Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test]

Ten artykuł ma 3 strony:

Zabezpieczenia biometryczne; łączność; dźwięk; oprogramowanie

Największa wada Galaxy S8

Podczas prezentacji telefonu Samsung mocno chwalił się zastosowanymi zabezpieczeniami biometrycznymi, których są aż trzy: czytnik linii papilarnych, skaner tęczówki oka oraz funkcja rozpoznawania twarzy. Każdemu z nich daleko do ideału.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w celu zmniejszenia ramek Samsung planował zintegrować ze skanerem linii papilarnych wyświetlacz. Najprawdopodobniej jednak dostawca komponentów nawalił, przez co Koreańczycy musieli przejść do planu B i umieścić skaner na pleckach telefonu. Wylądował on tuż przy aparacie, czyli w tragicznym miejscu.

Czytnik umieszczony jest bardzo wysoko, a S8+ do małych telefonów nie należy. Trzeba chwilę żonglować nim w ręku, by w ogóle dosięgnąć do skanera palcem wskazującym (prawej ręki, z lewą jest jeszcze gorzej), a i to nie gwarantuje sukcesu.

Płytka skanująca jest malutka i ledwo wyczuwalna pod palcami. Strasznie trudno jest odblokować telefon bez patrzenia na czytnik. W najlepszym razie palec wyląduje lekko z boku i trzeba będzie powtórzyć skanowanie. W najgorszym zostawi się piękny odcisk palca na obiektywie aparatu. Samsung najwidoczniej jest zresztą świadomy problemu, bo w oprogramowaniu aparatu nie bez przyczyny zaszyto funkcję, która sprawdza, czy obiektyw jest czysty. Jeśli nie jest, po uruchomieniu kamery wyświetla się komunikat z prośbą o przetarcie obiektywu.

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że czytnik linii papilarnych jest cały czas aktywny, więc można do niego przyłożyć palec nawet wtedy, gdy ekran jest wygaszony. Działa on także jak gładzik i może służyć do zsuwania belki powiadomień. Łatwiej jest jednak ogarnąć kciukiem górę ekranu niż palcem wskazującym skaner, więc w ogóle z tej funkcji nie korzystałem.

Zaznaczam, że te wszystkie problemy dotyczą modelu Galaxy S8+. S8 jest nieco mniejszy, więc wygląda to trochę lepiej.

Alternatywne zabezpieczenia są skuteczniejsze, ale też nie idealne

Zacznijmy od skanera tęczówki, który działa bardzo sprawnie. Wykorzystuje on diodę emitującą światło podczerwone, więc skanowanie działa nawet w ciemności.

Zobacz również: Appshaker 2 #30 - Cornerfly, Hypocam, Noon Pacific i inne

Niestraszne mu ani okulary korekcyjne, ani nawet przeciwsłoneczne (o ile oczywiście podświetlone szkło pozwala ujrzeć znajdujące się za nimi oczy). Proces skanowania trwa od ułamka do ok. dwóch sekund, ale ciężko stwierdzić, skąd wynika taka rozbieżność. Czasem skanowanie przebiega pomyślnie od razu, a czasem trzeba wytrzeszczyć oczy i delikatnie zbliżyć je do skanera.

Niestety ta metoda rodzi jeden problem — na telefon trzeba patrzeć idealnie na wprost, a w codziennym życiu nie zawsze jest to komfortowe. Dość wspomnieć chociażby o próbie odblokowania telefonu leżącego na stole. Mimo trzech różnych zabezpieczeń biometrycznych, trzeba wówczas skorzystać z wzoru.

Najlepsze i jednocześnie najgorsze jest skanowanie twarzy

Najlepsze, bo mimo że trzeba patrzeć prosto w telefon, skanowanie przebiega błyskawicznie. Mówimy o dosłownie ułamku sekundy. Ekran wydziela wystarczająco dużo światła, by doświetlić twarz nawet w całkowitych ciemnościach.

Jednocześnie jest to rozwiązanie najmniej bezpieczne. W sieci pojawiły się filmy udowadniające, że skanowanie twarzy można oszukać… zdjęciem. Mnie mimo licznych prób z różnymi fotkami mojej "facjaty" nie udało się tego powtórzyć, ale mimo wszystko na miejscu prezesa Coca-Coli raczej nie zabezpieczyłbym w ten sposób znajdującej się w pamięci telefonu receptury napoju.
Podsumowując:

  • skanowanie twarzy — szybkie, ale mało bezpieczne i nie zawsze wygodne;
  • skanowanie tęczówki — bardzo bezpieczne, ale nie zawsze wygodne i czasem za wolne;
  • skanowanie palca — dramat.

Dodam jeszcze, że jednocześnie aktywne mogą być dwie metody: skanowanie palca i skanowanie twarzy albo skanowanie palca i skanowanie tęczówki.

Moduły łączności sprawują się bardzo dobrze

Sieci LTE i Wi-Fi działają wyśmienicie. Nie miałem problemów z zasięgiem nawet w miejscach, w których część testowanych przeze mnie telefonów wymięka. To w połączeniu z dobrym głośnikiem i mikrofonem daje nam idealny telefon do prowadzenia rozmów głosowych.

Istotną informacją jest to, że Galaxy S8 to pierwszy telefon wyposażony w moduł Bluetooth 5. Standard ten w porównaniu ze wcześniejszymi wydaniami zapewnia znacznie szybszy transfer danych oraz większy zasięg.

Na razie technologia ta raczkuje; akcesoria wykorzystujące Bluetooth 5 dopiero zaczną się pojawiać, a innych telefonów niż S8 nie ma. Pełnię możliwości tego standardu będzie można jednak wykorzystać w przyszłości, ale dzięki temu Galaxy S8 staje się tzw. urządzeniem "futore-proof".

Głośnik multimedialny jest niezły, ale ulokowany w niefortunnym miejscu

Znowu. Wydobywający się z głośnika dźwięk jest głośny, mocny i klarowny, ale co z tego, skoro trzymając Galaxy S8 poziomo łatwo zasłonić go dłonią i niemal całkowicie wytłumić.

Strasznie żałuję, że Samsung nie zastosował głośników stereo, Głośnik nad ekranem spokojnie mógłby pełnić także funkcję multimedialną.

Do Galaxy S8 Samsung dorzuca słuchawki AKG

Mobilny oddział Samsunga zrobił użytek z przejęcia firmy Harman. Koreańczycy chwalą się, że znajdujące się w zestawie słuchawki warte są 99 dolarów, czyli równowartość 390 zł.

Jak na słuchawki od telefonu te dokanałówki grają naprawdę nieźle, ale mając w pamięci wspomnianą cenę spodziewałem się czegoś więcej. Przede wszystkim brakuje mi tutaj porządnego dołu. Zamiast soczystego basu czuć tylko puste dudnienie. Detale giną także w wyższych pasmach.

Pozytywne wrażenie robi za to design oraz jakość wykonania. Przede wszystkim solidny kabel pokryty tworzywem zapobiegającym plątaniu to miła odskocznia od tandetnych, gumowych przewodów, jakie zazwyczaj wyciąga się z pudełka z telefonem.

Oprogramowanie Galaxy S8 jest naprawdę udane

Pracę wszystkich podzespołów kontroluje Android 7.0 Nougat przykryty autorską nakładką Samsunga. Naprawdę dobrą nakładką.

Przede wszystkim interfejs jest bardzo ładny i schludny. Kolory są stonowane, animacje przyjemne dla oka, a wszystkie elementy spójne. Możliwe jest nawet nałożenie na ikony specjalnego obramowania, dzięki czemu nawet aplikacje zewnętrzne mają ikony w takim samym kształcie. Poza tym S8 obsługuje motywy graficzne

.

Jeśli chodzi o walory estetyczne, odbiór telefonu psuje trochę fakt, że w aplikacjach niesystemowych pasek nawigacyjny i pasek stanu są czarne. Trochę gryzie się to z bezramkowym wzornictwem.

Telefon jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, bo na każdym kroku można się natknąć na funkcje, po których widać, że ktoś nad tym posiedział. Przykłady:

  • przeciągając palec w dół lub górę na ekranie głównym, można od razu przejść do listy wszystkich zainstalowanych aplikacji;
  • oglądając film 16:9 na YouTubie, można go rozciągnąć, aby wypełniał cały ekran;
  • fragment interfejsu jakiejś aplikacji można na stałe przykleić do ekranu (np. by spisać w notatniku jakąś informację ze zdjęcia);
  • przytrzymanie palca na jakiejś ikonie skutkuje wyświetleniem menu pozwalającego m.in. odinstalować apkę czy przenieść ją do folderu chronionego hasłem;
  • aplikacje obsługujące tryb współdzielenia ekranu można zminimalizować do ruchomych okien;
  • Game Launcher to specjalny katalog, w którym lądują wszystkie zainstalowanie gry i z poziomu którego można zmienić rozdzielczość obrazu czy też nagrać rozgrywkę na wideo;
  • na belce z przełącznikami znajduje się przycisk aktywujący filtr niebieskiego światła, dzięki czemu ekran nie męczy wzroku w nocy;
  • funkcja Smart stay zapobiega wygaszaniu ekranu, dopóki użytkownik się na niego patrzy;
  • podczas robienia zrzutu ekranu pojawiają się zaawansowane opcje edycji pozwalające uwiecznić na jednym obrazku np. całą stronę internetową lub długą listę.

Oczywiście wiele tych funkcji pojawiło się już we wcześniejszych modelach, bo w gruncie rzeczy nowości jest tu niewiele. Zmiany względem oprogramowania Galaxy S7 edge to głównie kosmetyka.

Nie zabrakło tutaj także znanych z S7 edge aplikacji krawędziowych. Jako że nowości w tej kwestii brak, zainteresowanych odsyłam tutaj.

Niektórym aplikacjom trzeba pomóc wykorzystać potencjał dłuższego ekranu

Większość instalowanych apek domyślnie działa w proporcjach 16:9, co oznacza, że na górze i na dole ekranu pojawiają się czarne pasy. Oprogramowanie potrafi je jednak rozciągnąć.

Wystarczy kliknąć przycisk wielozadaniowości, a następnie ikonkę rozciągania. Galaxy S8 sam spróbuje wypełnić treściami cały ekran i — choć wyświetla ostrzeżenie, że może to nie działać poprawnie — nie trafiłem na ani jedną aplikację, z którą taki zabieg by się nie powiódł. Jest to czynność jednorazowa, ale trzeba ją powtórzyć z każdą kolejną aplikacją dopóki deweloperzy nie zaczną masowo robić aplikacji kompatybilnych z nietypowymi proporcjami.

Na Galaxy S8 świetnie korzysta się z dwóch aplikacji jednocześnie

Jako że Android 7.0 Nougat wspiera to rozwiązanie natywnie, w ten sposób można teraz korzystać z większości aplikacji.

Jak wspomniałem wcześniej, proporcje 18,5:9 sprawiają, że na ekranie mieści się więcej treści. Jest to nieocenione podczas wyświetlania dwóch apek na współdzielonym ekranie. Na górze można umieścić okno z filmem, a obszaru roboczego zostaje na tyle dużo, że spokojnie wystarcza np. na komunikator i klawiaturę.

Jedna z najważniejszych nowości to Bixby, który jest w Polsce praktycznie bezużyteczny

Bixby to nowy asystent głosowy, którego największą zaletą ma być ścisła integracja z aplikacjami. Jeśli coś da się zrobić dotykowo, da się i głosowo.

Niestety wsparcia dla języka polskiego nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Na razie Bixby rozumie tylko język koreański, a w najbliższej przyszłości ma się nauczyć angielskiego.

Na obudowie znalazł się specjalny przycisk, który uruchamia asystenta. Aby ten nie świecił pustkami, wyświetla się specjalny ekran z "przydatnymi" treściami. Są to jednak zwykłe zapychacze: ostatnie zdjęcia z galerii, prognoza pogody, polecane artykuły z agregatora newsów upday, nadchodzące wydarzenia z kalendarza. Nuda.

Bixby potrafi także rozpoznawać obiekty na zdjęciach. Świetnie działa to np. z architekturą. W galerii wystarczy wybrać opcję Bixby Vision, wskazać jakiś obiekt, a telefon znajdzie w sieci podobne fotki, które pozwolą go zidentyfikować.

Niestety przycisku odpowiedzialnego za uruchamianie Bixby nie da się przeprogramować. Samsung zablokował nawet niezależne aplikacje, które to umożliwiały. Absurdalna decyzja biorąc pod uwagę znikomą użyteczność Bixby w Polsce.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo Samsung Galaxy Tab S3 - pierwsze wrażenia LG G6 - wrażenia po pierwszym dniu testów Samsung Galaxy S8 to sprzęt, który muszę mieć! [pierwsze wrażenia] Withings Steel HR - test i recenzja ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test] Samsung Galaxy A5 (2017) w pigułce [wideo] Samsung Galaxy A5 (2017) - test i recenzja Honor Magic na żywo wygląda fantastycznie! Samsung Galaxy A5 (2017) - wrażenia po kilku dniach LG X power2 - pierwsze wrażenia LG G6 - pierwsze wrażenia Nubia Z11 Max to prawdziwy multimedialny kombajn - test i recenzja Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Nubia Z11 Max - pierwsze wrażenia Honor 8 - wideorecenzja ZTE Axon 7 mini zaskoczył mnie pozytywnie [pierwsze wrażenia] Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja Honor 8 to smartfon bez wad? Pierwsze wrażenia Sony Xperia X Compact - test i recenzja Asus ZenFone 3 - pierwsze wrażenia Huawei P9 lite to gwarancja dobrze wydanych pieniędzy [Test i recenzja] To najfajniejszy kabel do ładowania gadżetów jaki kiedykolwiek miałem

Popularne w tym tygodniu:

AirPods - test prawdziwie bezprzewodowych słuchawek Apple'a LG G6 - test i recenzja Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test] Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem