Google

Google (dpositphotos.com)

Google na I/0 2017 potwierdził, że ma nas w nosie. Może czas coś z tym zrobić?

Google na tegorocznej konferencji I/O jasno wskazał, że dla firmy z Moutain View najważniejsza jest obecnie sztuczna inteligencja i to na niej bazować będą niemal wszystkie jej nowe rozwiązania. Co nam, Polakom, przyjdzie jednak z tego, gdy do najważniejszych nowinek nie będziemy mieli dostępu przez wiele lat...

Sztuczna inteligencja to obecnie drugie imię Google'a

Amerykański gigant podczas wczorajszej konferencji nie pokazał rewolucyjnych rozwiązań, które wywołują kolokwialny opad szczęki. Google jasno wskazało jednak kierunek, w którym ma zamiar podążać. Jest nim sztuczna inteligencja, o czym pisała już Asia w artykule na WP Tech.

Wszystkie nowe rozwiązania opracowane w Mountain View bazują na algorytmach SI, szczególnie uczeniu maszynowym. Nowe funkcje Google Assisstant, Google Lens, które ma pomóc poznawać otaczający nas świat, czy inteligentne i w pełni zautomatyzowane udostępnianie zdjęć w Google Photos to tylko te przykłady, które najbardziej zapadały w pamięć.

Google Lens

Przedstawiciele firmy na każdym możliwym kroku wspominali o wykorzystywaniu uczenia maszynowego i zachęcali do korzystania z niego. Także na urządzeniach mobilnych, w czym pomóc ma nowa wersja TensorFlow. Google zapowiedziało nawet, że udostępni nowe układy Cloud TPU, które przyspieszą proces trenowania sztucznej inteligencji.

Te rozwiązania są super, ale Polacy mogą o nich zapomnieć

Kluczowym rozwiązaniem na chwilę obecną jest Asystent Google'a. Bazujące na nim głośniki Google Home zostały wczoraj wzbogacone o szereg nowych funkcji, w tym możliwość wykonywania połączeń, a sam wirtualny asystent ma wkrótce trafić na iPhone'y i obsługiwać kolejne języki.

To świetna wiadomość dla rzeszy użytkowników. My, Polacy, do nich jednak nie należymy. Możemy cieszyć się z dodatków w Androidzie O czy opcji oglądania materiału wideo 360 stopni w aplikacji YouTube'a na telewizorach, ale wciąż nie możemy korzystać z oprogramowania, które staje się obecnie najważniejszym elementem w ekosystemie Google'a.

Asystent Google'a wkrótce trafi na iPhone'y

Oczywiście, pewnie jest pewien zespół w szeregach gigant, który myśli o dodaniu obsługi polskiego. Fakt jednak, że dopiero za jakiś czas asystent przemówi po niemiecku, hiszpańsku, francusku czy włosku, nie wskazuje, abyśmy wkrótce mogli cieszyć się z dostępności oprogramowania Google'a na polskim rynku.

Zobacz również: Appshaker 2 #5 - gry i aplikacje na Androida

Skazani na kupno niekompletnych produktów

Powiecie, że udostępnienie Google Assisstant w Polsce nie jest proste, gdyż trzeba dodać nie tylko trudny język, ale i szereg usług. Będziecie mieć rację, ale czy powinno obchodzić to klientów zastanawiających się nad wyborem smartfona? W mojej opinii — zdecydowanie nie.

Teraz może bardzo tego nie widać, ale za jakiś czas to sztuczna inteligencja stanie się podstawą smartfonów. Asystent Google'a będzie zbierał dane, analizował je i przyspieszał wykonywanie wielu czynności oraz obsługę wielu różnych urządzeń domowych. Te modele, które nie będą go obsługiwać, można będzie określić mianem niekompletnych czy wybrakowanych.

Asystent Google'a

Wiele wskazuje, że wkrótce nie dość, że Polacy kupują ten sam sprzęt drożej niż w innych krajach, to jeszcze będzie on wykastrowany z najważniejszych funkcji. W takiej chwili czuję, że Google nie tyle się nami nie przejmuje, co traktuje gorzej niż mieszkańców krajów rozwijających się. Dla nich powstają w końcu inicjatywy, jak Android One, czy nowy program Android Go.

Może czas, aby Unia Europejska zajęła się tym tematem?

Brak obsługi Asystenta Google'a to nie jedynie problem Polaków. Podobnie sprawy wyglądają w Czechach, Słowacji czy innych krajach Unii Europejskiej. Może czas, aby odpowiednie organy zainterweniowały w tej sprawie. W końcu przedstawiciele UE często powtarzają, że mieszkańcu krajów wspólnoty powinni mieć dostęp do tych samych (lub podobnych) usług na tych samych zasadach.

Z pewnością nie będzie tak, gdy użytkownicy smartfonów w wielu państwach nie będą mieli mogli korzystać z jednej z ich najważniejszych funkcji. Nie będzie łatwo zmusić Google'a, aby przyspieszył pracę nad rozszerzeniem dostępności swojego wirtualnego asystenta, ale gdyby zagrozić karami, a może i wycofaniem produktów z europejskiego rynku…

Na gigancie z Mountain View nie powinno się skończyć. Z rozwiązaniami firm Apple, Microsoft i Samsung jest dokładnie ten sam problem, więc powinny one zostać potraktowani w ten sam sposób. Marzenie? Oby nie…

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Zakaz nałożony na Huaweia pokazuje jak przyszłościowo myśli Apple Łokieć komórkomaniaka Google obawia się dominacji Samsunga Komórki odporne na śnieg i zimno Telefony z klapką - przegląd premier 2010 roku Google Pixel 2 okiem użytkownika iPhone'a, czyli dlaczego nie czuję się zachęcony do przesiadki Smartfon 2012 roku według czytelników Komórkomanii [ankieta] Na smartfonach zarabiają tylko 3 firmy. Dlaczego pozostałe nie zrezygnują z ich produkcji? Galaxy S III - 4,8 cala męskości. iPhone - 3,5 cala iOS 12: pierwsze wrażenia Nokia Lumia 920/820 dopiero po nowym iPhonie? Niedługo potem Lumie 720 i 620? Testuję 5G w Seulu. Witamy w przyszłości, choć jeszcze niedoskonałej

Popularne w tym tygodniu:

Android 11 pokazuje, że w naszych smartfonach drzemie niewykorzystany potencjał GeForce NOW zmienia zasady gry. Uwielbiam tę usługę Oby producenci smartfonów nie zobaczyli, co wyprawia aplikacja Luminar Samsung Galaxy S20: szczegóły na temat aparatu, które mogły Ci umknąć Największa wada Samsunga Galaxy S20? Brak 5G w standardzie