Nie zrozumcie mnie źle: Apple wciąż jest jednym z najsilniejszych graczy na rynku. Od co najmniej kilkunastu miesięcy koncern z Cupertino nie dyktuje już jednak tempa, raczej stara się dotrzymać kroku konkurentom.
Gdy pierwszy iPhone pojawił się na rynku, Jobs zapewniał, że wyprzedza on konkurencję o kilka lat. A co z najnowszym modelem? iPhone 5 nie jest tak innowacyjny, jak kiedyś była jedynka, co więcej - brakuje w nim niektórych rozwiązań znanych z urządzeń innych producentów. No i jeszcze ten iPad...
Mniejszy iPad, jakie to... nierewolucyjne
Mniejszy iPad (według CNET o przekątnej 7,85 cala) ma zadebiutować już w październiku - i to w niemałym nakładzie. Jak informują źródła Wall Street Journal:
Niektórzy dostawcy części dla firmy Apple w Azji informują o otrzymaniu zamówień na ponad 10 milionów mniejszych tabletów w czwartym kwartale.
Warto zauważyć, że to niemal dwa razy więcej sztuk niż konkurencyjnego Kindle Fire, który będzie produkowany w tym samym czasie. No właśnie, w tym momencie powinna się zapalić w głowach czerwona lampka. Nowy sprzęt Apple'a, którego jeszcze nie zaprezentowano, ma już konkurentów? Niestety tak. Do tego prawdopodobnie znacznie tańszych.
Ewentualne wprowadzenie kolejnej rozdzielczości dla urządzeń z systemem iOS może stanowić również niemały problem dla twórców aplikacji mobilnych. Jak łatwo się domyślić, prościej przygotować program, który ma działać na ekranach o konkretnej rozdzielczości. Warto jednak podkreślić, że według Wall Street Journal nadchodzący iPad ma mieć rozdzielczość znaną z pierwszych dwóch generacji urządzenia.
Zgadnijcie też, co zrobią użytkownicy, którzy mają ograniczony budżet, a będą mieli do wyboru dwa rodzaje iPadów. Zgadza się - prawdopodobnie nie kupią droższego.
Konkurencja nie daje żyć
Tabletowi Apple'a szybko przybędzie więc bardzo silna konkurencja. Nowy, tani Nexus wyposażony w Androida czy masa urządzeń z Windowsem 8 znacznie utrudnią ekspansję iPada. Użytkownicy cenią swoje urządzenia przede wszystkim za to, co mogą dzięki nim robić, więc jeśli iOS okaże na tym polu słabszy, automatycznie podkopie to pozycję tabletu z Cupertino.
Rewolucje na kolejne rynki?
Apple bazuje na swoim ekosystemie i jest oczywiste, że nie musi udostępniać rewolucyjnego urządzenia każdego roku. Firma już teraz rozumie, że ekosystem i doświadczenie są tym, co cenią klienci.
W przyszłości iPhone czy iPad nie zaskoczą więc niczym szczególnym, chyba że konkurencja naprawdę je pogrąży, na co na razie się nie zanosi. Jeśli amerykański gigant zechce znów powalczyć o rynek, prawdopodobnie zrobi to, udostępniając zestaw telewizyjny czy zupełnie inny produkt, o którym jeszcze nie słyszeliśmy.