Historia iPhone'a

Zmodyfikowane przeze mnie
Zmodyfikowane przeze mnie
Źródło zdjęć: © sebq.pl
Maciej Kubiak

07.08.2014 16:45, aktual.: 10.08.2014 20:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Postanowiłem stworzyć krótki cykl opisujący poczynania Apple, gdy stawał się gigantem w dziedzinie smartfonów i tabletów. Wszystkie pojawiające się wpisy z tej serii bazują na biografii S.Jobsa spisanej przez Waltera Isaacsona. Jeśli ktoś nie miał możliwości przeczytania tej książki, może się dowiedzieć co nieco o początkach Iphone i Ipadów. Według mnie ta książka to jednak pozycja obowiązkowa.

Obraz
© Walter Isaacson "Steve Jobs"

Tytułem wstępu

W moim poprzednim wpisie przedstawiłem (bardzo skrótowo) proces powstawania pierwszych Apple Store, oraz ich późniejszą ekspansję. Dzisiaj chciałbym zaserwować Wam produkt, który idealnie wpasowuje się w tematykę tego portalu. Zdaję sobie sprawę, iż historia iPhone była tu przedstawiana, opisywana i wałkowana na wszystkie strony miliard razy, jednak ja posiłkuję się biografią S.Jobsa. Smartfon z Cupertino jest opisywany w rozdziale 35 i nosi tytuł "Trzy rewolucyjne produkty w jednym".

O co w tym wszystkim chodzi

Długo się zastanawiałem czy umieścić ten akapit na początku, czy na końcu mojego wpisu. Problemem jest tu moje doświadczenie w świecie mobilnych urządzeń oraz świat S.Jobsa spisany przez Waltera Isaacsona. Zdawałoby się, że każdy z nas pamięta premierę iPhone, jednak autor wespół z Jobsem zdają się nam wmawiać, że albo mało pamiętamy, albo niewiele wiemy o kulisach i procesach towarzyszących premierze pierwszego iPhone. Być może chodzi o umiejętność naginania rzeczywistości, którą Steve potrafił oczarować każdego rozmówcę. W tym przypadku czytelnika. Przejdźmy zatem do streszczenia.

Początki

Steve Jobs to jeden z najwybitniejszych ludzi zajmujących się nowymi technologiami w XX i XXI wieku - co do tego nie ma chyba nikt wątpliwości. Pewne oskarżenia rzucane pod jego adresem zdają się być bezzasadne. Z czasem zacząłem sobie uświadamiać, że Jobs nie kopiował rozwiązań. On po prostu szukał niszy na rynku, w której wcale nie było urządzeń, albo były, tylko niewystarczająco dobre. Pomysł niby nie zawsze był jego, jednak rynek weryfikował poczynania giganta z Cupertino, co kończyło się w większości zwycięstwem Apple.

Jobs zdawał sobie sprawę (po bardzo udanej premierze odtwarzaczy muzycznych z serii iPod), że urządzenia telekomunikacyjne są kolejnym rynkiem (po muzycznym), który należy przejąć. W tym segmencie niepodzielnie panowała dotychczas Nokia, Motorola (głównie w USA), Siemens oraz Ericsson. Były to jednak produkty, które według szefa Apple, były "gównem". Z resztą to określenie padało z jego ust nadzwyczaj często. Postanowił wkroczyć na rynek nie z urządzeniem, a z pomysłem.

Kompromis

Jobs nie potrafił iść na kompromisy. Po długich namowach ugiął się jednak pod naciskiem zarządu, co zaowocowało powstaniem bardzo słabego telefonu komórkowego Motorola ROKR. Miał on aparat fotograficzny, słaby wyświetlacz, głośniki stereo, aplikację muzyczną iTunes i pamięć, która pozwalała na zapisanie maksymalnie 100 utworów. I na tym koniec. Nic, co wyróżniałoby go spośród innych urządzeń telekomunikacyjnych w tamtym czasie oraz nic, co by sprawiło, że użytkownicy rozstaliby się ze swoimi iPodami (które mieściły 1000 utworów na swoim dysku).

Koncept

Jobs podzielił swoich inżynierów na dwa obozy. Jedni mieli za zadanie stworzyć prototyp iPhone, który bazował na kółku nawigacyjnym, podobnym do tego z iPoda. Poruszanie po menu miało odbywać się w ten sam sposób co w odtwarzaczu muzycznym, gdyż inżynierowie twierdzili, że i tak najczęściej wykonuje się połączenia do już istniejących kontaktów. A wyszukiwanie i wertowanie listy (czy to utworów, czy kontaktów) słynnym kółeczkiem jest bardzo wygodne. Za taką konstrukcją przemawiało doświadczenie i sprawdzone rozwiązanie, minusem była konieczność wpisywania kontaktu do pamięci za pomocą komputera i synchronizacji przez iTunes, gdyż wykonanie tej czynności na telefonie byłoby bardzo niewygodne.

Druga ekipa miała zająć się nowym rozwiązaniem. Czymś, co zrewolucjonizowałoby świat urządzeń mobilnych. Jobs powrócił do starego projektu tabletu. (Tak! Najpierw w Cupertino powstał tablet, potem dopiero smartfon) Nakazał swoim inżynierom stworzyć technologię wygodnej obsługi ekranów dotykowych (bez rysika!, Jobs uważał, że każdy ma 10 rysików w obydwu dłoniach i nie jest potrzebny kolejny), co poskutkowało stworzeniem technologii MULTITOUCH. Gesty powiększania przez szczypnięcie, przerzucania treści, stron, powiększanie, machanie - to wszystko wywodzi się z Apple.

Gorilla Glass

Jobs wespół z Johnatanem Ive zaczął zastanawiać się nad wyglądem urządzenia. Konieczne było zastosowanie tworzyw z najwyższej półki, gdyż urządzenie od początku miało być postrzegane jako klasa premium. We wszystkich produktach firmy Apple można zobaczyć tę fascynację (szkło, aluminium, stal).Ówczesny CEO usłyszał o pewnej firmie, która potrafi wykonać niezwykle wytrzymałe szkło ochronne na ekran, który miał być najważniejszym elementem urządzenia. Postanowił zaprosić Wendella Weeksa (dyrektora generalnego Corning Glass) do Palo Alto. Właściciel technologii wytwarzania Gorilla Glass miał pewne obawy, gdyż ten rodzaj szkła był co prawda opracowany i gotowy do produkcji, jednak był już leciwy (50 lat). Jobs nie był do końca przekonany o klasie produktu i jego wytrzymałości. Często przerywał wypowiedź Wendella. [block position="indent"]886[/block] Weeksowi udało się jednak uciszyć CEO giganta z Cupertino. Kolejnym problemem miało być wznowienie produkcji. Jobs powiedział, że jest w stanie kupić wszystko, co uda się wyprodukować Corningowi w ciągu sześciu miesięcy. Weeks nalegał, żeby wydłużyć termin, na co Jobs kategorycznie się nie zgodził, po czym dodał, że wierzy w nich. W ten sposób szkła ochronne do iPhonów zostało wyprodukowane w 5 miesięcy! Przebudowanie taśm produkcyjnych na wytwarzanie Gorilla Glass zajęło Corningowi mniej niż 24 godziny. To dobry dowód na to, że Steve potrafił pozytywnie wpływać na ludzi.

Telefon Jezusa

Steve Jobs:

Dziś wprowadzamy trzy rewolucyjne produkty. Pierwszym jest iPod z szerokim, dotykowym ekranem. Drugi to rewolucyjny telefon komórkowy. A trzeci to przełomowe urządzenie do komunikacji internetowej. (...) Rozumiecie? To nie są trzy oddzielne urządzenia. To jedno urządzenie, nazwaliśmy je iPhone

Kolejne iPhony, kolejne problemy...

Jeszcze przed premierą iPhone 4 było wiele problemów z anteną znajdującą się w urządzeniu. Ive i Jobs słynęli z zamiłowania do wykorzystywania klasycznych materiałów w urządzeniach Apple. Tym razem przyszła kolej na stal, a dokładnie na ramkę znajdującą się na bokach urządzenia. Dopóki było to aluminium, nie występowały żadne problemy. Wzornicze żądze Ive'a wzięły jednak górę i przegrały z... podstawowymi prawami fizyki. Umieszczenie metalu w pobliżu anteny działało jak klatka Faradaya. Problem zostałby rozwiązany, gdyby boczna listwa była niedomknięta, lub gdyby na jej łączeniu zrobić minimalną przerwę z polakierowanymi bezbarwnym lakierem końcówkami. Główny projektant zgodnie z Jobsem ogłosili, że zepsułoby to cały koncept i wpłynęło negatywnie na wygląd urządzenia. Spowodowało to znaczne osłabienie sygnału i rozłączanie połączeń przy każdym kontakcie mokrej dłoni z metalową ramką. Żeby tego uniknąć trzeba było trzymać telefon w dość nietypowy sposób.

Defekt występował w jednym na sto urządzeń, jednak był to wystarczający powód by ściągnąć Jobsa z wakacji na specjalnie ogłoszoną naradę zarządu i inżynierów. Niestety komentarz Jobsa okazał się odwrotnie proporcjonalny do wielkości problemu. Mimo wszystko CEO postanowił urządzić konferencję, na której powiedział, że każde urządzenie posiada wady, jednak Apple (jako jedyna marka) stara się ciągle udoskonalać i tworzyć dla swoich klientów coraz lepsze urządzenia. Zaproponował zwrot pieniędzy za iPhone 4 wszystkim niezadowolonym klientom. Po raz kolejny gigantowi z Cupertino wszystko uszło płazem. Specjaliści od PR'u do tej pory zachodzą w głowę jak udało się obrócić Jobsowi wszystkie wady iPhone 4 w zalety. Podbudowało to markę na tyle, że po wystąpieniu CEO Apple, akcje zanotowały znaczny wzrost. Pole zniekształcenia rzeczywistości Steve Jobsa znowu zadziałało!

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)