Honor 10: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu

Honor 10 dopiero miał swoją europejską premierę, ale w mojej kieszeni znajduje się już od kilku dni. Tańszy brat Huaweia P20 ma słabszy aparat, ale w kilku aspektach go przebija.

Honor 10 kosztuje w Polsce 1999 zł i 2199 zł za wersje z 64 i 128 GB pamięci. Cena bliźniaczego Huaweia P20 (128 GB )to 2699 zł.Nowy model jest więc dużo tańszy. Czy warto się nim zainteresować?

Ładny jest skubany

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek słyszał "łał, co to za telefon?!" z tak dużą częstotliwością jak w przypadku Honora 10. Znajomi przyzwyczaili się do tego, że co rusz testuję coś nowego i zazwyczaj nie zwracają uwagi na kolejne smartfony, ale nowe dziecko Honora nie umknęło ich uwadze. Specjalnie mnie to zresztą nie dziwi, bo jest się czym zachwycać.

Honor już wcześniej umieszczał pod szklaną obudową kilkanaście warstw o różnych właściwościach, by osiągnąć ciekawy efekt wizualny. W Honorze 10 efekt ten jest jeszcze ciekawszy, bo jego obudowa jest dwukolorowa. Testowany przeze mnie egzemplarz przechodzi z niebieskiego aż do intensywnego fioletu, w zależności od kąta padania światła.

Wystarczy obrócić telefon w dłoni, by jego tył zmienił się w spektakl tańczących refleksów o różnych odcieniach. Robi to niesamowite wrażenie, choć smartfon ma przez to typowo młodzieżowe zacięcie. 50-letni biznesmen niekoniecznie będzie chciał dzwonić z błyskotki, która rzuca się w oczy z 10 metrów.

Ergonomia stoi na wysokim poziomie

Nie jest tak, że Honor po prostu nakleił swoje logo na Huaweia P20, bo różnice konstrukcyjne są dość duże. Honor 10 jest mniej kanciasty, a bardziej opływowy, dzięki czemu lepiej leży w dłoni i mniej przypomina iPhone'a X.

Wizualnym wyróżnikiem względem iPhone'a X jest także horyzontalny układ dwóch aparatów z tyłu. Uznaję to za plus; więcej tu inspiracji niż bezmyślnego kopiowania, czego o wielu smartfonach powiedzieć nie można.

Zobacz również: Lumia 640

Wymiary telefonu bardzo mi odpowiadają. 5,8 cala w połączeniu z małymi ramkami to dla mnie wartość optymalna. Ekran jest na tyle duży, by oglądanie filmów czy granie w gry było komfortowe, a cały smartfon na tyle mały, by telefon dało się obsługiwać jedną ręką i nie rozpychał kieszeni.

Producent zgrabnie wkomponował czytnik linii papilarnych

Skaner znajduje się na bródce na przednim panelu. Jest to czytnik ultradźwiękowy, który znajduje się pod warstwą szkła. W ogóle nie jest wyczuwalny pod palcem, podczas gdy w bliźniaczym Huaweiu P20 skaner jest wyraźnie odgrodzony od reszty obudowy.

Praktyczne zastosowania? Hmm, może to, że w szczelinach przy czytniku nie będzie gromadził się brud, bo żadnych szczelin nie ma. Po zdjęciu folii niemal cały przód staje się jednolitą taflą szkła. Niemal, bo jedyny niewielki otwór nad ekranem skrywa głośnik.

Honor chwali się, że dzięki wykorzystaniu ultradźwięków smartfon radzi sobie nawet z mokrymi palcami, ale nie zauważyłem, by wypadał wybitnie lepiej niż inne smartfony. Świeżo po wyjęciu dłoni z wody skaner głupienie. Po lekkim przetarciu palca linie papilarne rozpoznawane są bez problemów, ale obecnie mało który smartfon sprawia w takiej sytuacji problemy.

Skaner jest wielofunkcyjny

Czytnik opcjonalnie może pełnić funkcję wykrywającego gesty przycisku nawigacyjnego, za pomocą którego można wykonywać akcje wstecz, powrót do pulpitu głównego oraz rozwinięcie listy ostatnio używanych apek.

W mojej ocenie pasek ekranowy z przyciskami funkcyjnymi jest wygodniejszy, ale jeśli komuś zależy na tym, by maksymalnie wypełnić wyświetlacz treściami, może go wyłączyć i skorzystać z alternatywnej metody nawigacji.

Wcięcie w ekranie jest, ale można je ukryć

Honor 10 to kolejny smartfon z wcięciem w górnej części wyświetlacza. Jednym się podoba, innym nie, ale nie sposób nie docenić praktycznych walorów tego rozwiązania. Godzina, wskaźnik baterii czy ikony powiadomień zepchnięte są pod górną krawędź obudowy, dzięki czemu pod głośnikiem zostaje więcej miejsca na treści.

W ustawieniach znalazła się opcja, która pozwala zamaskować wcięcie czarnym paskiem. Mamy tutaj do czynienia z ekranem LCD, więc czerń jest podświetlana, ale — wbrew moim obawom — nie rzuca się bardzo w oczy. Kolorowe treści skutecznie odciągają uwagę od delikatnie szarawej czerni.

Sam wyświetlacz jest bardzo dobrej jakości. Ostrość jest wysoka, kolory żywe, a maksymalny poziom jasności zapewnia przyzwoitą widoczność w słońcu.

Aparat jest uboższy niż w Huaweiu P20, ale wciąż przyzwoity

Honor 10 jest tańszy od Huaweia P20, a ma bardzo podobną specyfikację i nawet gniazdo słuchawkowe, którego w P-dwudziestce zabrakło. Jeśli zastanawialiście się, na czym producent zaoszczędził, odpowiedź brzmi: aparat.

Już przed zrobieniem zdjęcia widać braki funkcjonalne; w Honorze 10 zabrakło fajnego trybu Super Slow Motion pozwalającego kręcić filmy z prędkością 960 kl/s. W jego przypadku górna granica to 120 kl/s.

Nie ma też inteligentnej stabilizacji obrazu, która pozwala robić zdjęcia z kilkusekundowym czasem naświetlania z ręki. Szkoda, bo to killer-feature.

A jakie fotki robi Honor 10? Poniżej trochę przykładów.

Honor 10 i Huawei P20 — porównanie zdjęć

Zrobiłem też kilka nocnych fotek dwoma bliźniaczymi smartfonami.

Honor 10 bynajmniej nie robi złych zdjęć (zwłaszcza dzienne naprawdę cieszą oko), ale widać wyraźnie, że w nocy ustępuje droższemu bratu. Fotki z P-dwudziestki są mniej poruszone oraz o wiele bardziej szczegółowe i mniej przepalone w jaśniejszych partiach.

Trzeba jednak pamiętać, że P20 to jeden z najlepiej ocenianych fotograficznych smartfonów na rynku.

Ciekawie rozwiązany został jednak tryb AI

Tak jak w Huaweiu P20, tak i tutaj aparat wspierany jest przez sztuczną inteligencję, która rozpoznaje obiekty na zdjęciach i tak dobiera parametry, by fotka była jak najlepszej jakości.

Software'owo zostało to jednak zrobione inaczej. Jeśli tryb AI jest włączony, efekt ten można wyłączyć już po zrobieniu zdjęcia. Fajna sprawa. To coś, na co P20 nie pozwala.

Ingerencja algorytmów sztucznej inteligencji nie jest jakoś wybitnie agresywna. Oprogramowanie zazwyczaj podsyca nieco kolory, aby trawa była bardziej zielona, a niebo bardziej niebieskie.

Zapowiada się naprawdę przyzwoity smartfon

Nic dziwnego, bo Huawei P20 to przyzwoity smartfon. Nie jest jednak tak, że oba urządzenia są identyczne.

P20 wygrywa przede wszystkim lepszym aparatem z możliwością nagrywania filmów w superspowolnieniu. Honor 10 broni się jednak w wielu innych aspektach.

Honor 10 jest w mojej ocenie ładniejszy i lepiej leży w dłoni. Do tego ma gniazdo słuchawkowe i port podczerwieni (funkcja pilota), których zabrakło P20. No i jest tańszy.

Który jest lepszy? Obawiam się, że jednej odpowiedzi na to pytanie nie ma i każdy będzie musiał zdecydować, na czym bardziej mu zależy. Ja tymczasem wracam do dalszych testów.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Cellna recenzja: HTC Magic Samsung Monte S5620 – test LG Swift 7 - szybki przegląd telefonu Nokia N8 vs lustrzanka Canona [galeria] Huawei Mate 30 Pro, czyli zakazany smartfon. Widzieliśmy go pierwsi w Polsce Huawei Honor - pierwsze wrażenia Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem Lumia 930 - test fotograficzny Samsung Wave S8500 - test cz.1 Acer Liquid S1 - test Kaspersky Mobile Security 8.0 w praktyce LG Swift L9 - duży ekran za rozsądne pieniądze

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Fold: składany ekran to jest to [TEST]