Samsung DeX, czyli smartfon jako komputer. To rozwiązanie lepsze niż myślałem, ale gorsze niż powinno

Samsung DeX to przystawka do Galaxy S8, która - po podłączeniu monitora, myszy i klawiatury - zamienia telefon w komputer. Używałem takiego połączenia przez kilkanaście dni. Mimo iż jest to rozwiązanie bardziej przemyślane niż myślałem, DeX-a mogę polecić co najwyżej niewielkiej grupie osób. Baaaardzo niewielkiej.

DeX ma formę stacji dokującej uzbrojonej w kilka portów:

  • dwa gniazda USB umożliwiające podłączenie myszy i klawiatury;
  • gniazdo HDMI umożliwiające podłączenie monitora;
  • gniazdo zasilania USB-C;
  • gniazdo Ethernet umożliwiające łączenie się z siecią po kablu (jest też moduł Wi-Fi).

Niestety z jakiegoś powodu zabrakło tutaj gniazda słuchawkowego. Dźwięk można zatem odtwarzać albo z głośników telefonu, albo z tych wbudowanych w monitor (ewentualnie głośników podłączonych do monitora).

Od razu miałem okazję sprawdzić, jak DeX radzi sobie z nietypowymi peryferiami

Interfejs DeX natywnie pracuje w rozdzielczości 1920 x 1080. Ja używam ultrapanoramicznego monitora 21:9 o rozdzielczości 2560 x 1080, więc nie byłem pewien, że DeX-a uda mi się odpalić. Udało się, choć nie obyło się bez lekkich niedogodności.

DeX nie wykorzystał dodatkowej przestrzeni roboczej, lecz po prostu rozciągnąć obraz w poziomie.

Innymi słowy, zamiast tego:

Zobacz również: Sony Xperia: niezwykły monodram Macieja Stuhra

… widziałem to:

Chcąc korzystać z DeX-a najlepiej uzbroić się więc w standardowy monitor 16:9, aby uniknąć zniekształceń obrazu.

DeX bez problemów obsłużył za to klawiaturę Apple'a

Na co dzień używam systemu macOS, więc mam klawiaturę Apple'a z niestandardowym układem klawiszy. DeX poradził sobie z nią bez żadnych problemów. Ba, ku mojemu zaskoczeniu dało się nawet korzystać z klawiszy specjalnych, które odpowiadają za regulację jasności ekranu i głośności czy sterowanie odtwarzaczem muzyki.

Klawiatura Apple Keyboard ma niestandardowy układ klawiszy

Interfejs DeX-a wygląda znajomo

Interfejs jest wyraźnie inspirowany Windowsem. Mamy duży pulpit z najcześciej używanymi aplikacjami, a na dole pasek funkcyjny. W jego prawej stronie ulokowane są ikonki informujące o powiadomieniach, sile sygnału itp.

Co istotne, wspomniane ikonki są interaktywne; przykładowo kliknięcie na Wi-Fi rozwija listę dostępnych sieci. Nie było to takie oczywiste, bo przecież na smartfonie tak to nie działa, więc miło, że Samsung takie detale dopracował.

Nie wszystkie aplikacje pracują w trybie DeX

Aplikacje systemowe plus garstka programów ze sklepu Samsung Apps są kompatybilne z DeX-em w 100 proc. Takie apki można uruchomić w oknach, których rozmiar da się swobodnie zmieniać. Wśród takich apek można znaleźć m.in. dwie przeglądarki (Chrome i Samsung Internet), klienta e-mail, kalendarz czy — co istotne - pakiet Microsoft Office.

Pozostałe aplikacje też da się uruchomić, ale te wyświetlają się w niewielkich oknach o proporcjach ekranu telefonu.

Bardzo ważne jest pamiętanie o tym, by zapisać postęp prac przed zamknięciem DeX-a

Tryb smartfonowy i DeX działają niezależnie od siebie. Po odłączeniu telefonu od przystawki urządzenie "ubija" otwarte aplikacje i przechodzi w tryb telefonu. Jeśli nie zapisało się edytowanego dokumentu przed odłączeniem smartfona, dane przepadną.

Szkoda, że przełączanie się między trybami nie jest mniej inwazyjnie, ale domyślam się, że nie wynika to ze złośliwości programistów Samsunga, lecz ograniczeń Androida. Oprogramowanie na każdym kroku przypomina, by zapisać plik przed odłączeniem telefonu.

DeX nie bardzo nadaje się do grania

Wszystkie androidowe gry da się uruchomić, ale nie we wszystkie da się grać. Sprawę komplikuje fakt, że zamiast ekranu dotykowego i palca mamy kursor myszy. Gry, w których wykorzystywany jest czujnik ruchu lub multi-touch odpadają.

W miarę wygodnie da się zagrać w proste gierki pokroju "Angry Birds", ale działają one tylko w niewielkich oknach.

Pozytywnie zaskoczyła mnie wydajność DeX-a

Szybkość uruchamiania aplikacji i otwierania plików jest na poziomie niezłego peceta. Przeglądarka jest gotowa do pracy dosłownie ułamek sekundy po kliknięciu ikony. Smartfon nie zwalnia zauważalnie nawet gdy uruchomionych jest kilka okien jednocześnie.

Jedynie RAM-u mogłoby być więcej, bo smartfon ubija otwarte w tle strony internetowe częściej niż bym sobie tego życzył.

Ciężko było mi przełożyć smartfonowe nawyki na desktopowe doświadczenie

Gdy już usiadłem przed monitorem, myszą i klawiaturą, szybko zapomniałem, że korzystam z telefonu. Sprawia to, że niektóre — zwłaszcza te najprostsze — czynności nie są intuicyjne.

Za przykład niech posłuży pobranie zdjęć z sieci i udostępnienie ich mailem. Na zwykłym komputerze mogę otworzyć przeglądarkę, zapisać wybrane zdjęcie na pulpicie, przeciągnąć je do aplikacji e-mail, a po wysłaniu wygodnie usunąć.

W przypadku DeX-a wygląda to inaczej, bo plików na pulpicie zapisać się nie da. Działa to dokładnie tak jak na telefonie — pobrane zdjęcia lądują w galerii i stamtąd można je wysłać mailem. Błahostka, ale suma takich błahostek sprawia, że rozwiązania Samsunga nie korzysta się zbyt komfortowo.

Ciężko w ten sposób korzysta się także z komunikatorów. Można uruchomić Messengera w ruchomym oknie, ale wiadomości nie da się wysyłać enterem. Aplikacja ma ekranowy przycisk wyślij. O ile korzystanie z niego na dotykowym ekranie problematyczne nie jest, o tyle każdorazowe celowanie kursorem myszy jak najbardziej. To sprawia, że z tego typu apki najlepiej zastąpić przeglądarką.

Również przeglądarka internetowa nie pozwala jednak zapominać, że korzysta się z telefonu. Chrome wiele stron otwiera domyślnie w widoku mobilnym mimo ustawionego trybu desktopowego. Jeśli natomiast z jakąś stroną powiązana jest aplikacja mobilna (np. Netflix) zdarza się, że nie zostanie wyświetlona zawartość serwisu, tylko komunikat informujący o konieczności pobrania apki.

W Chromie nie da się ponadto zaznaczyć danego słowa dwuklikiem (w przeglądarce Samsunga to działa), a mam taki nawyk przy kopiowaniu wyrazów.

Chyba najbardziej rozczarowały mnie problemy z odtwarzaniem multimediów

DeX potencjalnie mógłby być niezłym centrum multimedialnym. Odpalam film w ulubionej aplikacji VoD, podłączam telefon do telewizora czy monitora i oglądam. Cóż, chciałbym, żeby to tak wyglądało.

Próbowałem w ten sposób skorzystać z Netliksa. Po uruchomieniu strony internetowej ta sugeruje skorzystanie z aplikacji; koniec końców mówimy o telefonie. Niestety apka uruchamia się w niewielkim oknie, a filmu nie da się uruchomić w trybie pełnoekranowym. Podobnie jest z HBO GO.

Bezproblemowo działa jedynie YouTube

Aplikacja YouTube'a jest w pełni kompatybilna z DeX-em, więc filmy można oglądać zarówno w oknie, jak i na pełnym ekranie.

DeX-a polecić mogę tylko osobom żyjącym w erze Post-PC

Znam kilka osób, które w ogóle nie mają komputera i wszystkie cyfrowe czynności wykonują z poziomu telefonu. Teoretycznie DeX tego typu osoby może przekonać.

Rozwiązanie Samsunga może się sprawdzić przy prostych czynnościach; napisanie kilkuzdaniowego maila czy szybka edycja dokumentu są wygodniejsze z użyciem fizycznej klawiatury niż małego ekranu dotykowego.

Problem w tym, że DeX to dość droga zabawa

Sama przystawka kosztuje ok. 400–450 zł. To dużo, biorąc pod uwagę, że wszystkie najważniejsze bebechy siedzą w Galaxy S8, a DeX jest tylko łącznikiem między smartfonem a peryferiami. Jeśli dorzucimy do tego koszt nawet taniego monitora, muszy i klawiatury, zrobi się z tego dobre 1000 zł. Moim zdaniem lepiej trochę dołożyć i kupić Chromebooka, czyli urządzenie autonomiczne i mobilne, które ma system operacyjny od podstaw napisany z myślą o pracy desktopowej. Wolałbym zresztą, żeby DeX miał formę notebooka z klawiaturą i ekranem, do którego doczepia się telefon.

Owszem, DeX — przy założeniu, że ma się już Galaxy S8 — wychodzi taniej niż nawet przeciętny pecet, ale pytanie, czy osoba, która wydała grubo ponad 3000 zł na telefon to ta sama, która będzie gotowa iść na kompromisy i używać namiastki komputera, by zaoszczędzić kilka stówek.

Jeśli ktoś natomiast ma już monitor, mysz i klawiaturę, to najpewniej ma też komputer, więc DeX-a nie potrzebuje.

Niespecjalnie przekonuje mnie też wizja firmy, która kupuje pracownikom telefony służbowe w korzystnym abonamencie i tym sposobem rozwiązuje problem stanowisk pracy. DeX jest zbyt prymitywny, by zapewnić wielogodzinną, komfortową pracę.

Podsumowując

Widać, że nie jest tak, że Samsung umyślnie odwalił fuszerę tylko po to, by stworzyć funkcję, która dobrze wygląda w reklamach, a — prawdę powiedziawszy — tego się spodziewałem. Producent dopieścił co tylko się dało; optymalizacja systemu stoi na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu szybkość działania jest zadowalająca, a ingerencja w oprogramowanie jest na tyle duża, że interfejs do złudzenia przypomina systemy desktopowe.

Dużo wad tego rozwiązania wynika z ograniczeń Androida, który jest systemem mobilnym i na desktopach nie może się równać chociażby z Windowsem. Pytanie tylko, czy końcowego użytkownika powinno to obchodzić.

Summa summarum zainteresowanie się DeX-em mogę polecić tylko osobom, które mają Galaxy S8, nie mają komputera, ale w piwnicy zalega im stary monitor z klawiaturą. Jeśli dotychczas radziłeś sobie bez peceta, ale chciałbyś siąść na kilkanaście minut dziennie przed większym ekranem i w miarę komfortowo odpisać na maila, DeX powinien wystarczyć. Jeśli twoje wymagania są choć trochę większe, lepiej zainwestować w taniego notebooka.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Honor 9 - test tańszego brata Huaweia P10 Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest] HTC U11 - flagowiec, z którego można wycisnąć wiele [TEST] Z Edge Sense w HTC U11 chce się korzystać! Jest jednak jedno "ale" SoundMagic E10C - dobre i niedrogie słuchawki dokanałowe [Test] Huawei P10 - test i recenzja Sony Xperia XZ Premium - test i recenzja Huawei P9 Lite (2017) to nie jest zły telefon, ale... [Test] HTC U11 - lustrzana obudowa i Edge Sense na naszym wideo HTC U11 w naszych rękach. Jest piękny i skrajnie niepraktyczny Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem LG G6 - test i recenzja Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test] AirPods - test prawdziwie bezprzewodowych słuchawek Apple'a Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo Samsung Galaxy Tab S3 - pierwsze wrażenia Withings Steel HR - test i recenzja ZTE Axon 7 - flagowiec w (prawie) każdym calu [test] Samsung Galaxy A5 (2017) - test i recenzja Nubia Z11 Max to prawdziwy multimedialny kombajn - test i recenzja Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja Honor 8 - wideorecenzja Chodź ze mną na basen - Apple Watch Series 2 w oczach pływaka [test] Honor 8, czyli tańszy brat Huaweia P9 - test i recenzja

Popularne w tym tygodniu:

Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca" Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD