Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo

Ten artykuł ma 4 strony:

Aparat; bateria; podsumowanie

Aparat jest przyzwoity

Moto Z ma 13-megapikselowy aparat wsparty jasną optyką f/1,8, optyczną stabilizacją obrazu oraz laserowym autofokusem. Kawał fajnego hardware'u, a cyferki faktycznie przekładają się na niezłej jakości zdjęcia.

W dobrym świetle kolory są żywe, a ilość detali wysoka. Telefon nie ma problemów z szybkim ustawieniem ostrości, choć w przupadku zdjęć macro ta nie zawsze jest idealna. Na pochwałę zasługuje także szybkość działania aparatu. Od wciśnięcia spustu migawki do przechwycenia zdjęcia mija niezauważalny ułamek sekundy. Delikatnie rozczarowuje jedynie gubienie detali w cieniach nawet gdy włączony jest tryb HDR.

Moto Z — zdjęcia dzienne

Po zmroku mogłoby być lepiej

Przede wszystkim w trudniejszych warunkach aparat Moto Z zachowuje się dość nieprzewidywalnie; czasem miałem wrażenie, że w trybie automatycznym długość naświetlania ustawiana jest losowo. Nieraz robiłem dwa zdjęcia jedno po drugim i na jednym obiekty znajdujące się w ruchu były ostre, a na drugim rozmyte. I nie, nie jest to kwestia drżenia rąk, bo pozostała część kadru w obu przypadkach pozostawała stabilna. Ewidentnie oprogramowanie aparatu nie wyciska ostatnich soków ze sprzętu.

Moto Z — zdjęcia nocne

Po zmroku spada także liczba szczegółów, a jaśniejsze punkty są często prześwietlone. Nie zrozumcie mnie źle — zdjęcia są akceptowalne, ale w nocy zarysowuje się przepaść między Moto Z a Galaxy S7 czy iPhone'em 7.

Aplikacja aparatu jest znośna

Kto pamięta apkę obecną w starszych motorolach, ten wie, że "znośna" to spory komplement. Lenovo Moto pozbyło się z interfejsu znienawidzonego przez wszystkich wysuwanego okręgu z przełącznikami i zamiast tego postawiło na bardziej klasyczne rozwiązanie. Obsługa aparatu jest intuicyjna, ale — jak na mój gust — wymaga trochę zbyt wielu kliknięć.

Zobacz również: Appshaker 2 #5 - gry i aplikacje na Androida

Gdy aparat jest uruchomiony, wybranie jakiegoś trybu wymaga kliknięcia w ikonkę w rogu ekranu i rozwinięcia menu. Trybów jest tylko pięć (wideo, panorama, slow-motion, profesjonalny i zdjęcie), a niewykorzystanej przestrzeni na ekranie jest tyle, że wszystkie spokojnie by się zmieniły. Nie widzę sensu w projektowaniu aplikacji w taki sposób, by po uruchomieniu aparatu rozpoczęcie nagrywania wideo wymagało aż trzech kliknięć.

Cieszy natomiast bardzo wygodny w obsłudze tryb profesjonalny. Suwaki odpowiedzialne za regulację ostrości, balansu bieli, czasu naświetlania, ISO i ekspozycji wyświetlają się na jednym ekranie, więc nie trzeba się przeklikiwać przez menu w celu dostosowania każdego parametru.

Bateria jest przeciętna

W obudowie o grubości ledwo przekraczającej pięć milimetrów zmieścił się niewielki akumulator. Jego pojemność to raptem 2600 mAh, co jak na 5,5-calowca z ekranem Quad HD jest kiepskim wynikiem. W przypadku urządzeń tej wielkości mało który producent schodzi poniżej 3000 mAh.

Skłamałbym jednak, gdybym napisał, że pod względem czasu pracy na jednym ładowaniu jest dramat. Moje użytkowanie telefonu polega głównie na korzystaniu z Twittera, Messengera i przeglądarki, dzwonieniu oraz słuchaniu muzyki przez Spotify. W takim scenariuszu w ciągu dnia wyciągałem nieco ponad cztery godziny na ekranie. Od ideału daleko, ale realnie byłem w stanie używać telefonu od rana do wieczora bez doładowywania.

Sytuację ratuje fakt, że Moto Z nie jest łakomy na energię w trybie czuwania; gdy telefon spoczywa w kieszeni, procenty znikają powoli. Spora w tym zasługa względnie ubogiego oprogramowania, które nie jest nafaszerowane funkcjami mogącymi wysysać energię w tle.

Moto Z wspiera szybkie ładowanie

Aby doładować baterię od zera do 50 proc. wystarczy nieco ponad 30 minut. Ładowanie do pełna trwa niecałe 80 minut. To bardzo dobre wyniki.

Choć wolałbym, aby obudowa była grubsza, a bateria pojemniejsza, z Moto Z da się żyć. W awaryjnych sytuacjach można skorzystać z omawianego wczesniej modułu Incipio offGRID Power Pack.

Podsumowując

Nie mam wątpliwości co do tego, że kwestię modułowości Lenovo Moto rozwiązało znacznie lepiej niż LG. Magnetyczne złącze jest wygodne w użytkowaniu i drzemie w nim olbrzymi potencjał, który może zostać wykorzystany w przyszłości. Szczególnie interesująca zapowiada się nadchodząca doczepiana klawiatura QWERTY.

Mojej gadżeciarskiej duszy podoba się to geekowskie zacięcie Moto Z. To, co można z tym telefonem zrobić, rozpala wyobraźnię. Na horyzoncie widać już sporo ciekawych akcesoriów.

Jednocześnie z Moto Z mam taki problem, że sprawia on wrażenie telefonu okrojonego tylko po to, by użytkownik miał frajdę z doczepienia modułu. Nie musiałbym zakładać drewnianej klapki, gdyby obudowa nie była brzydka i nieporęczna. Nie musiałbym zakładać plecków z dodatkową baterią, gdyby ta wbudowana była wystarczająca. Projektor i głośnik byłyby w porządku, gdyby były tańsze niż autonomiczne urządzenia tego typu, a nie są.

Jeśli chodzi o smartfony z tej rodziny, w mojej opinii rozsądniejszym wyborem jest Moto Z Play. Ma nieco słabszą specyfikację i aparat, ale broni się niższą ceną, pojemnością baterii oraz gniazdem słuchawkowym, którego we flagowym Moto Z zabrakło. Obsługuje on przy tym te same akcesoria, więc za różnicę w cenach obu modeli można kupić jakiś moduł lub zestaw klapek.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • świetnie rozwiązana kwestia modułówości
  • niezłej jakości ekran
  • wysoka wydajność i szybkość działania
  • ładne, stabilne i lekkie oprogramowanie
  • obsługa za pomocą gestów
  • przyzwoity aparat
  • szybkość ładowania

Minusy:

  • brzydki design
  • słaba ergonomia
  • podatność na osiąganie wysokich temperatur
  • kiepska bateria
  • wysokie ceny akcesoriów

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test] Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Honor 8 - wideorecenzja Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja Sony Xperia X Compact - test i recenzja Huawei P9 lite to gwarancja dobrze wydanych pieniędzy [Test i recenzja] To najfajniejszy kabel do ładowania gadżetów jaki kiedykolwiek miałem LG X power kontra Asus ZenFone Max. Wielki pojedynek długodystansowców! Nvidia Shield to najlepsza przystawka z Androidem TV. Tylko co z tego? LG X power to bezkompromisowy długodystansowiec [test i recenzja] Sony Xperia XZ w naszych rękach - pierwsze wrażenia Wiko Ufeel - sprawdzamy smartfona z 3 GB RAM-u, który kosztuje mniej niż 900 zł Samsung Gear 360 sprawił, że zapragnąłem mieć kamerkę 360. Ale nie tę Gear Fit2 udowadnia, że Samsung umie uczyć się na własnych błędach [test] Samsung Galaxy Note7 w naszych rękach. Wszystko, co musisz o nim wiedzieć Alcatel Idol 4 i Idol 4S - test i recenzja HTC 10 to najlepszy smartfon HTC od lat [TEST] LG G5 - test i recenzja Huawei Mate 8 - test i recenzja Wiko FEVER - test i recenzja Huawei Mate 8 - pierwsze wrażenia Samsung Galaxy S7 edge - test i recenzja Asus ZenFone Max vs iPhone 6s vs Galaxy S6 edge+ - test baterii [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST]