Być może masz wodoszczelny smartfon i nawet o tym nie wiesz

To, że producent danego telefonu nie chwali się jego wodoszczelnością, niekoniecznie musi oznaczać, że odporny na działanie wody nie jest. Niektóre firmy informacje na temat podwyższonej odporności swoich urządzeń ukrywają. Dlaczego?

Autor popularnego kanału na YouTubie JerryRigEverything rozebrał ostatnio na części OnePlusa 5T. Zauważył on, że w jego wnętrzu znalazły się uszczelki, których celem jest prawdopodobnie zabezpieczenie wnętrza przed dostaniem się wody.

Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja w historii wspomnianego producenta. Wcześniejsze telefony przechodziły nawet amatorskie testy polegające na umieszczeniu telefonu w wodzie.

Jest to o tyle ciekawe, że nieważne jak długo przeglądalibyście się parametrom technicznym smartfonów OnePlusa, nie znajdziecie tam oznaczeń świadczących chociażby o odporności na zachlapania. Co może być tego przyczyną?

Po pierwsze: gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze

Do określania stopnia wodoszczelności używane jest zazwyczaj oznaczenie IP (International Protection Rating). Występujące po znaczku IP cyfry określają, jak wiele testowane urządzenie jest w stanie znieść.

Co znaczą cyfry w oznaczeniu IP?

  • IPX0 — brak ochrony;
  • IPX1 — ochrona przed kapiącą wodą;
  • IPX2 — ochrona przed kapiącą wodą w przypadku przechylenia urządzenia maks. o 15 stopni od położenia normalnego;
  • IPX3 — ochrona przed natryskiwaniem wodą pod dowolnym kątem do 60 stopni od pionu z każdej strony;
  • IPX4 — ochrona przed rozpryskującą się wodą z dowolnego kierunku;
  • IPX5 — ochrona przed strugami wody pod ciśnieniem maks. 12,5 l/min;
  • IPX6 — ochrona przed strugami wody pod ciśnieniem maks. 100 l/min;
  • IPX7 — ochrona przed skutkami zanurzenia w wodzie na głębokość do 1 metra przez 30 minut;
  • IPX8 — ochrona przed skutkami ciągłego zanurzenia w wodzie na głębokość większą niż 1 metr.

Oznaczenie IP nie jest jednak czymś, co producent może ot tak umieścić na opakowaniu telefonu. Testowaniem i certyfikacją urządzeń zajmuje się organizacja International Electrotechnical Commission. Nietrudno się domyślić, że nie robi tego za darmo.

Stawki za certyfikację nie są niestety znane, ale można bezpiecznie założyć, że międzynarodowe i rozpoznawalne na całym świecie oznaczenie, które jest symbolem wdzięcznym z marketingowego punktu widzenia, nie jest tanie.

O tym, że niektórzy producenci kierują się względami finansowymi, może świadczyć informacja zawarta w FAQ na stronie OnePlusa. Producent informuje, że wodoszczelność smartfonów nie jest poświadczona certyfikatem IP, ale zostały one tak zaprojektowane, by przetrwać kontakt z deszczem czy wilgotnymi dłońmi.

Zobacz również: Nokia: moja miłość

Po drugie: niska świadomość społeczna na temat wodoszczelnych telefonów

Niestety wiele osób kupując wodoszczelny telefon zaczyna przesadnie szaleć. Normy nie biorą się jednak z niczego. To, że smartfon w testach laboratoryjnych wytrzymał jakiś czas na głębokości 1 metra, nie oznacza, że można z nim nurkować po dnie basenu czy kręcić filmy w słonej wodzie.

Z prywatnych rozmów z pracownikami kilku dużych firm wiem, że jest to dla nich dość poważny problem. Zdarzają się sytuacje, że ktoś nie zapoznaje się z instrukcją, doprowadza do rozszczelnienia obudowy, a potem jest rozgoryczony, że gwarancja nie obejmuje zalania telefonu, który jest wodoszczelny. Zresztą praktycznie przy okazji każdego kolejnego wodoszczelnego telefonu wybucha afera, bo ktoś zauważył, że w umowie gwarancyjnej znajduje się zapis o nieuwzględnieniu zalania.

Osobiście wcale się jednak producentom nie dziwię. Ciężko jest bowiem jednoznacznie stwierdzić, czy zawiniło urządzenie podczas niewinnej kąpieli, czy też użytkownik upuścił telefon nad jeziorem i spadło ono poniżej deklarowanej w instrukcji głębokości. Ciężko też wymagać od firmy, by każdemu w takich sytuacjach wierzyła na słowo, bo — powiedzmy sobie szczerze — niejeden będzie się upierał, że on tylko uronił kropelkę na telefon pijąc wodę z butelki.

Xperia Z3 i Xperia XZ Premium - Sony zmieniło sposób, w jaki komunikuje wodoszczelność smartfonów

Swego czasu Sony uczyniło z wodoszczelności główną zaletę swoich flagowców, a w reklamach mogliśmy oglądać ludzi kręcących filmy pod wodą. W 2015 roku komunikacja została jednak zmieniona i Sony po cichu usunęło ze swojej strony zalecenia dotyczące zanurzeń. Powodów można się domyślać.

Będąc przy Sony warto jeszcze wspomnieć o Xperii X Compact, która certyfikat IP68 ma tylko w Japonii. Co jednak ciekawe, nic nie wskazuje na jakiekolwiek fizyczne różnice między wariantem europejskim a japońskim, więc firma na większości rynków najwidoczniej po prostu nie chce się chwalić, że uszczelniła obudowę.

Warto w tym miejscu nadmienić, że sprzedawanie w Japonii niewodoszczelnego telefonu to strzał stopę. Jak w 2015 roku twierdził Taro Itakura z Panasonica, nawet 95 proc. sprzedawanych w Japonii telefonów jest odpornych na działanie wody, gdyż tamtejsze kobiety lubią korzystać ze smartfonów pod prysznicem.

Europejczycy takich specyficznych preferencji nie mają, więc nie dziwi, że niektóre firmy z jakiegoś powodu wolą tutaj przemilczeć informacje na temat wodoszczelności.

Po trzecie — wodoszczelność może być kartą przetargową

Krótko po premierze iPhone'a 6s został on rozebrany na części. Wyszło na jaw, że jego wnętrze jest solidnie zabezpieczone przed wnikaniem wody, a jednak w oficjalnych informacjach próżno szukać na ten temat jakiejkolwiek wzmianki.

Rok później pojawił się iPhone 7, w przypadku którego Apple z dumą ogłosił, że przyznano mu certyfikat IP67 świadczący o odporności na wodę i pył.

Powód takiego dziwnego zagrania nie jest znany. Podejrzewam jednak, że spece od marketingu uznali, że w przypadku iPhone'a 6s lepiej przemilczeć wodoszczelność, aby było czym się chwalić rok później. W 6s największą nowością był ekran 3D Touch, a 7 wnosi tylko drobne usprawnienia względem poprzedników, więc znaczka IP67 potrzebował bardziej. Zaznaczam jednak, że to tylko moje domysły.

Wnioski?

Brak oznaczenia nie zawsze oznacza brak wodoszczelności. Jak widzicie, powodów, dla których producenci nie chcą chwalić się zabezpieczeniem przed cieczą, może być mnóstwo.

Jeśli komuś zależy na jakimś telefonie, ale obawia się, że przez brak certyfikatu IP rozpuści się przy lekkiej mżawce, warto przejrzeć materiały z rozbiórki czy testy wytrzymałościowe. Może się okazać, że producent nie wszystkim się pochwalił.

Pamiętajcie jednak, że nawet w przypadku oficjalnie wodoszczelnych i certyfikowanych urządzeń należy zachować rozsądek.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Samsung Galaxy Fold: pierwsze wrażenia. To coś więcej niż obietnica czegoś wielkiego Heyah: "Nie tolerujemy kruczków", czyli nowa kampania reklamowa Uwaga, kradną! Jak zabezpieczyć telefon i dane w jego pamięci "Nokia Tune" i inne. Historia kultowych dzwonków z telefonów Android jak iOS? Google może wprowadzić bardziej restrykcyjne ograniczenia Dlaczego tak wielu czytelników Komórkomanii nie aktualizuje swoich iPhone'ów? Smartfon? Panie, daj pan spokój - czyli o tym, że kolejny iPhone też nie zmieni świata Samsung Galaxy Fold. Oto pięć rzeczy, które bym w nim zmienił Nieznane telefony znanych marek: Sharp Samsung Galaxy S III, HTC One X czy LG Swift 4X HD - The winner is... Problem fragmentacji Androida to przede wszystkim problem w głowach blogerów Orange mecenasem filmu "Rezerwat"

Popularne w tym tygodniu:

U innych standard, u Apple'a marzenie. 5 funkcji, których w iPhonie 12 Pro zabrakło vivo w Polsce. Drugiego Xiaomi nie będzie, ale i tak jest się czym ekscytować 5G w iPhonie 12? Apple zrobił to dla operatorów, nie dla ciebie iPhone 12 to klasyczna ekościema. Apple nawet się z tym nie kryje [opinia]