LG G5 - test i recenzja

Ten artykuł ma 3 strony:

Skaner biometryczny; jakość rozmów i multimedia; oprogramowanie i interfejs

Czytnik linii papilarnych działa wzorowo

Reaguje on na dotyk palca, więc nie jest konieczne przesuwanie go po powierzchni skanera. Czytnik skutecznie rozpoznaje nawet nieprecyzyjnie przyłożony palec, a odblokowanie ekranu trwa ułamek sekundy.

Jak jednak podkreślałem już w recenzjach innych smartfonów tego typu, nie jestem zwolennikiem skanerów ulokowanych na pleckach obudowy, ze względu na utrudniony dostęp, gdy telefon leży na stole. To jednak kwestia osobistych preferencji.

Jakość rozmów i odtwarzanego dźwięku jest bardzo dobra

Mikrofon świetnie radzi sobie z przechwytywaniem i odszumaniem dźwięku, a głos rozmówcy zawsze jest głośny i wyraźny. Nie narzekałem także na pracę modułów łączności.

Dźwięk wydobywający się z ulokowanego na dolnej krawędzi głośnika multimedialnego jest głośny, czysty i bogaty w szczegóły. Jego umiejscowienie sprawdza jednak, że łatwo go przysłonić np. podczas grania w gry.

W pełni zadowalająca była dla mnie także jakość dźwięku po podłączeniu słuchawek. Warto jednak odnotować, że audiofile będą mogli ten aspekt polepszyć podłączając moduł Hi-Fi Plus z 32-bitowym przetwornikiem cyfrowo-analogowym firmy B&O PLAY. Niestety nie dostałem go razem z testowym egzemplarzem.

Software to powód, dla którego LG G5 zyskuje przy bliskim poznaniu

Kontrolę nad wszystkimi podzespołami sprawuje Android 6.0 Marshmallow z interfejsem LG UX 5.0, który przypomniał mi, dlaczego wolę nakładki od czystego Androida. Oprogramowanie jest schludne, intuicyjne i przemyślane.

Zobacz również: Speer Tester #1 - Samsung Galaxy S7 vs LG G5

Jedną z nowości jest możliwość przywracania usuniętych aplikacji w ciągu doby. Podczas odinstalowywania apki, jest ona tak naprawdę dezaktywowana; przestaje pracować w tle, jej ikona znika z interfejsu, ale wciąż pozostaje w pamięci i jest usuwana dopiero po 24 godzinach.

Podczas 2-tygodniowych testów trzykrotnie zdarzyło mi pospiesznie usunąć aplikacje, na które chciałem jeszcze później rzucić okiem. Za każdym razem wystarczyło jedno kliknięcie, aby apka wróciła. Za każdym razem pomyślałem "kurczę, jak fajnie, że ktoś o czymś takim pomyślał".

Podobne uczucie pojawiało się zresztą u mnie czesto, bo drobnostek umilających pracę z telefonem jest więcej:

  • układ przycisków na dolnej krawędzi ekranu można dowolnie modyfikować;
  • profil dźwiękowy oraz ustawienia Bluetooth i Wi-Fi mogą się zmieniać automatycznie po wyjściu oraz po powrocie do domu;
  • po podłączeniu słuchawek zdefiniowana wcześniej aplikacje może się uruchamiać automatycznie;
  • ekran można wybudzać i usypiać dwukrotnym stuknięciem w jego powierzchnię.

Nie zabrakło również narzędzia Smart cleaning pozwalającego regularnie pozbywać się plików tymczasowych czy apki Quick Remote zamieniającej smartfona w uniwersalnego pilota do telewizora i innych urządzeń. Jest również radio FM.

Czuć, że LG UX 5.0 jest owocem kilkuletniego doświadczenia i był projektowany przez kogoś, kto używa smartfona na co dzień. Software jest kompletny, a wszystko zdaje się być na swoim miejscu. Systemowe apki są dopracowane i nawet nie miałem ochoty rozglądać się za zamiennikami.

Dość kontrowersyjne jest jedynie domyślne wywalenie app drawera, czyli osobnej siatki ze wszystkimi zainstalowanymi apkami na rzecz jednej warstwy pulpitów. Na szczęście jednak stary układ można przywrócić w ustawieniach.

Sama warstwa wizualna także mi odpowiada. Jest minimalistycznie i schludnie, a animacje są przyjemne dla oka. Kolorowy, płaski interfejs współgra ponadto z aplikacjami zaprojektowanymi zgodnie z preferowanym przez Google'a stylem Material Design.

LG UX 5.0 trafia na listę moich ulubionych nakładek na Androida.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Taniej, ale i bardziej nijako. Test OPPO Reno 3 Gear Fit2 udowadnia, że Samsung umie uczyć się na własnych błędach [test] Cellna recenzja: Jungle Twister Puzzle Expedition Nokia 500 - test cz. 1 [sprzęt] BlackBerry Torch 9800 - galeria zdjęć Honor 9 Lite - pierwsze wrażenia. Kosztuje mniej niż 1000 zł, a pod wieloma względami ociera się o górną półkę Kto pyta, nie błądzi - Nokia Lumia 620 [odpowiedzi] Xiaomi Mi MIX 2 - wideorecenzja Samsung Galaxy S I9000 - test cz.1 Sony Xperia Z Ultra - gigant, w którym można się zakochać [test] Samsung Galaxy Nexus - smartfon prawie idealny [test, wideo] Galaxy S5 vs Galaxy Alpha - porównanie

Popularne w tym tygodniu:

OnePlus Nord: pierwsze wrażenia