Huawei P20 Pro to smartfon premium pełną gębą. Produkt w końcu dogonił aspiracje firmy

Huawei od lat stara się budować wizerunek marki premium i lidera technologicznego. Dotychczas jego działania w tym kierunku zdawały się jednak polegać na zasłanianiu swoich produktów armią celebrytów i toną znanych logotypów. Wygląda jednak na to, że firmie wreszcie udało się stworzyć telefon, który broni się sam.

Nie zrozumcie mnie źle — nie twierdzę, że Huawei dotychczas robił telefony złe. Jednak przede wszystkim ich zaletą był dobry stosunek jakości do ceny.

Wiecie, gdy trzeba było podjąć decyzję o zakupie, flagowce Huaweia kusiły rozsądną wyceną. Były niezłe, a przy tym kosztowały ok. 2/3 cen topowych samsungów czy iPhone'ów. Gdyby jednak w ubiegłym roku przyszedł do mnie święty Mikołaj, wyłożył na stół Huaweia P10, Galaxy S8 i iPhone'a 8, raczej nie skorzystałbym z bramki nr 1.

Smartfonom Huaweia zawsze czegoś brakowało

Do czasu Mate'a 8 telefony Chińczyków ustępowały konkurencji chociażby pod względem wydajności. Piętą achillesową Kirinów — autorskich układów Huaweia — były kiepskie układy graficzne, przez co dawne flagowce nie nadawały się zbytnio nawet do grania.

Rywale lepiej radzili sobie także z aparatami. W P9 pojawiła się optyka Leiki i dość wymyślny podwójny aparat z matrycą kolorową i monochromatyczną, ale ciężko było oprzeć się wrażeniu, że przede wszystkim miał on ładnie prezentować się w reklamach. Na rynku nie brakowało telefonów, które lepszą jakość zdjęć wyciągały z pojedynczych aparatów.

Huawei P9 reklamowany był przez Roberta Lewandowskiego

W Macie 10 firma dodała jeszcze lepszą optykę i układ skrojony pod sztuczną inteligencję. Znów — fajny pomysł i Huawei faktycznie zbliżył się do fotograficznych gigantów, ale wciąż tylko zbliżył.

Huawei od lat walczy także o swój wizerunek

Jeszcze z 5 lat temu mało kto tę firmę kojarzył. A jeśli już, to z — umówmy się — raczej za sprawą dość "paździerzowatych" telefonów, które sprzedawane były za grosze.

Z czasem jakość produktów uległa poprawie. Chińczycy wydzielili osobną submarkę — Honor — która celuje w klientów szukających urządzeń przystępnych cenowo. Huawei pozycjonowany jest natomiast na producenta premium.

Zobacz również: Huawei Ascend Mate7 w naszych rękach

W reklamach coraz częściej zaczęli pojawiać się celebryci, z których Polacy kojarzą przede wszystkim Roberta Lewandowskiego. Huawei nawiązał też współpracę z innymi cenionymi markami — wspomnianą Leicą czy studiem projektowym Porsche Design.

Huawei Mate 9 Porsche Design

Huawei Mate 9 Porsche Design z jednej strony był dla Huaweia pięknym ukoronowaniem dokonanego w ciągu kilku lat postępu. Z drugiej jednak świetnym przykładem tego, jak desperackie były starania tej firmy w zbudowaniu wizerunku marki premium. Huawei Mate 9 Porsche Design to po prostu Huawei Mate 9 Pro ze znaczkiem na obudowie, za który trzeba było dopłacić 2000 zł.

Huawei P20 Pro — smartfon, który broni się sam

Modelu P20 Pro używam dopiero trzeci dzień, więc to nie jest jeszcze moje ostateczna opinia, ale dotychczas żaden telefon Huaweia nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia.

To telefon, który nie potrzebuje niskiej ceny, by podjąć walkę z najlepszymi. Nie potrzebuje też celebrytów w reklamach i znanego znaczka na obudowie, bym czuł, że to produkt z najwyższej półki.

Przede wszystkim wrażenie robi aparat

O aparacie Huaweia P20 Pro pisałem już w pierwszych wrażeniach, ale od tego czasu zrobiłem jeszcze więcej zdjęć i wciąż nie mogę wyjść z podziwu.

Spójrzcie chociażby na poniższe fotki zrobione iPhone'em X oraz P20 Pro w prezbiterium bazyliki Sacré-Cœurt. Obie zrobiłem jedną po drugiej. Z ręki, w trybie automatycznym.

Warunki oświetleniowe były naprawdę niesprzyjające, dlatego iPhone — który należy przecież do fotograficznej czołówki — wymiękł. Detale zostały pochłonięte zarówno przez półmrok, jak i prześwietlenia w płomieniach świec i witrażach. A zdjęcie z P20 Pro? Sztos w całym kadrze. Nie trzeba nawet porównywać wyciętych fragmentów, bo różnica jest widoczna gołym okiem.

Niżej jeszcze więcej fotek zrobionych nowym huaweiem.

Spotkałem z głosami, że zdjęcia z P20 Pro wyglądają nienaturalnie. Może coś w tym jest, bo ingerencja algorytmów upiększających jest czasem mocno zauważalna i w oczy rzuca się mocny efekt à la HDR.

Pytanie tylko, czy to źle. Myślę, że większość użytkowników oczekuje po prostu, że wyciągnie telefon z kieszeni i w każdych warunkach zrobi ładne, ostre i niezaszumione zdjęcie, które będzie się nadawało do wrzucenia na Facebooka czy Instagrama. Na tym polu smartfon nie zawodzi. Niemal każda fotka wygląda wręcz magazynowo; jakby doświadczony grafik obrobił ją w Lightroomie.

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że będę szczerze zachwycony aparatem Huaweia, jak i samym smartfonem nie tylko w kontekście ceny, nie uwierzyłbym.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Panasonic rusza na podbój Europy? Na początek Eluga Nieznane telefony znanych marek: BlackBerry Najlepsze przebranie komórkomaniaka na Halloween w 2009 Quiz Komórkomanii #18: LG G5 - prawda czy fałsz Sony Xperia XZ3: pierwsze wrażenia z IFA 2018 Ice Cream Sandwich to jednak prawdziwa rewolucja... W świecie smartfonów nie ma już miejsca na oryginalność i to nasza wina 2017 był wyjątkowo dobrym rokiem dla miłośników mobilnych technologii Samsung Galaxy Note 8 - 8 rzeczy, których od niego oczekuję QuadRooter: 900 milionów urządzeń podatnych na cyberatak. Sprawdź, czy twój smartfon jest bezpieczny LG szaleje. Flagowiec z ekranem Quad HD, smartwatch i konkurent iPada mini Dlaczego smartfony na zdjęciach z przecieków wyglądają źle?

Popularne w tym tygodniu:

Przeszkadza Ci bródka w smartfonie? Poczekaj na pierwsze okulary AR... Samsung, Xiaomi i Huawei stawiają na ceramikę. Co w niej niezwykłego? OnePlus wyjątkowo chętnie chwali się produktami, których... nie ma w ofercie