Klawiatura Google 5.0 już jest. Google dodał tonę nowych funkcji, a i tak nawet nie zbliżył się do konkurencji

Swype, Swiftkey, TouchPal - użytkownicy Androida nie mogą narzekać na brak bardzo dobrych alternatyw dla systemowej klawiatury. Google podjął właśnie próbę zachęcenia większej liczby użytkowników do własnego rozwiązania. Mnie nie przekonał.

Klawiatura Google przez lata zdawała się istnieć tylko dlatego, że czysty Android musi mieć coś, na czym od biedy da się pisać. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że wyszukiwarkowy gigant nie włożył ani grama wysiłku w to, aby jego apka była choć trochę konkurencyjna dla popularnych klawiatur ze Sklepu Play. Aż do teraz.

W Google Play wylądowała właśnie Klawiatura Google'a 5.0, co zauważył serwis Android Police. Co nowego?

  • Tryb obsługi jedną ręką.
  • Dłuższe przytrzymanie klawisza wyświetla listę dodatkowych symboli.
  • Możliwość regulacji wysokości klawiatury.
  • Nowe motywy graficzne.
  • Przytrzymanie palca na zasugerowanym wyrazie pozwala usunąć go ze słownika.
  • Przeciągnięcie palca w lewo od klawisza usuwania umożliwia usuwanie całych wyrazów i zdań.
  • Przesuwanie palca po spacji zmienia pozycję kursora
  • Łatwiejszy dostęp do emoji.

Bez cienia wątpliwości Klawiatura Google jest po stokroć lepsza niż dotychczas. Wciąż jednak pisze mi się na niej źle.

Brak możliwości szybkiego zbudowania własnego słownika = dyskwalifikacja

Smartfonowa klawiatura jest tak dobra, jak dobry jest jej słownik. Standardem wśród tego typu aplikacji jest możliwość zaimportowania własnych tweetów czy wpisów z Facebooka, aby błyskawicznie zbudować bazę używanych przez siebie słów i wyrażeń.

Klawiatura Google jest całkowicie nieprzyjazna nowym użytkownikom, bo na import słów nie pozwala. Własnego stylu pisania trzeba ją nauczyć od zera, a to trwa miesiące, jeśli nie lata. Dla mnie ten brak dyskwalifikuje tę klawiaturę już na starcie.

Kuleje też intuicyjność i ergonomia

Wykonywanie podstawowych czynności — które w konkurencyjnych apkach można załatwić prostymi gestami — wymagają więcej tapnięć niż to konieczne.

Zobacz również: Appshaker 2 #35 - Penarium, The Big Journey, Elegance UI i inne

Przykładowo różne słowniki widziane są przez system jako różne klawiatury, więc wpisanie kilku słów po angielsku wymaga przełączenia się z klawiatury polskiej na angielską. Jest to niewygodne, a angielski słownik odpalam bardzo często. Na Klawiaturze Google wplecenie anglojęzycznego tytułu piosenki w wiadomość napisaną po polsku to mordęga.

Mimo wszystko Klawiatura Google jest taka jak być powinna

Nie jest tak, że jest to apka nieużywalna. Po prostu istnieją lepsze. Jest jednak na tyle dobra, że osoby, które kupią Nexusa czy innego smartfona z czystym Androidem nie wiedząc, że mogą wymienić klawiaturę, będą zadowolone.

Zwolennicy alternatywnych klawiatur i ich twórcy mogą natomiast spać spokojnie, bo Google nie daje żadnego sensownego powodu do przesiadki. Swype'owi, SwiftKeyowi czy fenomenalnej klawiaturze TouchPal, której używam od kilkunastu miesięcy, nic nie grozi.

PS Klawiatura Google 5.0 wylądowała już w Google Play, ale jeszcze nie u wszystkich użytkowników jest widoczna. Tymczasowo możecie zainstalować ją ręcznie pobierając plik .apk z serwisu APKMirror.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aplikacje:

Urban Rivals w końcu zawitał do Android Marketu [wideo] Apple wydaje iOS 4.2 GM - spis nowości Dzwonki dla każdego kontaktu z osobna Destiny Defense - starcie dobra ze złem System płatności in-app iOS zhakowany Darmowy Jetpack Joyride za polubienie App Store na Facebooku Wszystkie licencje na Skyfire dla iOS wyprzedane! Ile można zarobić na androidowych wirusach? Cover Flow w iPhonie Angry Birds Rio zaktualizowane o nowe plansze BlackBerry App World nie dla Żydów? Trzykrotnie przyspieszony Android?

Popularne w tym tygodniu:

Zanuć, a Google poda tytuł piosenki. Nowa funkcja już w Polsce