Samsung Galaxy Note 7

Samsung Galaxy Note 7 (Krzysztof Basel)

Koniec marki Galaxy Note. Co dalej z wybuchającymi Note'ami 7?

Wycofany z produkcji Galaxy Note7 jest najprawdopodobniej ostatnim urządzeniem, jakie Samsung wprowadził w ramach linii Note. Pytaniem pozostaje wciąż to, co południowokoreański gigant zrobi ze sprzedanymi egzemplarzami urządzenia.

Galaxy Note 7 był jednym z najbardziej oczekiwanych smartfonów tego roku. Szybko okazało się jednak, że był on gorącą nowością nie tylko w przenośni. Urządzenie dość krótko dostępne było na rynku, ale jego losy były burzliwe. Pierwsze doniesienia o wybuchających egzemplarzach, wstrzymanie sprzedaży i start globalnej akcji wymiany, zakazy wprowadzane przez linie lotnicze, sprawna wymiana i zapowiedzi powrotu na rynek, wybuchy "bezpiecznych" modeli oraz wycofanie sprzętu z rynku i zakończenie jego produkcji to tylko najważniejsze etapy historii Galaxy Note'a 7, którą jakiś czas temu przedstawił Łukasz.

Nie obejdzie się bez konsekwencji

Jest to już przeszłość. Warto skupić się teraz na konsekwencjach, jakie wynikną z zaistniałej sytuacji. Najbardziej oczywistymi są straty finansowe - analitycy uważają, że nieudane wprowadzenie Note'a 7 może kosztować firmę nawet 18 miliardów dolarów. Samsung straci pieniądze włożone w promocję urządzenia, a także sporą część wydatków związanych z jego produkcją i późniejszą wymianą.

Spadające ceny akcji Samsunga

Przedstawiciele południowokoreańskiego giganta zapowiedzieli już, że nie mają w planach naprawy Note'a. Oznacza to więc, że część podzespołów zostanie z pewnością wykorzystanych w innych urządzeniach, a z pozostałych elementów smartfona zostaną odzyskane minerały i materiały, które posłużą do produkcji innych podzespołów. Samsung będzie więc w stanie skorzystać jeszcze na ok. 2,5 mln sprzedanych do tej pory egzemplarzach urządzenia.

Zszargana reputacja zaboli najbardziej

Koreańczycy z pewnością odczują starty finansowe, ale wiedzą też, że znacznie gorszy może być nadszarpnięty wizerunek firmy. Ten budowany był w końcu przez lata, przy sporych wydatkach na marketing. Afera z Note'em już teraz sprawiła, że w Chinach (niezwykle ważny rynek dla każdego producenta) zauważalnie pogorszyła się opinia o produktach Samsunga.

Wybuchający Galaxy Note 7 to temat, który powoli schodzi już z pierwszych stron gazet, ale z pewnością użytkownicy szybko o nim nie zapomną. Tym bardziej, że cały czas o sprawie przypominają nie tylko operatorzy i producent, ale i linie lotnicze czy… firmy kurierskie. Amerykańskie oddziały FedEx i UPS zaostrzyły przepisy związane z transportem Note'ów 7, a do tego nie chcą odbierać urządzeń od pojedynczych użytkowników (tylko sklepy i salony operatorów).

Nie zobaczymy już nowych Galaxy Note'ów

Afera z wybuchającymi bateriami sprawiła, że linia Note straciła świetną opinię, jaką szczyciła się do tej pory. Doniesienia z Rosji sugerują nawet, że Samsung ma zamiar porzucić całkowicie tę serię. Firma doszła rzekomo do wniosku, że próby odbudowania marki nie mają już sensu i lepiej będzie, gdy w przyszłości nie pojawią się już nowe Galaxy Note'y.

Nie oznacza to, że Koreańczycy zrezygnują z urządzeń z wielkimi ekranami czy rysikami. Te mogą być wprowadzane w ramach linii Galaxy S np. jako modele "Pro". Szczególnie, że flagowa marka wciąż trzyma się bardzo dobrze.

Zobacz również: Samsung Galaxy A (2017) - wideoprezentacja

Co z użytkownikami, którzy kupili Galaxy Note 7?

Wcześniej Samsung będzie musiał uporać się z zebraniem wprowadzonych na rynek Note'ów 7, a tych było prawie 2,5 mln. Było, gdyż firma część modeli dostała przy okazji akcji wymiany — wielu operatorów nie zdążyło rozesłać "bezpiecznych" egzemplarzy przed wyjawieniem tego, że wcale nie są bezpieczne. Nie zmienia to jednak faktu, że przed firmą sporo pracy.

Nie dziwi, że Koreańczycy zachęcają klientów, aby nie zwlekali z oddaniem kupionego Note'a 7. Nakłaniają oni jednocześnie, aby użytkownicy nadal korzystali ze sprzętu Samsunga, oferując jako alternatywę modele Galaxy S7 i S7 edge. Gigant w Stanach za zwrócenie Note'a przelewa na konto użytkownika u operatora 25 dol., a gdy ten wybierze sprzęt Samsunga kwota wzrasta do 100 dol.

Podobnie sprawy wyglądają w Korei Południowej czy na Tajwanie, gdzie klienci za zmianę Note'a 7 na Galaxy S7/S7 edge dostają kupony o wartości ok. 90–95 dol. Na tym jednak nie koniec, gdyż Samsung oferuje wymianę nawet egzemplarzy, które zostały zakupionej z drugiej ręki. Ich użytkownicy muszą wykonać jeden telefon i mogą cieszyć nowym, w pełni bezpiecznym smartfonem.

Co z Polską?

Użytkownicy w naszym kraju będą mogli liczyć na to samo, co zapowiedział już polski oddział Samsunga.

Zalecamy, aby wszyscy obecni użytkownicy Note7 zaprzestali korzystania ze swojego urządzenia i wyłączyli je, uprzednio przenosząc wszystkie swoje dane na inny nośnik. Aktualnie pracujemy nad uruchomieniem programu, który umożliwi wymianę Note7 na Galaxy S7 Edge wraz z rekompensatą. Alternatywą będzie uzyskanie zwrotu pełnej ceny urządzenia.

Samsung

Dowiedzieliśmy się już, że producent w ciągu najbliższych dni zdradzi szczegóły programu wymiany Note'ów na model Galaxy S7 edge, który również wyposażony jest w spory ekran. Dotyczy to nie tylko egzemplarzy kupionych w wolnej sprzedaży, ale i tych nabytych u operatorów. Ci współpracują już z Samsungiem i przygotowują nowe oferty dla klientów wraz ze stosowną rekompensatą.

Rośnie zainteresowanie serią Galaxy S7

Wzrośnie zainteresowanie Galaxy S7 edge

Pozostały jeszcze dwie konsekwencje nieudanego wprowadzenia Note'a 7. Z pierwszej z nich może cieszyć się Samsung. DigiTimes donosi bowiem, że większość fanów Samsunga nie jest zrażonych do sprzętu firmy i wybiera opcję wymiany na Galaxy S7 edge. Można więc spodziewać się, że wprowadzone w pierwszej połowie tego roku flagowce przeżyją swoją druga młodość.

Jest i pozytywny aspekt

Na koniec warto wspomnieć o korzyściach, jakie dostaną wszyscy użytkownicy. Samsung w tym roku wprowadził do topowego smartfona niesprawdzone rozwiązanie, które zagrażało zdrowiu wielu osób. Koreańczycy zapłacą za to teraz i będzie to na tyle wysoka cena, że czegoś się nauczą.

Gigant z pewnością od teraz znacznie zwiększy wysiłki kierowane na kontrolę jakości produktów, które wychodzą z jego fabryk. Kolejne smartfony firmy (nie tylko te topowe) powinny być urządzeniami o wyższej jakości, gdyż niemal każdy będzie patrzył Samsungowi na ręce i szukał najmniejszego potknięcie.

Źródło: Samsung, Samsung, Bloomberg, PhoneArena, hi-tech.mail.ru, AndroidCentral, Reuters, DigiTimes

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Czy wkrótce wielordzeniowy smartfon zastąpi mi komputer? Dawniej standard, dziś rarytas. 5 podstawowych funkcji telefonów, które umierają na naszych oczach Nowe układy ARM Mali-T600 - smartfony z grafiką jak konsole? Nie można pobierać aplikacji z Windows Phone Store? To nie jest najgorsze... Najczęściej kłamiemy w wiadomościach tekstowych... Google publikuje nowe statystyki dotyczące Androida. Nie jest dobrze Samsung Galaxy S7 czy LG G5? Apple Pay to tylko kropla w morzu potrzeb. Wciąż czekamy na dostępność wielu funkcji iPhone'ów Smartfon zamiast portfela? Ta idea wreszcie zaczyna u mnie działać Windows Phone 8X by HTC - pierwsze, świąteczne wrażenia Ceny iPhone'ów mogą pójść w górę, jeśli prezydentem USA zostanie Donald Trump Podróż w czasie: Seiko UC-2000, czyli wypasiony smartwatch z 1984 roku

Popularne w tym tygodniu:

Obiektyw Google to najlepsza aplikacja, z której nie korzystasz. Pora to zmienić Smartfony muszą przestać rosnąć. Drodzy producenci, nie produkujcie patelni [OPINIA] Chrome na sterydach. Kolejna porcja ukrytych funkcji, które poprawiają przeglądarkę [cz. 2] Niech ekrany smartfonów sobie rosną. Byle aplikacje za nimi nadążały [OPINIA]