Nawet jeśli Apple Music nie wypali, firma i tak zarobi na streamingu. Przy okazji niszcząc konkurencję

Nawet jeśli Apple Music nie wypali, firma i tak zarobi na streamingu. Przy okazji niszcząc konkurencję12.07.2015 14:33
Jabłko ze suchawkami
Jabłko ze suchawkami
Źródło zdjęć: © Shutterstock
Łukasz Skałba

Apple po niezbyt dobrze przyjętym debiucie serwisu streamingowego Apple Music walczy o rynek muzyczny jak tylko może. Gigant próbuje za wszelką cenę osłabić konkurencję. Tylko czy wszystkie posunięcia firmy są legalne? Niektórzy mają wątpliwości.

O Apple Music ostatnio głośno. Większość użytkowników zarzuca usłudze źle zaprojektowany, nie intuicyjny i zbyt zagmatwany interfejs. Firma musi więc walczyć o konsumentów na inne sposoby. Jednym z nich jest niszczenie konkurencji.

Od jabłkowego strumienia wolisz konkurencyjne serwisy takie jak Spotify czy Deezer? Proszę bardzo, ściągnij je na swojego iPhone'a i wykup subskrypcję premium - Apple także na tym zyska! Jakim cudem? To proste. Jeśli korzystasz na przykład ze Spotify na urządzeniu z iOS-em i płacisz za premium poprzez mikrotransakcje, Apple pobiera od szwedzkiego serwisu 30-procentową marżę.

Co prawda nie dotyczy to tylko streamingu muzyki, bo Apple pobiera "podatek" od wszystkich zakupów wewnątrz aplikacji pobranych z App Store'a. W tym przypadku jest to jednak bardziej bolesne dla konkurencji. Marże w biznesie streamingowym i tak są minimalne, a utrzymanie infrastruktury i serwerów swoje kosztuje. Stąd coraz większe straty. Cytowany przez Reutersa CEO Deezera - Tyler Goldman - mówi, że część jaką zabiera Apple z ich 9.99-dolarowego abonamentu nie pozostawia dla nich samych praktycznie nic.

Tłumaczy on także, że konkurencyjne dla Apple Music usługi mają tylko dwa wyjścia. Albo podnieść cenę miesięcznej subskrypcji (i stać się mało konkurencyjnymi względem cen Apple'a) albo całkowicie zrezygnować z zarabiania (prawie zerowa marża).

iPhone, jabłko i słuchawki
Źródło zdjęć: © Shutterstock
iPhone, jabłko i słuchawki

Wbrew pozorom nie to jest największym zarzutem wobec Apple'a. Podobne marże są przecież także w Google Play. Najpoważniejszym problemem wydają się zakazy jakie daje jabłkowy producent innym serwisom streamingowym. W aplikacji na iOS nie mogą oni informować użytkownika, że ich serwis jest dostępny także na innych platformach. Dodatkowo firma zabrania informowania o tym, że abonament można wykupić także na stronie danego serwisu, a nie tylko w aplikacji na iOS (wtedy Apple nie będzie dostawać 30% marży). Samo udostępnianie linku do oficjalnej strony serwisu w aplikacji z App Store'a także jest zakazane.

Zarówno klienci jak i prawnicy są podzieleni. Z jednej strony App Store to platforma Apple'a i firma może żądać "podatku" o dowolnej wysokości - jeśli komuś się to nie podoba, to wcale nie musi swojego programu udostępniać także na iOS-ie. Z drugiej strony można to uznać za nadużywanie swojej pozycji, a ograniczenia, które Apple narzuca wewnątrz aplikacji mogą naruszać prawo do zdrowej rynkowej konkurencji.

Część osób uważa, że Apple łamie prawo, a część, że działania firmy są agresywne wobec konkurencji, ale w pełni legalne. Jak uważacie? Apple Music jest po części niewypałem... Tonący brzytwy się chwyta?

Źródło: Reuters

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)