Wspomnianego Honora 6 miałem okazję testować kilka miesięcy temu. Choć daleki byłbym od nazwania go najlepszym smartfonem świata, było to urządzenie warte każdej z 1399 złotówek, które w dniu premiery trzeba było na nie wydać. Dlatego też z zainteresowaniem śledziłem plotki i przecieki dotyczące kolejnej generacji, która właśnie miała swoją oficjalną premierę. Huawei z pierwszego podejścia do tematu przystępnych flagowców najwidoczniej wyciągnął wnioski, bo wygląda na to, że stworzył smartfona, którego będę mógł polecać z czystym sumieniem.
W przypadku Honora 6 do gustu niespecjalnie przypadło mi nudne, bezpłciowe wzornictwo. Honor 7 natomiast - jak możemy zobaczyć na zdjęciach promocyjnych - wizualnie prezentuje się znakomicie. Na żywo musi być jeszcze lepiej, bowiem cała obudowa wykonana została z metalu. Co ciekawe, wbrew wcześniejszym plotkom nie dotyczy to wyłącznie najdroższego wariantu. Wszystkie wersje są metalowe.
Obudowa skrywa również niczego sobie podzespoły.
- Android 5.0 Lollipop z nakładką EMUI 3.1;
- 5,2-calowy ekran o rozdzielczości 1920 x 1080 (424 ppi);
- 64-bitowy Kirin 935 (4 x A53 2,2 GHz + 4 x A53 1,5 GHz);
- grafika Mali-T628;
- 3 GB pamięci RAM;
- 16 lub 64 GB pamięci wewnętrznej;
- slot na kartę microSD;
- aparat główny z 20,7-megapikselową matrycą Sony IMX230, przysłoną o jasności f/2.0 oraz autofokusem z detekcją fazy;
- aparat przedni 8 Mpix z przysłoną o jasności f/2.4;
- czytnik linii papilarnych;
- LTE;
- dual SIM (opcjonalnie);
- NFC;
- dwuzakresowe Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac;
- Bluetooth 4.1;
- wymiary: 143,2 x 71,9 x 8,5 mm;
- waga: 157 gramów;
- bateria o pojemności 3100 mAh z trybem szybkiego ładowania.
Oj, nie oszczędzano na podzespołach (o ile nie przeszkadza komuś obecność ekranu FullHD zamiast Quad HD). Sercem smartfona jest najnowszy 64-bitowy i ośmiordzeniowy układ Huaweia Kirin 935, którego wspierają 3 GB pamięci operacyjnej. Za wykonywanie zdjęć odpowiadać będzie natomiast świeża jeszcze matryca Sony IMX230 z autofokusem opartym o detekcję fazy, który ma zagwarantować ustawienie ostrości w 0,1 sekundy. Więcej informacji na temat tego sensora znajdziecie na łamach Fotoblogii.
Tył metalowej obudowy skrywa z kolei znany z modelu Ascend Mate7 czytnik linii papilarnych reagujący na dotyk (nie przesunięcia palca), a wnętrze baterię 3100 mAh, której do pełnego naładowania ma wystarczyć raptem 1 godzina i 25 minut.
Przejdźmy do najważniejszego, czyli cen.
- wersja z 16 GB pamięci: 1999 juanów (ok. 1210 zł);
- wersja z 16 GB pamięci dual SIM: 2199 juanów (ok. 1330 zł);
- wersja z 64 GB pamięci: 2499 juanów (ok. 1510 zł).
Ceny te nie obejmują oczywiście europejskich podatków, ale warto tutaj odnotować, że Honor6 również startował z poziomu 1999 juanów, a u nas wyceniono go na 1399 zł. Istnieją więc spore szanse na to, że Honor 7 - jeśli pojawi się w Polsce - będzie kosztował mniej więcej tyle samo, a w takim wypadku oferta byłaby wyśmienita. Co prawda lekkim zgrzytem w specyfikacji najtańszego wariantu jest 16 GB pamięci wewnętrznej, ale możliwość jej rozszerzenia, ładna i wykonana z metalu obudowa oraz bogate wyposażenie chyba to rekompensują. Z niecierpliwością czekam na rynkową premierę.
Aktualizacja:
Otrzymaliśmy potwierdzenie, że Honor 7 pojawi się w Polsce. Ceny poznamy 31 sierpnia.
Źródło: GizChina via Phone Arena