Dziwacy tygodnia: Lamborghini, czołg oraz... oczy

Dziwacy tygodnia: Lamborghini, czołg oraz... oczy
Źródło zdjęć: © Mashable
Łukasz Skałba

15.03.2015 11:57, aktual.: 15.03.2015 12:57

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Co chwilę na rynku pojawiają się smartfony absurdalnie drogie, z nietypowymi funkcjami, inaczej wykonane, niepraktyczne lub zaskakujące. Oto nasz pierwszy przegląd urządzeń dziwnych i nietypowych - takich, których raczej nikt z Was nigdy nie kupi.

Oczy, oczy, oczy... Dużo ich coś ostatnio. Zaczęło się od recenzji HTC Desire Eye, a w dzisiejszym przeglądzie aż 2 smartfony związane z naszym narządem wzroku. Ale zacznijmy od początku.

Najtańsze Lamborghini

Pierwszą pozycją na naszej cotygodniowej liście słuchawek dla hipsterów jest absurdalnie drogi Tonino Lamborghini 88 Tauri. Model wyróżnia się tym, że jest wykonany z wysokiej jakości skóry oraz różnych drogich metali. Do wyboru jest oczywiście kilka konfiguracji, a cena najtańszej wynosi 6000 dolarów, czyli jakieś 23 700 zł. Za tę kwotę otrzymamy wersję wykończoną w stali nierdzewnej oraz, co najważniejsze, ze znaczkiem Lamborghini. Design telefonu jest dyskusyjny i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu; myślę, że niektórzy nie chcieliby się z nim pokazywać nawet, gdyby dostali go za darmo.

Obraz
© PhoneArena

Specyfikacja jest natomiast bardzo podobna do tych, które były obecne w telefonach flagowych w 2014 roku. W zestawie dostaniemy także kilka bonusów, o których już kiedyś pisałem. Jeśli więc jesteście zainteresowani tym telefonem i chcecie poznać wszystkie szczegóły, to odsyłam do tego wpisu. Teraz natomiast zapraszam Was na wideoprzegląd, który dwa dni temu przygotował serwis Phone Arena:

Tonino Lamborghini 88 Tauri hands-on

Idealny do czołgu

Samsung natomiast postanowił stworzyć smartfona z małym ekranem, jeszcze niższą rozdzielczością, słabym aparatem i niezbyt pojemną baterią. Nowy Galaxy Xcover trzeciej generacji zostanie zaprezentowany już za kilka dni na targach CeBIT, a więcej o nim pisał Kamil w tym newsie.

Obraz
© SummyHub

Ma on certyfikat IP67 oraz - co ciekawsze - spełnia wymogi normy militarnej MIL-STD 810G, która gwarantuje brak uszkodzeń po upadku z wysokości 1,2 metra. Niby fajnie, ale jakby spojrzeć na praktykę, to się okaże, że niejeden telefon spadając z podobnej wysokości w większości przypadków i tak wychodzi w konfrontacji z grawitacją bez większych uszkodzeń. No ale jeśli jesteście pechowcami i potrzebujecie naprawdę ekstremalnego smartfona, to bierzcie bez zastanowienia od razu... bo jeśli się zawahacie... jeśli spojrzycie na specyfikację... to już go nie kupicie.

Specyfikacja wywołuje uśmiech na twarzy, a szczególnie aparat z matrycą 5 Mpix czy bateria o pojemności 2200 mAh. Dlaczego? Wydaje mi się, że telefon dla ludzi aktywnych powinien w większym stopniu skupiać się na fotografii, a już na pewno na baterii. Przecież w czołgu nie ma gniazdka... nie ma także zbyt dużo miejsca, co akurat uzasadniałoby małą przekątną ekranu - 4,5 cala ;).

Ty patrzysz na smartfona...

Są smartfony, które przyciągają wzrok. ZTE Grand S3 idzie o krok dalej - otworzy się przed Tobą tylko wtedy, gdy szczerze na niego spojrzysz i popatrzysz. Kiedyś trzeba było wpisywać PIN lub hasło, ostatnio zaczęto implementować czytniki linii papilarnych, a teraz przyszła pora na skaner siatkówki oka. ZTE nazwało tę technologię Eyeprint ID. Do wszystkiego wystarczy oczywiście wbudowana kamerka przednia o dość wysokiej rozdzielczości 8 Mpix oraz specjalne oprogramowanie. Producent zapewnia, że rozwiązanie ma być nieomylne - telefonu podobno nie da się oszukać zdjęciem oczu właściciela ani nawet filmem.

Obraz

Reszta prezentuje się nad wyraz typowo. Snapek 801, FullHD na 5,5 calach, 3 GB RAM, rozszerzalne 16 GB twardziela oraz główny aparat o rozdzielczości 2 razy wyższej niż przedni. Telefon zasili całkiem spora bateria o pojemności 3300 mAh, a wszystko zadziała na KitKacie. Smartfon ma 2 sloty na kartę SIM w standardzie nano.

Jak na razie ZTE Grand S3 dostępny jest tylko na rynku chińskim, ale niewykluczone, że trafi także na pozostałe. Jego cena w przeliczeniu na złotówki to 1900 zł. No i jak tu na taką ofertę nie spojrzeć.

...a smartfon na Ciebie

Niektórzy ludzie bardzo przywiązują się do swoich smartfonów. No ale jak tu się dziwić skoro niektóre z nich mają własną osobowość i żyją własnym życiem. Taki właśnie jest LG AKA. Jeśli sądzisz, że w codziennym życiu nikt nie zwraca na Ciebie uwagi, to lepszego telefonu nie znajdziesz. AKA ma oczy, którymi bacznie Ci się przygląda. W zależności od tego jak go ubierzesz, będzie wyrażał inne emocje.

W zestawie od razu otrzymujemy 4 obudowy w różnych kolorach, które pokrywają tylko 3/4 smartfona - reszta to gałki oczne. Różne mikro-ekspresje poinformują użytkownika o nieodebranych połączeniach, wiadomościach i innych powiadomieniach. To że SMARTfony są współcześnie mądrzejsze od niektórych ludzi wiemy, a teraz stają się także bardziej ludzkie! Czy rozpoczyna się era humanfonów...?

Obraz
© PhoneArena

Z czysto przyziemnych spraw AKA ma ekran o rozdzielczości 720p i przekątnej 5 cali, czterordzeniowego Snapdragona o taktowaniu 1,2 GHz, 1,5 GB RA-, 16 GB na dane oraz aparat 8 Mpix z laserowym autofocusem znanym z flagowego LG G3. Do tej pory smartfon był dostępny tylko w Korei, a teraz trafił do Tajwanu i jest duża szansa, że zawojuje inne kontynenty, a nawet cały świat, no bo... Czy te oczy mogą kłamać?

Obraz
© 1zoom.me

Niezależnie więc od tego, czy zawsze marzyłeś o Lamborghini, czy potrzebujesz idealnego smartfona do czołgu, czy chcesz uważnie wpatrywać się w smartfona, czy też oczekujesz tego od niego, już wiesz... co wybrać ;)

Źródła: FocusTaiwan, PhoneArena (Lamborghini, Xcover, ZTE, LG AKA)

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)