Mało Nokii w Nokii. Nowe telefony z Androidem zrobiono po linii najmniejszego oporu

"Panie Mironie, z czymś się panu kojarzy marka Nokia?" - nie zapytał nigdy nikt. Gdyby jednak zapytał, z miejsca wymieniłbym trzy cechy charakterystyczne dla dawnych telefonów tej firmy. W tym takie, których próżno szukać w nokiach po tym, jak marka została przejęta przez HMD Global.

Design, bezawaryjność i unikatowe funkcje

Właśnie te cechy definiowały Nokię w czasach jej świetności. Fińskie telefony wyróżniały się wzornictwem, działały bezawaryjnie i miały oprogramowanie z przydatnymi, często bardzo innowacyjnymi funkcjami.

Czy nowe nokie z Androidem spełniają te kryteria? Jeśli chodzi o design — tak. Widziałem wszystkie nowe telefony na MWC i faktycznie są bardzo ładne i nieźle wykonane. Bezawaryjność? Za wcześnie, by o tym mówić. Unikatowe funkcje? Wolne żarty.

Oprogramowanie jest gołe, a HMD Global jeszcze się tym chwali

Nowy właściciel marki Nokia postawił na Androida Nougat wolnego od jakichkolwiek dodatków. Po prostu na chińskim telefonie z przyklejonym logo Nokii zainstalowano oprogramowanie, które przywędrowało prosto od Google'a. Zdaje się, że właśnie to ma być osią marketingową nowej linii produktów.

Materiały promocyjne obecne na stoisku na MWC 2017 skupione były tylko na "czystym Androidzie". Producent rozdawał nawet specjalne przypinki, które widzicie poniżej.

Prezentujemy CzystoDroida. Ten mały koleś jest symbolem czystości, by reprezentować czyste androidowe doświadczenie na smartfonach Nokii. Wolne od bloatware'u, nieładu i aplikacji, których nie używasz. Czysta przyjemność.

Firma jest dumna z tego, że jej wkład w te telefony jest niewielki

W zasadzie nie sądzę, by którykolwiek z pracowników firmy naprawdę uważał, że to powód do dumy. Po prostu robią oni dobrą minę do złej gry, a prawdziwy powód, dla którego HMD Global nie maczało palców przy oprogramowaniu, prawdopodobnie jest inny. Opracowanie nowych rozwiązań kosztuje, patenty i technologie starej dobrej Nokii wciąż znajdują się w rękach Microsoftu.

Zobacz również: Nokia: moja miłość

Nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że zastosowanie gołego oprogramowania jest obiektywnie wadą, bo ma ono swoich zwolenników. Mierzi mnie jednak mydlenie oczu użytkownikom. Jeśli firmie naprawdę zależy na tym, by system był wolny od aplikacji, których nikt nie używa, niech opracuje aplikacje, które ludzie będą używać z chęcią. Tak jak przez lata robiła to Nokia. Ta prawdziwa.

Parę tygodni temu Mateusz napisał felieton o "czystym" Androidzie. Znalazł się w nim fragment, który idealnie opisuje dzisiejszą Nokię.

Czasem lepiej postawić na gotowe oprogramowanie niż bawić się w tworzenie softu, który będzie potem działał źle. Dochodzimy tu jednak do dość kuriozalnej sytuacji  - mniejsze firmy chwalą się tym, że w zasadzie nie zrobiły nic z oprogramowaniem telefonu i uważają, że powinny być za to doceniane. To po prostu głupie. Czytaj więcej

Dobra nakładka to owoc wielu lat pracy armii programistów. Mało tego — dodanie jakiejś funkcji wiąże się nie tylko z koniecznością klepnięcia kodu, ale i uiszczenia opłaty licencyjnej komuś, kto wpadł na to wcześniej. Kupując telefon płaci się nie tylko za hardware, ale i za software, który często jest ważniejszy od samego sprzętu. Cóż, w przypadku nokii za Androidem nie bardzo jest za co płacić.

A Nokia ma na swoim koncie mnóstwo fajnych funkcji

Wybudzanie telefonu dwukrotnym tapnięciem w wyświetlacz. Wyświetlanie informacji na wygaszonym ekranie. Zmian punktu ostrości na zrobionym zdjęciu i software'owe rozmywanie tła. Te funkcje obecnie były w nokiach na długo przed tym jak zainteresowała się nimi konkurencja.

Finowie byli cenieni za oprogramowanie do tego stopnia, że swego czasu Nokia była jedynym producentem, któremu Microsoft pozwolił na relatywne głęboką ingerencję w Windows Phone'a i dołożenie własnych rozwiązań.

Oczywiście rozumiem, że ciężko jest zbudować dobre urządzenie, gdy ma się do dyspozycji tylko logo, ale za tym logo stoją wartości, które konsumenci cenią. Szkoda, że HMD Global swoją przygodę ze smartfonami zaczyna od obracania braku technologicznego zaplecza w zaletę.

Na MWC 2017 byłem świadkiem sytuacji, przez którą do nowych telefonów Nokii podchodzę jeszcze bardziej sceptycznie

Tuż obok stoiska HMD Global swoje produkty wystawiła ta "prawdziwa Nokia", która zajmuje się obecnie telekomunikacją i rynkiem internetu rzeczy. Zaprezentowano tam sporo akcesoriów zdrowotnych - m.in. inteligentne wagi, które komunikują się ze smartfonami.

Nie byłoby w tym wszystkim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że funkcję telefonu pokazowego pełnił… Samsung Galaxy S7 edge. Żeby było śmieszniej, miał on włączoną funkcję Always On Display, która została skopiowana od Nokii.

I jak tu zaufać telefonom Nokii skoro najwidoczniej nie ufa im nawet Nokia?

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Nadciąga Firefox Phone? Mozilla z własnym OS-em "Fortnite" na Androida to antyreklama Androida jako platformy do grania Korzystanie ze smartfona podczas jazdy przyczyną coraz większej liczby śmiertelnych wypadków Samsung Omnia, i8910 i iPhone - porównanie ekranów Jaki był twój pierwszy telefon? Specyfikacja Nokii Lumii 1020 rozczaruje? 2017 będzie dla Polaków wyjątkowo słabym rokiem na zakup nowego flagowca Czy potrzebujemy fotograficznych supersmarfonów? 12 lat minęło, czyli ulotki promocyjne telefonów z 2005 roku Postanowione: kupuję iPhone'a 7 jeśli Apple nie spieprzy jednej rzeczy Ciekawostka tygodnia: wszystko o USB-C. Dlaczego warto się cieszyć z nowego standardu? Smartfony po tuningu. 5 niezwykłych modyfikacji

Popularne w tym tygodniu:

U innych standard, u Apple'a marzenie. 5 funkcji, których w iPhonie 12 Pro zabrakło vivo w Polsce. Drugiego Xiaomi nie będzie, ale i tak jest się czym ekscytować Apple jednak miał rację? iPhone X wyprzedził trendy o lata iPhone 12 to klasyczna ekościema. Apple nawet się z tym nie kryje [opinia]