Asus Transformer Book T100 - jedna z najlepszych premier tej jesieni [test]

Niezły notebook i świetny tablet w jednym za 1500 zł? Wydaje się to niemożliwe, ale Asusowi udało się stworzyć taki sprzęt. Mimo że nie mówiło się o nim wiele, Transformer Book T100 to bezsprzecznie jedna z największych niespodzianek tej jesieni.

Asus Transformer Book T100
Zobacz 2 zdjęcia

Asus Transformer Book T100 (asus)

Bay Trail na ratunek windowsowym tabletom

Gdy rok temu Microsoft zapowiadał Windowsa 8, wszyscy spodziewali się wysypu tabletów i urządzeń hybrydowych, które pozwolą na wykorzystanie potencjału nowego systemu. Padów pojawiło się sporo, próżno było jednak szukać wśród nich naprawdę dobrych produktów.

Użytkownicy mieli do wyboru albo przyzwoitą wydajność, spore rozmiary (szczególnie grubość) i krótki czas pracy baterii, albo długie działanie, kompaktowe wymiary i osiągi niewiele lepsze od zapomnianych już netbooków. Teraz ma się to jednak zmienić dzięki wprowadzeniu przez Intela platformy Bay Trail. Ma ona pozwolić producentom na tworzenie dużo lepszych niż do tej pory tabletów i hybrydowych notebooków.

Szkoda, że przez zawód związany z pierwszą generacją windowsowych tabletów mało kto przykładał wagę do tegorocznych jesiennych prezentacji i wejścia Windowsa 8.1. Niefortunne jest to, że nowe rozwiązania to zupełnie inna liga niż poprzednie atomowe urządzenia. Najlepszym tego przykładem jest jeden z ostatnich produktów Asusa, Transformer Book T100.

Przeciętne wykonanie

T100 w zasadzie nie różni się od innych tabletów Asusa — duży, 10-calowy ekran otoczony sporymi krawędziami, który zapakowano w zaokrągloną obudowę z charakterystycznym wzorem na tylnej części. Trudno mówić o czymś nowym czy zaskakującym, poza tym firma, przygotowując tanie urządzenie, musiała na czymś zaoszczędzić. Padło na wykonanie.

Asus Transformer Book T100

Pokrywa została wykonana nie z aluminium, tylko z błyszczącego plastiku, który bardzo łatwo się brudzi. Wystarczy dotknąć powierzchni, aby pojawił się na niej ślad, a muśnięcie palca pozostawia brzydką smugę. To samo dotyczy ekranu, który nie ma żadnej powłoki zapobiegającej brudzeniu się. Aby utrzymać sprzęt w czystości, trzeba byłoby co chwilę go wycierać. Denerwujące.

Poza tym obudowę T100 łatwo porysować, a centralna część pokrywy ugina się pod mocniejszym naciskiem. Mam również zastrzeżenia do jakości spasowania elementów: podczas korzystania z urządzenia słychać czasami ciche trzaski. Może być to jednak mankament tego konkretnego egzemplarza.

Asus Transformer Book T100

Zobacz również: Asus Zenfone 6

Użytkownicy windowsowych tabletów mogą być zaskoczeni tym, że logo Windowsa pod ekranem nie działa jak przycisk Home. Pełni jedynie funkcję ozdobną, a właściwy klawisz został umieszczony na lewej krawędzi. Opinie na temat tego rozwiązania są podzielone, dla mnie osobiście nie miało to większego znaczenia. Po dniu używania można się przyzwyczaić.

Poza klawiszem funkcyjnym Windows na krawędziach obudowy T100 znajduje się włącznik, kontroler głośności, gniazdo słuchawkowe jack 3,5 mm, port microUSB do ładowania, złącze microSDMI oraz slot kart pamięci microSD. U dołu jest złącze i zaczepy do stacji dokującej. Na przednim panelu ulokowano kamerkę do rozmów wideo i czujnik oświetlenia. Asus nie zdecydował się na wyposażenie T100 w aparat na tylnym panelu, ale są tam głośniki stereo (tradycyjnie z autorską technologią SonicMaster).

sus Transformer Booka T100

Obudowa Transformera Book T100 ma około 10,5 mm grubości, więc w porównaniu z Xperia Tablet Z czy iPadem Air tablet jest gruby. To efekt zastosowania sporej baterii o pojemności 8000 mAh, która zapewnia do 11 godz. pracy. Chyba każdy jest gotowy pójść na taki kompromis.

Słowa uznania należą się także za niską wagę, która wynosi tylko około 550 g. Dzięki temu tablet nie ciąży w dłoni i korzysta się z niego wygodnie w każdej pozycji.

Notebook 2 w 1

Asus reklamuje Transformera Book T100 nie jako tradycyjny tablet, tylko notebooka 2 w 1. Sprzęt oferowany jest bowiem w standardzie ze stacją dokującą. Jest ona wyposażona w pełną klawiaturę QWERTY z przyciskami funkcyjnymi, touchpad oraz port USB 3.0. Niestety, nie ma w niej wbudowanej baterii - według Asusa ogniwo w tablecie w zupełności wystarczy.

sus Transformer Booka T100

Co zaskakujące, stacja dokująca jest lepiej wykonana niż tablet. Wierzch pokrywa warstwa twardego plastiku, a spód zrobiono z gumowanego tworzywa. Elementy są świetnie spasowane, w żadnym miejscu nic nie skrzypi (przynajmniej w moim egzemplarzu). Asusowi należy się pochwała za udoskonalenie uchwytu na tablet, który wreszcie sztywno go utrzymuje. Oczywiście, tablet wciąż rusza się na boki, ale jest zdecydowanie lepiej niż w innych Transformerach.

Niezła jest również klawiatura wyspowa, której przyciski mają płytki, ale dobrze wyczuwalny skok. Układ klawiatury jest standardowy, wśród przycisków są też klawisze funkcyjne. Niestety, małe rozmiary powodują, że osobom o dużych dłoniach będzie trudno z niej komfortowo korzystać.

sus Transformer Booka T100

Dodatkowo Asus za 100 zł więcej oferuje podobną stację dokującą, ale wzbogaconą o wbudowany dysk twardy o pojemności 500 GB. Można przechowywać na nim multimedia oraz instalować programy. Dla osób wykorzystujących sprzęt nie tylko w ruchu to świetne rozwiązanie, szczególnie gdy mowa o wersji tabletu z 32 GB wbudowanej pamięci.

Nie ma co wybrzydzać

W Transformerze Book T100 Asus zamontował 10,1-calowy panel IPS LCD pracujący w rozdzielczości 1366 x 768 pikseli. Zagęszczenie pikseli wynosi 155 PPI, czyli nic imponującego. Podczas korzystania z urządzenia jako tabletu — jak nietrudno się domyślić — pojedyncze plamki można dostrzec bez problemu.

Gdy jednak T100 wykorzystywany jest jako notebook, niższa ostrość wcale nie przeszkadza. Poza tym trzeba pamiętać, że zastosowanie Full HD na 10-calowym panelu mogłoby się odbić na komforcie korzystania z trybu desktop. Ikonki na pulpicie byłby bardzo małe.

Asus Transformer Book T100

Matryca IPS tradycyjnie cechuje się dobrymi kątami widoczności, ale nie tak dobrymi jak w droższych tabletach Asusa. Gdy patrzy się na ekran z boku, nasycenie kolorów zauważalnie spada. Nie zachwyca również jasność panelu, która wynosi około 220–230 nitów. To wynik w zupełności wystarczający do pracy w pomieszczeniach, ale w słońcu wyświetlacz nie będzie zbyt czytelny.

Plus przyznaję za nasycenie kolorów; filmy oglądane na T100 prezentują się co najmniej zadowalająco. Jak na tę półkę cenową nie można również narzekać na głębię czerni, chociaż ciemne miejsca wyraźnie szarzeją przy zmianie kąta patrzenia.

Przydatnym dodatkiem jest specjalny tryb czytania, który ma sprawiać, że lepiej będzie się czytało elektroniczne książki. Po jego wybraniu spada jasność, a barwy są cieplejsze. Funkcja działa w dedykowanym czytniku Asusa i kilku innych aplikacjach. Standardowo Reader mode jest włączony, ale można go dezaktywować. To rozwiązanie nie nie przypadło mi specjalnie do gustu, ale być może wynika to z ogólnej niechęci do czytania książek na ekranach tabletów.

Na czymś trzeba było oszczędzić

Aby zaoferować sprzęt w korzystnej cenie, Asus musiał zaoszczędzić na części podzespołów. W Transformer Book T100 próżno więc szukać modułu łączności komórkowej 3G, LTE czy odbiornika GPS. Nie wspominając o dodatkach takich jak dioda podczerwieni, która umożliwia wykorzystanie tabletu jako pilota.

Użytkownicy T100 mają do dyspozycji jedynie Bluetooth 4.0 oraz dwuzakresowe Wi-Fi w standardach a, b, g i n. Wi-Fi działa sprawnie, również parowanie tabletu z bezprzewodowymi słuchawkami Phillipsa przebiegło bez problemów.

Asus Transformer Book T100

Tani Transformer Book nie ma również aparatu na tylnym panelu, choć moim zdaniem nie jest to znacząca wada. Firma nie zastosowałaby zapewne zbyt dobrego modułu, więc lepiej, że nie ma go w ogóle. Jest za to slot na karty microSD, który może się przydać do szybkiego kopiowania danych czy zgrywania zdjęć. Jest też wbudowany mikrofon i kamerka na przednim panelu. Mikrofon dobrze sobie radzi ze zbieraniem dźwięku podczas rozmów przez Skype'a, jakość kamerki jest natomiast co najwyżej przeciętna.

Cieszy mnie, że Asus zastosował głośników stereo i technologię SonicMaster. Dzięki temu połączeniu dźwięk jest głośny i czysty, a charczenie pojawia się tylko przy najwyższym poziomie głośności. Słuchając muzyki na T100, nie odczułem większej różnicy w porównaniu z większymi laptopami.

Największą bolączką jest ilość wbudowanej pamięci (eMMc): w standardowej wersji tylko 32 GB. Połowę zajmuje system i preinstalowane programy, więc na dodatkowe treści nie pozostaje za wiele miejsca. Warto więc poważnie zastanowić się nad wyborem stacji dokującej z dyskiem 500 GB. Ja na szczęście miałem okazję testować wersję 64 GB, w której w standardzie wolnej pamięci było około 40 GB. Była to wielkość wystarczająca na moje potrzeby.

Odczuwalny skok wydajności

Największą zaletą T100 jest układ Intel Bay Trail. Sprzęt opiera się na czterordzeniowej jednostce Z3740, której rdzenie Silvermont (wykonane w procesie 22 nm) standardowo pracują z taktowaniem 1,33 GHz. W razie potrzeby układ może zwiększyć taktowanie do około 1,9 GHz w trybie Turbo. Z3740 wykorzystuje GPU Intel HD Graphics, którego minimalne taktowanie to 311 MHz, a maksymalne 667 MHz.

Początkowo chciałem zasypać Was serią benchmarków, ale uznałem, że nie ma to sensu. Po pierwsze tablet pracuje pod kontrolą Windowsa 8, a nie jednego z mobilnych OS-ów, a do tego oparty jest na procesorze x86. Po drugie — nawet bez znajomości wyników testów wiadomo, że Transfomerowi Book T100 trudno będzie zastąpić stację roboczą czy mocnego laptopa do pracy. To sprzęt o zupełnie innym zastosowaniu.

Asus Transformer Book T100

Wolę skupić się na działaniu T100 w praktyce. Byłem mile zaskoczony, ponieważ sprzęt świetnie radzi sobie z każdą aplikacją w Modern UI. Nieważne, czy są to wbudowane aplikacje, gry czy wymagające programy, czterordzeniowy Atom zapewnia bezproblemową pracę. Jego rzeczywistą wydajność daje się odczuć jednak dopiero w trybie desktop.

Z3740 w przeciwieństwie do układów z rodziny CloverTrail pozwala na uruchomienie i w miarę komfortowe korzystanie z mnóstwa desktopowych aplikacji, także tych wymagających. Widać to już na przykładzie pakietu Office, który działa bez żadnych przycięć. Na Transformerze Book T100 można odpalić również Movie Makera i przetwarzać krótsze filmiki. Oczywiście, szybkość przetwarzania danych nie dorównuje sprzętowi z Intel i5, ale komputer nie zwalnia do tego stopnia, że praca jest niemożliwa.

Moją uwagę zwróciła różnica w działaniu przeglądarki w porównaniu z zeszłorocznym VivoTabem. T100 bez większych problemów radził sobie nawet z ciężkimi stronami — pozwalał płynnie korzystać z naszego WordPressa czy edytora grafiki online. Nie zwalniał nawet po odpaleniu 10–15 stron WWW na raz (o ile nie były to obciążające usługi). Poradził sobie zarówno ze standardowym Internet Explorerem, jak i Chrome'em czy Firefoxem (oferuje również wersję przeglądarki pod Modern UI).

sus Transformer Booka T100

Oprócz nowego procesora duże znaczenie ma układ graficzny Intel HD4000. To ta sama jednostka, która znajduje się w wielu laptopach i ultrabookach. Zapewnia ona zapas mocy, który sprosta wielu popularnym grom (nowa Civilization czy League of Legends). Na zmniejszonych detalach można nawet grać w bardziej wymagające tytuły, jak Starcraft II, World of Warcraft czy Diablo 3.

Niestety, T100 ma tylko 2 GB pamięci RAM. Ponad połowa jest zajęta zaraz po starcie systemu, więc po odpaleniu kilku wymagających tytułów trzeba liczyć się z tym, że pamięć może się "zapchać".

Świetny czas pracy

Oprócz bardzo dobrej wydajności nowy Atom cechuje się niskim poborem energii, co w połączeniu ze sporą baterią o pojemności 8000 mAh przekłada się na rewelacyjny czas pracy. Podczas standardowego korzystania (Internet po Wi-Fi, jasność na około 80%, przeglądarka z ciężkimi stronami, usługa streamingu muzyki i edytor tekstu) Transformer Book T100 pracował nawet przez 5,5–6,5 godz. Przy mniej intensywnym użytkowaniu (ograniczenie streamingu, mniej cięższych usług webowych oraz niższy poziom jasności) czas pracy wydłużał się nawet do 8 godz.

Sprzęt dość długo pracuje także przy bardziej wymagających czynnościach. Jeśli ogląda się filmy w HD i gra, bateria wystarcza nawet na 3–4 godz., a to świetny wynik. Dużo zależy oczywiście od wymagań odpalanych tytułów — tytuły pod Modern UI są znacznie mniej obciążające.

Windows 8.1, czyli kilka przydatnych zmian

Aktualizacja Windowsa 8 w kontekście obsługi dotykowych ekranów nie wprowadza wielkich zmian. Jednak kilka nowych rozwiązań jest naprawdę użytecznych. Mowa przede wszystkim o udogodnieniach w Modern UI. Dla mnie najważniejszą opcją jest możliwość lepszego zarządzania podzielonym ekranem – da się płynnie zmieniać wielkość poszczególnych okien i uruchamiać trzy aplikacje w trybie Modern.

Asus Transformer Book T100

Przydatną zmianą jest również ułatwienie dostępu do menu z aplikacjami (prosty gest przeciągnięcia ekranu do góry). Kolejny plus należy się za rozbudowanie ustawień w trybie Modern oraz więcej opcji kompozycji ekranu startowego, na którym da się ustawić ikony różnej wielkości. Osoby często korzystające z pulpitu powinna ucieszyć możliwość ustawienia trybu desktop jako domyślnego.

Takich drobnych, użytecznych zmian jest oczywiście więcej. Ogólnie jednak to wciąż ten sam Windows 8, który ma jeszcze wiele niedopracowanych elementów, w takich jak ograniczona przeglądarka w trybie Modern i w zasadzie brak możliwości interakcji między kafelkowymi aplikacjami. Baza nowych aplikacji pod dotykowe ekrany wciąż też nie imponuje. Trudności może sprawiać dodatkowo korzystanie palcem z aplikacji desktopowych, chociaż to niska cena za możliwość ich uruchamiania.

Zresztą obsługa programów x86 to coś, co w moich oczach daje Transformerowi Book T100 przewagę nad każdym tabletem z Androidem czy iPadem. To sprzęt, który w każdej chwili może stać się maszyną do pracy, a nie tylko taką udawać. W standardzie dostępna jest licencja pakietu Office (Home and Students Edition 2013), która normalnie warta jest około 350–400 zł. Jak już wspomniałem, pakiet na urządzeniu działa świetnie.

Przygoda z Windowsem 8.1 na tablecie Asusa nie zakończyła się szczęśliwie. Pod koniec testów podczas aktualizacji systemu wystąpił bowiem błąd, którego następstwem było wykrzaczenie się okienek. Mimo wielu prób tablet nie wstał i wylądował w serwisie. To sporadyczny przypadek i trudno mówić o winie producenta.

Bezkonkurencyjny za te pieniądze

Asus Transformer Book T100 jest urządzeniem, które mogę z czystym sumieniem polecić. To sprzęt bezkonkurencyjny w tym przedziale cenowym: jest sensownie wyposażonym tabletem z dość dobrym ekranem, mogącym w każdej chwili zamienić się w notebooka służącego do pracy.

To zupełnie inny segment niż stricte multimedialne androidowe tablety czy iPad, ale moim zdaniem jest od nich lepszy. Daje dużo większe możliwości (choćby pełna przeglądarka internetowa), a przy tym pracuje długo na baterii. Dla mało wymagających osób po podłączeniu dodatkowego ekranu, myszki i klawiatury może stać się substytutem tanich laptopów.

Komórkomania poleca - rozsądny wybór

Oczywiście Asus musiał zaoszczędzić na kilku elementach konstrukcji, ale i tak za 1500 zł dostajemy więcej, niż można byłoby oczekiwać. Do ideału jeszcze brakuje, ale sam kupiłbym go, bo nic lepszego na rynku nie znajdę.

Plus:
+cena
+Office za darmo
+stacja dokująca z dyskiem 500 GB
+Intel Atom Z3740 to świetny układ
+czas pracy baterii
+pełne USB
+możliwość korzystania z "prawdziwej" przeglądarki internetowej
+obsługa aplikacji x86

Minusy:
-przeciętna jakość wykonania
-fatalny gładzik
-niska jasność ekranu
-tylko 32 GB wbudowanej pamięci w podstawowej wersji
-brak opcji 3G
-tylko 1 port USB w stacji

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

LG G2 - w swojej cenie bezkonkurencyjny [test] iPhone 5S - nie wszystko złoto, co się świeci

Popularne w tym tygodniu:

Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca" Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD