Historia mobilnych technologii według Skałby: początek opowieści

Historia mobilnych technologii według Skałby: początek opowieści19.03.2015 12:21
Historia mobilnych technologii według Skałby: początek opowieści
Źródło zdjęć: © Wikimedia
Łukasz Skałba

To, czy historia czegoś jest jednostajna i nudna, czy wręcz przeciwnie - burzliwa i ciekawa, zależy głównie od tego, w jaki sposób jest opisana. W pierwszym rozdziale mojej opowieści przedstawię Wam postać Martina Coopera, który nie tylko zaprezentował pierwszy naprawdę mobilny telefon, ale także był pozytywnie zakręcony i miał niecodzienne poczucie humoru.

Najpierw jednak chciałbym uzasadnić obecność mojego nazwiska w tytule tego cyklu - tak na wszelki wypadek - żebyście przypadkiem nie pomyśleli sobie, że jestem jakimś wielkim megalomanem. Otóż nie istnieje coś takiego jak historia obiektywna - zawsze ktoś ją interpretuje, zwraca uwagę na inne rzeczy, widzi z innej strony. Chcąc nie chcąc, historia zawsze jest według kogoś - więc mimo, że oparta na faktach, jest czymś subiektywnym. To będzie moja opowieść - cotygodniowa podróż przez niezwykły świat technologii, którą czas zacząć... w samochodzie.

Motorola TLD1100
Źródło zdjęć: © Wikimedia
Motorola TLD1100

Moim zdaniem telefony samochodowe były już telefonami komórkowymi - wszyscy to pomijają, co mnie trochę dziwi. W latach 50-tych XX wieku każdy szanujący się biznesmen miał w swojej limuzynie takie urządzenie. Pierwsze konstrukcje ważyły 36 kg i działały tylko z włączonym silnikiem pojazdu. Pojawiły się w roku 1946, a ilość kanałów przez które początkowo była możliwa równoczesna rozmowa wynosiła 3. Jak na wielką amerykańską metropolię nie było to zbyt dużo, więc w krótkim czasie podniesiono ten limit do 32.

Telefony samochodowe były produkowane głównie przez firmę Motorola, a zaprojektowane przy współpracy z Bell System. Cieszyły się wielką popularnością w całej Ameryce Północnej aż do lat 80-tych. Także w Finlandii od 1971 roku rozwijała się telefonia samochodowa. Dopiero w 2008 roku analogowy sygnał komórkowy, na którym opierały się te urządzenia, został wycofany z użytku, kończąc pewną ważną erę. Erę, w której telefon ważył tyle co mały człowiek. Erę, w której mobilność komórki opierała się na mobilności całego pojazdu. Erę, w której aby dzwonić, musieliśmy mieć włączony silnik. No ale powiedzmy, że tak działały power banki tamtejszych czasów ;)

412146241599111724
Źródło zdjęć: © Smithsonianmag

Tak naprawdę powinienem zacząć jeszcze wcześniej, bo tuż po zakończeniu I Wojny Światowej - w roku 1920. Wynalazca Macfarlane, który sam nazywał siebie Elektrycznym Eksperymentatorem, połączył się podczas jazdy samochodem ze swoją żoną znajdującą się w garażu, 450 metrów od niego. Jego urządzenie miało nazwę The Portable Stovepipe Wireless Telephone. Oprócz typowego osprzętu jak transmitery i odbiornik, w skład zestawu wchodziło także tajemnicze kilkukilogramowe pudełko, którego rolę wynalazca ukrywał oraz zestaw 3 zlepionych ze sobą metalowych rur pełniących prawdopodobnie funkcję anteny. Jeśli chcecie poczytać więcej o tej pierwszej mobilnej rozmowie telefonicznej zapraszam do źródła.

My tymczasem przeskakujemy do roku 1973, czyli tego, od którego większość opowieści o historii komórek dopiero się zaczyna. Martin Cooper to bardzo pozytywna postać. Jest pionierem całego przemysłu komunikacyjnego. Przez większość życia pracował dla Motoroli i także pod jej banderą stworzył pierwszy prawdziwy przenośny telefon komórkowy. Według niego powinno być to przede wszystkim urządzenie osobiste:

Martin Cooper:

Numer nie powinien być przypisany do miejsca, do biurka, do domu; tylko do osoby.

Swoją drogą po tylu latach podobnych argumentów używa Tim Cook, wciskając nam drogiego Apple Watcha. Inspiracją Coopera był komunikator używany przez Kapitana Kirka w Star Treku. Ciekawe, co było inspiracją CEO Apple'a...

Martin Cooper ze swoim wynalazkiem
Źródło zdjęć: © Wikimedia
Martin Cooper ze swoim wynalazkiem

Na realizację pomysłów Martina Motorola wydała 100 milionów dolarów, a zarządzany przez niego zespół opracował zupełnie nową kategorię urządzeń w 90 dni. Pierwszy model telefonu został zaprezentowany w roku 1973 i nosił nazwę DynaTAC 8000x, a mniej oficjalnie "the brick phone" albo "the shoe phone", czyli w wolnym tłumaczeniu - cegłofon i butofon. Ważył 1,1 kg i mierzył 25 cm wysokości. Bateria urządzenia pozwalała na 20 minut rozmowy - potem trzeba było ją naładować, co trwało około 10 godzin. Cooper ma jednak dystans do siebie i do swojego... tworu, co udowodnił mówiąc:

Martin Cooper:

Czas pracy na baterii wcale nie był problemem, bo i tak nie utrzymałbyś tego telefonu tak długo.

Pierwsza rozmowa przez telefon komórkowy odbyła się 3 kwietnia 1973 roku na Manhattanie, między Hotelem Hilton a Burlingame House. Cooper zadzwonił wtedy do swojego największego konkurenta - szefa Bell Labs - Joel Engela, mówiąc:

Martin Cooper:

Joel, tu Marty. Dzwonię do Ciebie z telefonu komórkowego - prawdziwego, poręcznego i przenośnego telefonu komórkowego.

Natomiast w wywiadzie dla Popular Science Magazine wynalazca tak opisał swoje doświadczenia:

Martin Cooper:

Wykonałem już wiele połączeń, wliczając także takie, podczas których przechodziłem przez ulicę rozmawiając równocześnie z Nowojorskim reporterem - była to jedna z najniebezpieczniejszych rzeczy jaką zrobiłem w całym moim zyciu.

Telefon Coopera
Źródło zdjęć: © haloo.atea.fi
Telefon Coopera

Niestety telefon został zatwierdzony przez Federalny Urząd Łączności USA dopiero po 10 latach i wtedy też trafił do sprzedaży. Na półkach sklepowych pojawił się więc w roku 1983 w cenie 3 995 dolarów (w dzisiejszych czasach to równowartość około 9500 dolarów, czyli około 36 500 zł). Pierwszym zrealizowanym połączeniem ostateczną wersją słuchawki był telefon Davida Meilahna z Mercedesa 380SL do Boba Barnetta - prezesa Ameritech Mobile Communications, który siedział w kabriolecie marki Chrysler. Jak widać, nie była to więc zabawka, na którą każdy mógł sobie pozwolić.

Podczas gdy Motorola wchodziła do sprzedaży, Nokia bawiła się jeszcze w telefony samochodowe. Co prawda już lżejsze bo Mobira Senator z roku 1981 ważył "tylko" 10 kg, a druga generacja - Mobira Talkman nie dość że ważyła dwa razy mniej - 5 kg - to jeszcze nie wymagała stałego zasilania z zapalniczki samochodowej. Widzimy więc, że początki telefonów komórkowych zdecydowanie nie należały do Nokii - o niej stanie się głośno dopiero za jakieś 10 lat.

Mikhail Gorbachev talking on a Nokia Mobira Cityman (Helsinki, 1987)

Pierwszym telefonem Finów, który mógł zagrozić pozycji Motoroli był Mobira Cityman pokazany w 1987 roku. Ważył 800 gramów, a w pamięci ludzi na całym świecie zapisał się pod nazwą "Gorba". Wszystko dlatego, że kiedyś sfotografowano Michaiła Gorbaczowa, który wykonywał z niego połączenie. Gorbę chciał mieć każdy, a kosztowało to około 3 tysiące dolarów. W Polsce natomiast 41 milionów złotych, czyli tyle, co nowy Fiat 126p. Z kolejnymi latami wymagania klientów rosną, ale Nokia im najwyraźniej sprostała, bo model ten rozładowywał się po 50 minutach rozmowy, a w stanie czuwania wytrzymywał aż 14 godzin - wyobrażacie sobie to? Całodniowy czas pracy na baterii! Po prawie 30 latach jest... dokładnie tak samo ;)

Motorola jednak się nie poddawała. Producent zdawał sobie sprawę, że Gorba jest nowocześniejsza - w końcu między prezentacjami obu modeli minęło prawie 15 lat. Na szczęście w 1989 roku pojawił się Motorola MicroTAC. Jak na swoje czasy był on rzeczywiście micro. Co prawda miał 23 cm wysokości, ale ważył już tylko 303 gramy. Jego "killer featurem" była natomiast zakrzywiona budowa (teraz bawi się w to Samsung i LG). Część z mikrofonem odbierająca sygnał była na zawiasie i można ją było dostosować tak, aby idealnie pasowała do naszej twarzy, co świetnie pokazuje poniższa reklama:

Kosztowało to w zależności od wersji 2,5 do 3,5 tysiąca dolarów. I tak - znowu każdy chciał takie coś mieć. Warto wspomnieć, że nie tylko sam sprzęt był bardzo drogi, ale także samo korzystanie. Minuta połączenia kosztowała wtedy tyle dzisiejszych złotówek, ile teraz groszy. Miesięczne abonamenty zaczynały się od około 500 zł, a rozpoczęcie każdego nowego połączenia to koszt 15 zł. Komórkomania dotyczyła wtedy wszystkich, ale korzystali tylko najbogatsi.

W latach 90-tych nastąpi miniaturyzacja, a czas pracy na baterii ulegnie wydłużeniu. Niestety tylko na kilka lat, bo potem... gdy wejdą smartfony... telefony znowu będą mogły być nazywane butofonami czy cegłofonami. I znów będą działały na baterii jeden dzień... Bo historia kołem się toczy!

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)