Cellna recenzja: Abracadaball (Gameloft)

Cellna recenzja: Abracadaball (Gameloft)
Karolina Adamus

16.05.2008 10:00, aktual.: 16.05.2008 12:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Tym razem pod lupę wzięłam nie model telefonu komórkowego, ale kawałek mobilnej rozrywki, jaką prezentuje gra znanej firmy Gameloft.

Abracadaball to połączenie Harry’ego Pottera z Zumą. Myślałam, że taki mariaż nie wyjdzie tytułowi na dobre. Na szczęście gra zmieniła moje zdanie – na pozytywne oczywiście.

Miłośnicy Zumy od razu po włączeniu gry zorientują się, o co chodzi. Mimo że historyjka zaczyna się od czarów i różdżek, szybko trafiamy do tradycyjnego, znanego z Zumy wystrzeliwania kulek.

Tym razem pod lupę wzięłam nie model telefonu komórkowego, ale kawałek mobilnej rozrywki, jaką prezentuje gra znanej firmy Gameloft.

Abracadaball to połączenie Harry’ego Pottera z Zumą. Myślałam, że taki mariaż nie wyjdzie tytułowi na dobre. Na szczęście gra zmieniła moje zdanie – na pozytywne oczywiście.

Miłośnicy Zumy od razu po włączeniu gry zorientują się, o co chodzi. Mimo że historyjka zaczyna się od czarów i różdżek, szybko trafiamy do tradycyjnego, znanego z Zumy wystrzeliwania kulek.

Abracadaball oferuje cztery typy rozgrywki: Szybki start, Opowieść, Wyzwanie i Przetrwanie (Quick Start, Story, Challenge, Survival).

Krótką historię gry rozpoczynamy wcielając się w adepta sztuki magicznej Kastona, który po przebudzeniu pewnego pięknego ranka orientuje się, że jego szkoła jakby opustoszała. Razem z przyjaciółką Morgan próbują więc znaleźć przyczynę magicznej pustki.

I to by było na tyle. Prawdę mówiąc, biorąc pod uwagę ten typ gry, nie liczyłam na nic więcej. Ot, kilka słów wstępu i rozpoczynamy zabawę.

W tym momencie po części kończymy z klimatem Pottera i przechodzimy do trochę bardziej urozmaiconej Zumy. Celem naszej gry jest oczywiście powstrzymanie kul przed dotarciem do magicznej, czarnej dziury. Robimy to zbijając je po kolei w przynajmniej potrójnej grupie. Im więcej kul tego samego koloru uda nam się zniszczyć, na tym większy bonus możemy liczyć.

Obraz

Pamiętajmy także, że gramy prawdziwymi adeptami magii, którzy mogą wnosić swoje umiejętności do rozgrywki. I tak Kaston po zebraniu odpowiedniej liczby punktów może wystrzelić ognisty podmuch niszczącą od kilku do kilkunastu kul w zasięgu zderzenia. Morgan posługuje się magią ziemi, z kolei trzeci z uczniów spotkany w dalszej części gry – Beasley, specjalizuje się w magii lodu. Żeby dopełnić klimatu czarodziejskiego świata dodano również czwartego zawodnika. Jest to rozkoszny (tylko dlaczego różowy?) smok.

Tym, co zdecydowanie odróżnia Abracadaball od Zumy, to potężni przeciwnicy, których musimy pokonać na końcu każdego etapu. O ile sama walka jest dość przewidywalna i nietrudna, o tyle sam pomysł jej wprowadzenia, jest godny pochwalenia.

Obraz

Zalety:

  • grywalność,
  • pomysłowe rozszerzenie Zumy,
  • miła dla oka grafika,
  • wprowadzenie tzw. bossów,
  • klimat magii.

Wady:

  • mimo wszystko ciut monotonna w trybie Opowieści.

Ocena: 8/10

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)