Moto X - podoba mi się droga, jaką obrała Motorola

Motorola Moto X

Motorola Moto X

Moja przygoda z Moto X nie była długa, ale te kilka dni pokazało, że Motorola i Google potrafią zrobić topowego smartfona. Szkoda, że pomysł firmy na flagowca obecnie skazany jest na porażkę.

Tworzywa sztuczne nie muszą być złe

Motorola słynie z dobrej jakości wykonania swoich komórek. Po przejściu pod skrzydła Google'a nie zmieniło się to. Tradycyjnie ekran urządzenia pokryty jest warstwą szkła Gorilla Glass, a ramka dookoła przedniego panelu wykonana jest z metalu. Większość obudowy zrobiona jest jednak z tworzywa sztucznego, którego powierzchnia w testowanej przeze mnie wersji była gładka i matowa. Ze względu na krótki czas użytkowania trudno powiedzieć, jaka jest jej wytrzymałość, ale całość wydawała się solidna i odporna.

Motorola Moto X

Bardzo spodobała mi się wyprofilowana tylna część telefonu, dzięki której pewnie leży on w dłoni. Szkoda, że tak mało producentów stosuje podobne rozwiązania — lekkie załamanie i zwężenie powierzchni ku dołowi oraz zaokrąglenie krawędzi uprzyjemniają korzystanie z komórki.

Motorola Moto X

Moto X jest dość kompaktowym urządzeniem, które w przeciwieństwie do wielu flagowców bez problemu można obsługiwać jedną ręką. Zmieści się też do niemal każdej kieszeni. Wynika to w dużej mierze z użycia wyświetlacza o przekątnej 4,7 cala, ale i tak Motoroli należy się uznanie za niewielkie odstępy między krawędziami ekranu a bokami telefonu (nie jest to jednak poziom LG G2). W gruncie rzeczy trudno się czegokolwiek czepić. Moto X może być wzorem dla wielu producentów.

Ekran HD wciąż może być naprawdę dobry

Motorola Moto X

Po prezentacji Moto X pojawiły się zarzuty, że z taką specyfikacją trudno nazwać go urządzeniem high-endowym. Rzeczywiście, może nie jest to poziom LG G2, Xperii Z1 czy Galaxy Note'a 3, ale na wielu polach smartfon Motoroli im nie ustępuje. Szczególnie dobrze prezentuje się 4,7-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli. Mimo braku Full HD wyświetla ostry obraz (ponad 300 PPI), o czym decyduje również brak matrycy PenTile (zastosowano standardową macierz RGB).

Zobacz również: Lumia 640XL

Jak na AMOLED-a przystało, kąty widoczności są świetne, kolory — nasycone, a czerń głęboka. W porównaniu z ekranem AMOLED ClearBlack z Lumii 1020 Moto X wyświetla cieplejsze barwy, co nie każdemu musi się spodobać. Wciąż jednak jest to jeden z lepszych ekranów stosowanych w topowych smartfonach.

Motorola Moto X

Zaskakująco dobry jest też zestaw modułów łączności — praktycznie takie same moduły montują w swoich flagowcach Samsung, Sony czy LG. Jest obsługa LTE, dwuzakresowe Wi-Fi w standardach a/b/g/n/ac, NFC, Bluetooth 4.0 LE czy GPS/GLONASS. Pod obudową znajduje się 16 GB lub 32 GB pamięci wewnętrznej (w zależności od wersji) oraz 2 GB pamięci RAM. Niezłe jest również wbudowane ogniwo o pojemności 2200 mAh. Powinno ono bez problemu wystarczyć na 12–14 godz. intensywnej pracy (nie licząc grania). Niestety, ze względu na krótki czas testów nie jestem w stanie powiedzieć, czy uda się z niego wycisnąć coś więcej.

Układy takie jak X8 MCS mogą być przyszłością

Chipset X8 Mobile Computing System opisywałem już szczegółowo w osobnym wpisie, więc ograniczę się tylko do krótkiego przypomnienia. Jest to zmodyfikowana wersja dwurdzeniowego Snapdragona S4 Pro, w której obok dwóch rdzeni Krait 1,7 GHz i czterech grafik Adreno 320 pojawiły się dwa dodatkowe chipy DSP. Pierwszy, "procesor przetwarzania kontekstowego", odpowiada za obsługę poleceń dotykowych oraz czujników, a drugi, "procesor naturalnego języka", zajmuje się z obsługą dźwięku, rozpoznawaniem szumów i redukcją szumów/odgłosów z otoczenia. Rozwiązanie to ma wpłynąć na zmniejszenie poboru energii przez rdzenie CPU oraz umożliwić przeniesienie ich mocy obliczeniowej na obsługę aplikacji.

Moto X z niezwykle interesującym układem X8 MCS. Zapowiada się świetnie

Mimo nieobecności Motoroli na Starym Kontynencie warto przyjrzeć się jej nowościom przygotowanym pod nadzorem Google’a. Amerykanie stawiają bowiem obecnie na wszystko poza wyśrubowaną do granic możliwości specyfikacją. Szczególnie interesujący jest układ X8 Mobile Computing System.

Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem tego, jak radzi sobie układ Motoroli. Moto X w popularnych benchmarkach osiąga wyniki na poziomie urządzeń z czterordzeniowym Snapdragonem S4 Pro (18–19 tys. punktów w AnTuTu, 9 tys. punktów w Quadrancie), a w niektórych (np. Epic Citadel) jest porównywalny z modelami ze Snapdragonem 600. W Anomaly 2 Benchmark smartfon Motoroli na najwyższych detalach zdobył ponad 400 tys. punktów, co świadczy o zapasie mocy obliczeniowej. W dużej mierze wynika to z mniejszej rozdzielczości, ale widać też, że Motorola zadbała o optymalizację 8X MCS — smartfon osiąga zauważalnie lepsze wyniki niż Xperia SP, która bazuje teoretycznie na tym samym układzie i również ma ekran 720p.

Największe wrażenie robi jednak obsługa nowych gier 3D. Na Moto X (dzięki Adreno 320) można bez problemu grać w Asphalt 8, Real Racing 3 czy Dungeon Huntera 4. Działają one szybko i sprawnie, a drobne przycięcia pojawiają się bardzo rzadko. Układ podczas dłuższej rozgrywki trochę się nagrzewa, ale nie wpływa to na komfort korzystania z telefonu. Synchronizacja danych w tle jest w ogóle nieodczuwalna na Moto X. Dzięki optymalizacji Motorola z dwóch rdzeni wycisnęła naprawdę wiele.

Dobrze, a nie dużo

Motorola Moto X

Zaletą autorskiego układu firmy mają być dodatkowe funkcje obsługiwane przez dedykowane procesory. Pierwszą z nich jest Active Notification, która na wygaszonym ekranie wyświetla godzinę oraz nowe powiadomienia. Opcja ta korzysta także z innych czujników, dzięki czemu podczas noszenia telefonu w kieszeni wyświetlacz jest całkowicie wygaszony — aktywuje się w momencie wyjęcia go z kieszeni. Aby wyświetlić powiadomienia na leżącym telefonie, wystarczy lekko nim poruszyć.Active Notification nie jest może nowością, ale jej niewątpliwą zaletą jest możliwość szybkiego przechodzenia z wygaszonego ekranu do aplikacji, z której pochodzi powiadomienie. Mała rzecz, a cieszy.

Kolejna opcja, Touchless Control, pozwala na głosową obsługę smartfona. Funkcja ta jest cały czas aktywna (oczywiście po wcześniejszym uruchomieniu) i opiera się na silniku Google Now. Po wypowiedzeniu prostej komendy (np. "OK, Google") możliwe jest korzystanie z wyszukiwarki, ustawianie alarmów i wpisów w kalendarzu, dyktowanie SMS-ów czy uruchamianie wybranych aplikacji. Wszystko działa szybko i sprawnie, ale niestety nie po polsku. Zaletą Touchless Control jest analiza i dopasowanie się do wymowy właściciela (konfigurowane przy aktywacji).

Motorola Moto X

Ostatnią nowością jest prosta opcja szybkiego uruchamiania aparatu poprzez potrząśnięcie telefonem. Działa to sprawnie i myślę, że po przyzwyczajeniu się może stać się bardzo przydatnym drobiazgiem. W oprogramowaniu pojawiło się też kilka innych aplikacji Motki, ale to nic nowego. Google z pewnością wprowadził wiele zmian w samym Androidzie, ale dotyczy to głównie jego głębszych warstw. Sam interfejs wygląda standardowo.

Aparat to chyba jedyny zawód

Motorola Moto X

Moto X została wyposażona w aparat z 10,5-megapikselową matrycą Clear Pixels firmy OmniVision. Charakteryzuje się ona pojedynczymi pikselami o wielkości 1,4 mikrona, filtrem RGBC (część elementów jest przezroczysta, dzięki czemu do sensora ma wpadać więcej światła) oraz dodatkowym chipem przetwarzającym obraz zapisany w formacie RAW. Na papierze rozwiązanie prezentuje się interesująco, ale w praktyce nie jest już tak różowo.

Przy dobrym oświetleniu kolory na zdjęciach są żywe i dobrze odwzorowane. Bez trudu można jednak dostrzec szumy, a poziom detali nie zachwyca. Jeszcze gorzej jest przy sztucznym oświetleniu: na zdjęciach pojawia się wyraźna ziarnistość i artefakty. Wynika to najprawdopodobniej z zastosowanego przez Motorolę algorytmu lub działania dodatkowego procesora obrazu. Oczywiście smartfonem da się robić ładne zdjęcia, ale — jak na mój gust — mogło być o wiele lepiej.

Moto X - zdjęcie #1
Moto X - zdjęcie #2
Moto X - zdjęcie #3
Moto X - zdjęcie #4
Moto X - zdjęcie #5
Moto X - zdjęcie #6
Moto X - zdjęcie #7
Moto X - zdjęcie #8
Moto X - zdjęcie #9

Niezły jest za to autorski interfejs aparatu, który został znacznie uproszczony. Obsługa sprowadza się do dotknięcia ekranu, a telefon automatycznie dobiera odpowiednią scenerię i  tryb. Można oczywiście skorzystać z umieszczonego na boku obracanego menu, w którym ręcznie należy wybrać tryb fotografowania (w tym HDR czy panorama). Warto włączyć funkcję touch to focus, ponieważ mechanizm automatycznego ustawiania ostrości czasami ma problemy z wybraniem konkretnego punktu lub wcale nie chce ostrzyć. Plus dla Motoroli należy się również za szybkość robienia i zapisywania zdjęć. Jest to o tyle ważne, że fotki zrobione aparatem w Moto X mają nawet po 5–6 MB (w maksymalnej rozdzielczości).

Szkoda, że nie ma go w Europie, ale czy odniósłby tu sukces?

Moto X to nietypowe podejście do tematu flagowego urządzenia. Zamiast potężnej specyfikacji Motorola postawiła na bogate możliwości personalizacji wyglądu urządzenia oraz jego optymalizację. Efekty prac Amerykanów są naprawdę niezłe. Korzystając ze smartfona, cały czas miałem wrażenie, że to urządzenie z najwyższej półki. Mimo że w teorii nie oferuje on tak wiele jak LG G2 czy Note 3, to ekran i poziom wydajności są świetne. Szkoda tylko, że aparat pomimo potencjału nie sprawuje się najlepiej.

Motorola Moto X

Największe wrażenie zrobiły na mnie autorskie rozwiązania z dedykowanymi procesorami do obsługi dotyku, poleceń głosowych i sensorów, na których bazują dodatki w oprogramowaniu. Moto X udowadnia, że w przyszłości dodawanie koprocesorów może być świetnym rozwiązaniem, które pozwoli odciążyć główne rdzenie oraz zmniejszy zużycie energii. Oczywiście, dodatkowe funkcje przygotowane przez Motorolę nie każdemu muszą się spodobać, ale nie można odmówić im dopracowania. Zdecydowanie bardziej wolę kilka dobrze działających opcji niż mnóstwo dodatków, z którymi nie wiem do końca, co zrobić.

Na rynku europejskim Moto X nie miałby jednak większych szans na odniesienie sukcesu. Jego cena jest dość wysoka, a większość użytkowników zwraca uwagę na cyferki w specyfikacji. Mimo to szkoda, że Moto X nie pojawiła się na Starym Kontynencie. Liczę na to, że Motorola wyda trochę tańszy model na wybrane rynki europejskie. Oczywiście, osoby zainteresowanie smartfonem różniącym się od reszty flagowców mogą go bez problemu nabyć w internetowych serwisach aukcyjnych.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Samsung Galaxy Note 4 - lepszy od najlepszego [test i recenzja] Colorovo CityTab Vision 7i: można zrobić dobry i tani tablet Huawei Ascend Mate 7: wydajność i wyniki benchmarków Huawei Ascend Mate 7: interfejs EMUI Huawei Ascend Mate7: jakość wykonania, ekran i czytnik linii papilarnych Moto 360 - test i recenzja inteligentnego zegarka Motoroli Sony Xperia Z3 Compact: bateria Sony Xperia Z3 Compact - jakość wykonania i ergonomia Nokia Lumia 930 – piękna, potężna i… zniechęcająca [test] LG G3: test i recenzja telefonu Xperia Z3: jakość wykonania i ergonomia Canon Legria Mini X - kamera dla vlogera lub muzyka HTC Desire 816 - średni średniak? [test] Huawei Ascend Mate7 - pierwsze wrażenia Samsung Galaxy K Zoom. Czy smartfon z zoomem x10 może zastąpić aparat kompaktowy? Meizu MX3 - chińskie cacko w Europie [test] CAT B15 – pancerny żelek [test] Porównanie: LG G3 vs Xperia Z2 vs Galaxy S5 vs One M8 Huawei Ascend G700 - między Europą a Azją [test] LG G3: czas pracy baterii [test] LG G3: test aparatu i jakość zdjęć Test Alcatel One Touch Idol Alpha. Za drogi na średniaka, za słaby na flagowca CAT B100 – twardziel, który pozbawia złudzeń [test] Jak działają gry na LG G3?

Popularne w tym tygodniu:

Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest]