ASUS ZenFone 4 - test i recenzja

Ten artykuł ma 3 strony:

Łączność; dźwięk; oprogramowanie

Kompletny zestaw modułów łączności

Snapdragon 630 nie jest najwydajniejszym układem w ofercie Qualcomma, ale mimo wszystko jest jednym z nowszych, dzięki czemu wykorzystuje świeże moduły łączności.

Nie zabrakło szybkiego LTE kat. 12, dwuzakresowego Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, wsparcia dla systemu nawigacyjnego Galileo czy nawet Bluetootha 5.0. Są też odchodzące powoli do lamusa radio FM czy gniazdo słuchawkowe. NFC także jest na swoim miejscu. Pod względem łączności, ZenFone 4 jest więc uzbrojony wzorowo.

Wszystkie moduły spisywały się u mnie bez zarzutów.

Dobre audio

ZenFone 4 to jeden z lepszych telefonów muzycznych na rynku. Wśród smartfonów za mniej niż 2000 zł niewiele jest modeli, które jakością brzmienia (na słuchawkach) mogą się z nim równać. Ba, dziecko Asusa może rywalizować ze znacznie droższymi flagowcami.

Szczególnie spodobała mi się aplikacja Kreator audio, która pozwala łatwo dostosować parametry odtwarzanego dźwięku do własnych preferencji dzięki equalizerowi i gotowym presetom. Wbudowany korektor działa globalnie, więc ingeruje w brzmienie płynące ze wszystkich aplikacji. Audiofilem nie jestem, ale podoba mi się to, co ZenFone 4 pozwala zrobić z dźwiękiem.

Producent przygotował też gotowe profile audio pod różne modele słuchawek (przewodowych i bezprzewodowych). Ich lista jest imponująca.

Zobacz również: Asus Zenfone 5

Są i głośniki stereo

Producent zadbał nie tylko o brzmienie na słuchawkach, ale i wbudowane głośniki, co — wbrew pozorom — nie jest takie oczywiste. Dość wspomnieć, że LG V30 o audiofilskich aspiracjach ma kiepski głośnik mono.

ZenFone 4 podczas odtwarzania multimediów używa dwóch głośników - zarówno tego na dolnej krawędzi, jak i tego nad ekranem. Brzmienie nie jest pełne (brakuje dołu), ale dźwięk jest klarowny i wolny od zakłóceń nawet przy maksymalnej głośności. No i sam fakt, że w trakcie oglądania filmu czy grania brzmienie wypływa z dwóch stron telefonu daje sporo.

W oprogramowaniu znalazł się także tryb "na zewnątrz", który jeszcze bardziej podbija środkowe i górne pasma, dzięki czemu dzwonek jest dobrze słyszalny w głośnym otoczeniu.

Nie najświeższy Android i fajna nakładka

ZenFone 4 ma po wyjęciu z pudełka Androida 7.1 Nougat, ale ciężko mieć do producenta o to pretensje, bo został zapowiedziany jeszcze przed premierą Androida 8.0 Nougat. Oprogramowanie przykryte jest autorską nakładką producenta o nazwie ZenUI 4.0. Dawniej interfejs Asusa był mocno przeładowany, ale został poddany kuracji odchudzającej.

Pod względem wizualnym oprogramowanie jest schludne i minimalistyczne; kształt ikon czy występujące gdzieniegdzie rozmycia nasuwają skojarzenia z iOS-em.

Jeśli ktoś lubi skroić oprogramowanie pod siebie, będzie wniebowzięty. Różnorakich opcji pozwalających przejąć kontrolę nad najdrobniejszymi aspektami pracy systemu i podzespołów jest multum. Można przykładowo:

  • zablokować autouruchamianie każdej pojedynczej aplikacji;
  • zmienić częstotliwość odświeżania ekranu;
  • regulować wydajność procesora w celu zaoszczędzenia energii;
  • wybrać 3 aplikacje, które mają być dłużej przechowywane w pamięci RAM, aby uruchamiały się szybciej;
  • zmienić motyw graficzny i niektóre animacje;
  • dostosować rozmiar ikon i sposób ich rozmieszczenia;
  • zdefiniować gesty, po wykonaniu których uruchomią się konkretne apki;
  • wykryć aplikacje, które w największym stopniu rozładowują baterię;
  • automatycznie zamykać wszystkie pracujące w tle programy po wygaszeniu ekranu;
  • monitorować baterię pod kątem wysokości napięcia i aktywnych zabezpieczeń;
  • wybrać aplikacje, które mają być dostępne w trybie "dla dzieci".

Nie zrozumcie mnie źle — nie jest tak, że po uruchomieniu telefonu trzeba spędzić 5 godzin w ustawieniach. Smartfon jest od razu gotowy do pracy i mniej zaawansowani użytkownicy nie muszą tym wszystkim zaprzątać sobie głowy. Jeśli jednak z czasem jakiś detal zacznie komuś przeszkadzać, z dużą dozą prawdopodobieństwa można go zmienić.

Przy tej mnogości funkcji oprogramowanie jest zaskakująco lekkie; telefon śmiga szybko i płynnie, o czym pisałem już wcześniej.

Jest i trochę wodotrysków

Jedna z najbardziej promowanych funkcji to SelfieMaster, czyli edytor zdjęć połączony z funkcją strumieniowana na żywo obrazu na YouTube'a, Facebooka czy Instagrama.

Aplikacja w czasie rzeczywistym wygładza twarz, co można wykorzystać nie tylko podczas robienia selfie, ale i w trakcie prowadzenia transmisji na żywo. Jest też funkcja robienia kolaży czy pokazów slajdów.

Dla mnie jest to funkcja totalnie zbędna, ale nastolatkom może się spodoba.

Asus mógłby się lepiej przyłożyć do tłumaczenia

Niemal cała nakładka została spolszczona, ale gdzieniegdzie można się naciąć na słabe tłumaczenie (lub jego brak). Początkowo myślałem, że w aparacie nie da się włączyć siatki, ale okazało się, że ta funkcja została opisana… "przewodniki". Byłem pewien, że to jakiś zestaw samouczków, a nie siatka.

W tym samym miejscu można zresztą zobaczyć głupie skróty typu "mig. dotyk.", chociaż — jak widać — miejsca jest aż nadto, by zmieściły się pełne opisy.

Niektóre komunikaty — np. ten o słabym oświetleniu w aparacie — nie zostały natomiast przetłumaczone w ogóle.

Nie żeby jakość bardzo utrudniało mi to obsługę urządzenia (choć z tymi "przewodnikami" i niektórymi skrótami Asus nieźle pojechał), ale takie zaniedbanie razi w markowym sprzęcie za niemałe pieniądze.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Nokia N8 - test [część 1] Sony Ericsson Xperia arc - moje pierwsze wrażenia Google Nexus One przetestowany! LG Swift 2X - nagrywanie wideo w Full HD Nokia X6 - pierwsze wrażenia HTC One X - wyniki benchmarków i gry [wideo] Honor 7 - test i recenzja Motorola One Vision czy One Action? Porównanie aparatów Samsung Galaxy S I9000 - test cz.2 HTC One V - pierwsze wrażenia Sony Ericsson Xperia mini pro – test cz.2 [oprogramowanie] Sony Xperia Z - potężna specyfikacja, świetne wykonanie i wodoodporność [test]

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy S20 w naszych rękach. Świetne smartfony skryte za marketingowym bełkotem Samsung Galaxy Z Flip udaje zwykły smartfon skuteczniej niż Motorola razr. Tak, to ogromna zaleta