Sprawa wyszła na jaw, gdy klienci chcieli zarejestrować swoje nowe zabawki przez Internet. Jakie było ich zdziwienie, gdy po wpisaniu numeru seryjnego zamiast obiecanej 12-miesięcznej gwarancji system pokazywał okres znacznie krótszy. To wszystko dlatego, że do azjatyckich salonów trafiły odświeżane modele (tzw. refurbished), które po drobnej naprawie nadawały się do dalszej sprzedaży, choć powinny być oferowane po niższej cenie.
Po zgłoszeniu reklamacji niektórym klientom wymieniono egzemplarze na fabrycznie nowe, innym zaś przedłużono gwarancję. Część osób zwróciła się o pomoc do prawnika specjalizującego się w walce o prawa konsumentów i swoich roszczeń będzie dochodzić w sądzie. Dziwne tylko, że cała sytuacja zdarzyła się w oficjalnym sklepie Apple, którego obsługa klienta oceniana jest raczej pozytywnie. Pozostaje mieć nadzieje, że w polskich iSpotach oferowane są jedynie w 100% nowe urządzenia, pomijając oczywiście przecenione modele z wyprzedaży.
Źródło: Ubergizmo