Kilka tygodni temu na rynku zadebiutował TAG Heuer Connected, który okazał się hitem. Szwajcarska firma musiała go nawet czasowo wycofać ze sklepów online, ponieważ mimo zwiększenia sprzedaży nie wyrabiała się z dostarczeniem odpowiedniej liczby produktów. Wygląda na to, że połączenie szwajcarskiej precyzji i luksusu oraz inteligentnych funkcji jest bardzo pożądane przez klientów i tylko kwestią czasu było, gdy zobaczą to inni producenci. Kolejnym jest Breitling, chociaż on podszedł do sprawy nieco inaczej.
Zegarek Breitling Exospace B55 nie jest zaawansowanym smartwatchem, ale został wyposażony w kilka inteligentnych funkcji. Na dwóch ekranach LCD pojawiają się powiadomienia jak przychodzące maile, SMS-y, połączenia czy też wpisy z kalendarza. Oczywiście wszystko dzięki modułowi Bluetooth LE, a można je podświetlić przyciskając koronkę lub obracając dłoń. Poza tym dzięki aplikacji można ustawić sporo rzeczy przydatnych głównie dla pilotów, bo dla nich z założenia przeznaczone są produkty tej marki. Jest możliwość zmierzenia ile czasu jest się w przestworzach czy też jak długo pokonuje się poszczególne okrążenia. Samą aplikację o nazwie EXOSPACE B55 znajdziecie tu: Android / iOS.
Należy pamiętać, że Breitling Exospace B55 to przede wszystkim zwykły zegarek kwarcowy wyposażony w autorską technologię SuperQuartz, która jest 10 razy bardziej dokładna niż inne czasomierze tego typu. Ma on 46 mm tarczę pokrytą szkłem szafirowym (ten materiał znajduje się również na tyle koperty) i został wykonany z tytanu. Jego grubość to 15,25 mm, a waga wynosi 80 gramów. Jest on także wodoszczelny i wytrzymuje zanurzenie do 100 metrów. Bateria ma wystarczyć na 2 miesiące, co jest moim zdaniem bardzo dobrym rezultatem. Jego opaska jest gumowa, a dostępne są trzy warianty kolorystyczne: czarna, szaro-czarna oraz niebiesko-czarna. Niestety nie jest znana jego cena, ale tanio na pewno nie będzie. "Nieinteligentny" model Cockpit B50, na którym jest on wzorowany można dostać w Polsce za około 27 tysięcy złotych. Warto zaznaczy, że wszystkie elementy, a nawet aplikacja zostały wykonane w Szwajcarii.
Moim zdaniem jest to ciekawy, choć bardzo zachowawczy ruch tej uznanej marki. Pokazuje on, że dla szwajcarskich producentów tradycyjnych czasomierzy inteligentne odpowiedniki ich produktów to nadal ciekawostka, ale warto w nią zainwestować. Breitling podszedł do sprawy bardzo ostrożnie, ale sądzę, że w najbliższych miesiącach będzie więcej takich premier.
Sam jestem zwolennikiem takich rozwiązań, ponieważ wydają mi się one dużo bardziej interesujące niż zaawansowane smartwache. Oczywiście na razie nie celuję w żadnego Breitlinga, ale już Withings Activit Steel, który również jest tradycyjnym zegarkiem z inteligentnymi funkcjami wydaje mi się bardzo ciekawym wyborem. Mam tylko nadzieję, że ten rynek z miesiąca na miesiąc będzie coraz ciekawszy i wtedy na pewno znajdę coś dla siebie.
Źródło: breitling.com via gsmarena.com