Do niedawna rynek urządzeń mobilnych rozwijał się tak szybko, że każda nowa generacja smartfonów była radykalnie lepsza od poprzedniej. Gdy chwilę po premierze kupiłem HTC Desire, był on jednym z najwydajniejszych telefonów na rynku. Kilkanaście miesięcy później nowe gry z - wtedy jeszcze - Android Marketu były dla niego niemałym wyzwaniem. Sam telefon nie dotrwał zresztą do drugich urodzin, bo układ Qualcomma bardzo się nagrzewał i w któreś słoneczne popołudnie komórka niemal dosłownie usmażyła się w uchwycie samochodowym, gdy pracowała w charakterze nawigacji.
Dziś producenci mają do dyspozycji dopracowane technologie i szeroki wachlarz wysokiej jakości podzespołów. Zeszłoroczny high-end nadal bez problemów radzi sobie z aplikacjami z Google Play i wystarczy raz na jakiś czas zrobić porządek w karcie aplikacji, by urządzenie działało szybko i stabilnie.
Przez ponad tydzień testowałem HTC One, który - w moim przekonaniu - jest najciekawszym urządzeniem, jakie zadebiutowało w pierwszej połowie tego roku (już niebawem test). Używałem go z wielką przyjemnością, jednak zastanowiłbym się trzy razy, zanim wydałbym na niego blisko 3000 zł. Nie dlatego, że nie jest wart swojej ceny. Przeciwnie, One jest dopracowany, ładny i świetnie wyposażony. Na co dzień używam jednak One X, który na tę chwilę w zupełności mi wystarcza.
Zobaczcie porównanie telefonów.