Zawsze wolałem nakładki od czystego Androida. EMUI nie jest może moim numerem 1, ale ma swoje zalety. Jest bardziej funkcjonalne niż goły system Google'a, łaskawe dla baterii oraz działa szybko i płynnie nawet po wieeelu miesiącach użytkowania.
EMUI ma dużo zalet, ale wygląd nie jest jedną z nich
Wiem, wiem - kwestia gustu. Ale myślę, że naprawdę ciężko byłoby znaleźć osobę, która nazwałaby EMUI najładniejszym interfejsem na Androida. Ba, w 2019 roku coraz trudniej znaleźć jest osobę, która nazwałaby tę nakładkę zwyczajnie ładną.
Samsung długo był krytykowany za wygląd swojej nakładki, ale Samsung Experience wyglądało już bardzo dobrze, a najnowsze One UI to - w mojej ocenie - klasa. Powrót do EMUI boli jednak najbardziej po testach smartfonów OPPO, bo interfejs ColorOS to mój wizualny faworyt.
Jeszcze 2-3 lata temu na tle konkurencji Huawei nie wypadał najgorzej, ale konkurencja zdążyła już pójść do przodu, a Chińczycy stoją w miejscu. Pod niektórymi względami wręcz się cofają; z uwagi na ograniczenia systemowe twórcy zewnętrznych motywów mogą wymieniać mniej elementów interfejsu niż kiedyś. Np. pstrokate ikonki w ustawieniach pozostają niezmienione bez względu na zastosowany motyw.
Dodatkowe motywy i launchery rozwiązują więc estetyczny problem tylko częściowo. A w zasadzie część problemów rozwiązują, a inne tworzą. Na smartfonach Huaweia zewnętrzne launchery gryzą się z systemowymi animacjami, co momentami mocno kłuje w oczy.
Huaweiu, proszę, niech EMUI 10 będzie ładne
Ikonki, przełączniki, interfejs ustawień i systemowych aplikacji, tła, animacje, dobór kolorów - to wszystko wymaga dopieszczenia.
Na szczęścia premiera interfejsu EMUI 10, bazującego na Androidzie Q, została zaplanowana już na 9 sierpnia. Są spore szanse na to, że nakładka doczeka się sporych zmian wizualnych.
Huawei prawdopodobnie lada moment udostępni wersję beta w Chinach, a kilka tygodni później globalnie. Jesienią finalne wydanie EMUI 10 powinno wylądować na pierwszych smartfonach, począwszy od Huaweia Mate 30.