 GB RAM-u Mate 8 wyciska więcej niż topowe samsungi z 4 GB; z pamięci operacyjnej wyciągane są apki i karty w przeglądarce, o których zdążyłem już zapomnieć. Jeśli po dłuższym użytkowaniu ten telefon drastycznie nie zwalnia, osoby odpowiadające za optymalizację softu zasłużyły na podwyżkę.

Mate 8 wygląda na długodystansowca

Oczywiście po jednym dniu za wiele o baterii nie powiem, ale już teraz widzę, że jest bardzo dobrze. 20 godzin po pierwszym pełnym doładowaniu wskaźnik wskazywał ponad 50 proc., przy czym ekran był w tym czasie aktywny przez ok. cztery godziny. To bardzo dobry wynik i czuć, że spora bateria (4000 mAh) jest wdzięczna za zastosowanie wyświetlacza o rozdzielczości "tylko" FullHD.

Podsumowując

Mate 8 robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, zwłaszcza jeśli w pamięci ma się smartfony Huaweia sprzed 2–3 lat. To bardzo dobrze wykonany, nieźle wyceniony i wydajny sprzęt z dobrą baterią, a mało któremu urządzeniu można przypisać wszystkie te cechy.

To by było na tyle jeśli chodzi o pierwsze wrażenia, a po więcej konkretów zapraszam do pełnej recenzji, która pojawi się na łamach Komórkomanii za kilkanaście dni.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

PQI i-Power 7800, czyli spora bateria zawsze pod ręką Sony Xperia sola – Android dla przeciętnego Kowalskiego [test] Cellna recenzja: Buzz! The mobile quiz Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca" Samsung Galaxy S9+ - ciężko o lepszy wybór (gdy nie dbasz o cenę) [TEST] iPhone 5S - nie wszystko złoto, co się świeci Samsung Galaxy A5 (2016) - test i recenzja Samsung Wave S8500 - test cz.1 Test baterii Sony Xperia Z1 Compact. Mniejsza rozdzielczość to lepsze wyniki LG Swift L9 - świetny stosunek jakości do ceny [test] LG Panther z Windows Phone 7 - pierwsze wrażenia [wideo] Sony Xperia 1: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Fold: składany ekran to jest to [TEST]