Instagram zwariował. Zalał mi ekran główny zdjęciami obcych osób

Instagram zwariował. Zalał mi ekran główny zdjęciami obcych osób
20.08.2020 14:20
Instagram zwariował. Zalał mi ekran główny zdjęciami obcych osób

Poprawka - pół biedy, gdyby to chociaż były osoby.

Instagram 19 sierpnia ogłosił globalne udostępnienie funkcji "proponowane posty". Idea jest taka: gdy użytkownik zobaczy już wszystkie fotki i filmy udostępnione przez obserwowane profile, ujrzy pod nimi niekończącą się listę proponowanych treści "bazujących na zainteresowaniach".

U mnie wspomniana nowość pojawiła się dzień później. Wygląda na to, że wdrażanie odbywa się stopniowo, bo reszta redakcji ma jeszcze stary widok. Szczęściarze.

Oto jak proponowane posty na Instagramie wyglądają w praktyce

Po wejściu na Instagram widzę coś takiego:

412216739443901350

Na czerwono oznaczyłem zdjęcia udostępnione przez profile, które świadomie obserwuję. A właściwie zdjęcie. Tak - jest tylko jedno.

Instagram twierdzi co prawda, że resztę treści już widziałem, ale w domyślnym widoku i tak wolałbym zobaczyć drugi raz to samo zdjęcie znajomego niż falę fotek, które mnie kompletnie nie interesują.

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że można przywrócić stary widok klikając w "zobacz starsze posty". Jeszcze...

Tym sprytnym sposobem Instagram przemyca więcej reklam

Na powyższym zrzucie ekranu uwieczniłem 18 wyświetlonych jedno pod drugim zdjęć i filmów, z których tylko 3 oznaczone są jako sponsorowane. Niemal cała reszta to proponowane posty takich marek jak LEGO, Pepsi czy Multikino.

Dlaczego wszystkie te posty nie są oznaczone jako sponsorowana? Ano dlatego, że Instagram nie wyświetlił mi 3 zdjęć LEGO dlatego, że LEGO za to zapłaciło. Wyświetlił je dlatego, że rzekomo pokrywają się z moimi zainteresowaniami. Tymczasem moje zainteresowania tą marką kończą się na tym, że w 2017 roku obejrzałem film "LEGO Batman".

To pokazuje, jak źle działa ten algorytm. Ale pójdźmy dalej.

W proponowanych widzę też kampanię Łódzkiego Centrum Wydarzeń. Mieszkam 270 km od Łodzi. Byłem w niej raz. Przejazdem.

Widzę fotkę udostępnioną przez Starbucksa. Najbliższy Starbucks jest ponad 100 km od mojego miejsca zamieszkania, a ostatnią kawę wypiłem jakieś 2 lata temu.

Widzę też post udostępniony przez Multikino. W moim mieście nie ma Multikina. Kino samo w sobie uwielbiam, ale w tej konkretnej sieci ostatni raz byłem - jeśli mnie pamięć nie myli - w 2009 roku.

Jeśli w proponowanych widzę niemal wyłącznie fotki i filmy udostępnione przez marki, dla mnie jest to reklama. Niekończąca się fala reklam. Niespecjalnie skutecznie dopasowanych reklam.

Podejrzewam, że Instagram wprowadził zmiany z dwóch powodów

Wszystko wskazuje na to, że Instagram chce wyłącznie:

  • wydłużyć czas, który użytkownicy spędzają na Instagramie (teraz strumień zdjęć nigdy się nie kończy);
  • przypodobać się reklamodawcom, zwiększając zaangażowanie użytkowników na ich profilach.

W sytuacji, gdy przykładowo Pepsi płaci Instagramowi za wyświetlenie zdjęcia u 10 mln użytkowników, a to trafia do kolejnych 5 milionów jako post proponowany, gigant społecznościowy otwiera sobie drogę do negocjacji korzystniejszych warunków współpracy.

Patrzyłbym na tę funkcję inaczej, gdyby Instagram przemycał w taki sposób fotki obcych ludzi. To przynajmniej potencjalnie pozwoliłoby każdemu autorowi - w tym mi - dotrzeć do nowych obserwujących. Na to się jednak nie zanosi, bo jestem tylko miłośnikiem fotografii, a nie producentem słodkich napojów. Dla takich jak ja nie ma już na Instagramie miejsca.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (10)