Dajcie spokój z tym narzekaniem na wydajność. Pixel 6 może zachwycić czymś innym

Dajcie spokój z tym narzekaniem na wydajność. Pixel 6 może zachwycić czymś innym25.05.2021 17:09
Tak ma wyglądać Pixel 6 Pro
Tak ma wyglądać Pixel 6 Pro
Źródło zdjęć: © twitter.com/OnLeaks / Digit.it

Pixel 6 jeszcze nie ujrzał światła dziennego, a już jest krytykowany. Najpewniej zupełnie niesłusznie.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Pixel 6 będzie napędzany przez autorski czip Google'a, ukrywający się pod nazwą Whitechapel. Ten już wzbudza niemałe kontrowersje.

Pojawiły się narzekania na to, że Whitechapel prawdopodobnie nie będzie najwydajniejszym układem na rynku

Kolejne źródła donoszą, że Google nie ma ambicji konkurowania z najmocniejszymi jednostkami na rynku. Whitechapel pod względem wydajnościowym ma być czymś pomiędzy ubiegłorocznym Snapdragonem 865 a tegorocznym 888.

Warto odnotować, że najpewniej kilkanaście tygodni po premierze Pixela 6 na rynek trafią pierwsze smartfony z jeszcze nowszym Spadragonem. Wygląda więc na to, że flagowiec Google'a już w dniu premiery będzie z trudem gonił w benchmarkach konkurencję, a ta lada moment odskoczy mu jeszcze bardziej.

W mediach (nie tylko tych społecznościowych) słychać już głosy niezadowolenia. Pojawiają się pytania, dlaczego w ogóle Google zrywa współpracę z Qualcommem, skoro nie chce lub nie potrafi zrobić czegoś lepiej.

Wbrew pozorom to dobre wieści, bo Google najwidoczniej świadomie olewa aspekty, które nie mają znaczenia

W kontekście Pixela 6 i Whitechapela znaczenie ma tylko to, że po raz pierwszy w historii Androida za system operacyjny i SoC odpowiadać będzie ta sama firma. A to zmienia wszystko.

Atuty takiego podejścia widać na przykładzie Apple'a. iPhone'y wydajnościowo rozjeżdżają większość smartfonów z Androidem, choć ich układy nigdy nie miały największej liczby rdzeni, a częstotliwość ich taktowania jest nawet ukrywana.

Galaxy S21 Ultra vs. iPhone 12 Pro Max Speed Test

Gdy swego czasu rywale bezmyślnie mnożyli rdzenie, Apple skupiał się na takich aspektach jak architektura czy czipy graficzne. Te nie są tak wdzięczne marketingowo, ale takie podejście działa. Apple zna swój system lepiej niż ktokolwiek inny, więc wie, jak zaprojektować SoC, by oprogramowanie wyciskało pełnię jego możliwości.

I wszystko wskazuje na to, że wreszcie podobne podejście ujrzymy w świecie Androida. Mówi się, że Google olewa ogólną wydajność, ale dopieszcza takie aspekty jak przetwarzanie zadań związanych z uczeniem maszynowych czy moc grafiki pod dużym obciążeniem.

I takie podejście zdaje się mieć sens. Pixele od dawna sztuczną inteligencją stoją, a w Androidzie 12 pierwsze skrzypce mają grać nowe animacje.

Nikt nie wie lepiej niż Google, czego potrzeba Androidowi, więc dajmy mu pracować. Nie przekreślajmy Pixela 6 już teraz tylko dlatego, że najpewniej nie pobije rekordu w AnTuTu.

Zobacz także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)