Apple Watch zamiast skanera twarzy. Tak w dobie pandemii Apple walczy z problemami, których inni nie znają

Strona głównaApple Watch zamiast skanera twarzy. Tak w dobie pandemii Apple walczy z problemami, których inni nie znają
02.02.2021 15:58
Prawidłowo założona maseczka uniemożliwia odblokowanie iPhone'a za pomocą Face ID
Prawidłowo założona maseczka uniemożliwia odblokowanie iPhone'a za pomocą Face ID

Odblokowanie iPhone'a w czasach zarazy stanie się łatwiejsze. O ile masz Apple Watcha.

Od 2017 roku topowe iPhone'y pozbawione są czytników linii papilarnych. Apple postawił na skanowanie twarzy, co w czasach, w których niemal na całym świecie istnieje obowiązek zakrywania twarzy, jest sporym problemem. Apple chce jednak ułatwić użytkownikom życie.

iOS 14.5 pozwoli odblokować iPhone'a Apple Watchem

Najnowsza wersja systemu, która wciąż znajduje się w fazie beta, wnosi nową metodę odblokowania telefonu. Gdy system Face ID wykryje, że użytkownik ma założoną maseczkę, dostęp do smartfonu i tak zostanie przyznany, jeśli na jego ręce znajduje się odblokowany Apple Watch.

W chwili odblokowania iPhone'a na zegarku wyświetlany jest stosowny komunikat pozwalający na zdalne założenie blokady. To na wypadek, gdyby smartfon wylądował w niepowołanych rękach.

Nowa funkcja działa więc podobnie do androidowego Smart Lock. Z tą różnicą, że gdy Apple Watch straci kontakt ze skórą, zablokuje nie tylko siebie, ale i znajdujący się w zasięgu smartfon.

Apple reaguje na pandemię wyjątkowo późno i bohatersko walczy z problemami, które sam wywołał i których inni nie znają

Oczywiście ciężko winić Apple'a za to, że iPhone 11 i wcześniejsze modele mają skanery twarzy, bo koronawirusa przewidzieć się nie dało. Jednak seria iPhone 12 trafiła na rynek blisko 8 miesięcy po wybuchu pandemii.

Normalnie byłbym skłonny uwierzyć, że nawet te 8 miesięcy okazało się czasem niewystarczającym na wprowadzenie najrozsądniejszej zmiany, czyli implementację dodatkowego czytnika linii papilarnych. Problem jednak w tym, że akurat po Apple'u nie było widać żadnej chęci sprzętowej reakcji na pandemię.

Wypuszczony pod koniec 2020 roku MacBook Pro z czipem M1 - którego ceny sięgają 11 699 zł - ma kamerkę do wideorozmów o rozdzielczości 0,8 Mpix. W chwili, gdy ludzie na całym świecie używają laptopów do odbywania codziennych spotkań biznesowych, prowadzenia zajęć lekcyjnych, występowania w telewizji czy udzielania wywiadów, ciężko taki ruch usprawiedliwić.

Ciężko też uwierzyć, że Apple'owi zabrakło czasu, by przez niemal 3 kwartały wymienić w niszowym laptopie kamerkę do selfie na lepszą. Dlatego mam przekonanie graniczące z pewnością, że firma nie zareagowała sprzętowo na pandemię, bo nie uwzględniła jej w Excelu, a nie dlatego, że nie zdążyła.

Teraz - blisko rok po wybuchu pandemii - Apple wprowadza długo oczekiwane ułatwienia na poziomie programowym. A w zasadzie dopiero się za to zabiera, bo iOS 14.5 wkracza w fazę beta i minie jeszcze trochę czasu, zanim nowa wersja systemu trafi do użytkowników.

Zobacz także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)