iPhone 6 trafił na rynek w 2014 roku i pierwotnie dostępny był w wersjach z 16, 64 i 128 GB. Było to bardzo sprytne zagranie; Apple doskonale zdaje sobie sprawę, że 16 GB to zbyt mało, aby komfortowo korzystać z telefonu, dlatego tym sposobem "zmuszał" klientów do sięgania po droższy wariant.
Dziś iPhone 6 nie jest już dostępny w oficjalnym sklepie Apple'a, a i w popularnych sklepach partnerów kupić go jest coraz trudniej. Przed kilkoma tygodniami producent dał jednak temu smartfonowi drugie życie; w wybranych azjatyckich krajach pojawiła się nowa wersja z 32 GB pamięci. Dla wielu konsumentów to łakomy kąsek, dlatego dostępność tego wariantu jest regularnie rozszerzana i w końcu objęła także Polskę.
iPhone 6 32 GB kosztuje w Polsce 1899 zł
Nowy wariant pamięciowy po cichu pojawił się w sklepie x-kom, co zauważył jeden z naszych czytelników (dzięki, Michał!). Niestety wyboru koloru klienci nie mają - jedyna dostępna wersja to gwiezdna szarość.
Jako że ten konkretny wariant ma w swojej ofercie tylko jeden sklep, można mieć obawy o ewentualne serwisowanie spowodowane deficytem komponentów. Zostałem jednak zapewniony, w razie problemów telefon zostanie naprawiony w standardowym czasie.
Również RTV Euro AGD potwierdziło mi, że warunki gwarancji będą takie same jak na każdy inny produkt Apple'a.
iPhone 6 32 GB - czy warto? Moim zdaniem nie
Bezpośredni następca - iPhone 6s - w wersji 32 GB kosztuje w tym samym sklepie 2549 zł. Teoretycznie perspektywa zaoszczędzenia 650 zł może być kusząca, ale osobiście odradzam pakowanie się w "szóstkę".
Ten telefon ma już nie najświeższe bebechy. Przede wszystkim niewystarczająca jest ilość pamięci RAM; 1 GB to zdecydowanie za mało, by można było mówić o komfortowej pracy, a z każdą kolejną wersją iOS-u jest coraz gorzej.
O wiele rozsądniejszym wyborem jest iPhone SE
iPhone SE ma podzespoły żywcem wyjęte z nowszego iPhone'a 6s. Pod względem wydajności procesora, aparatu czy ilości RAM-u (2 GB) wciąga "szóstkę" nosem. Wersję 32 GB można obecnie kupić za ok. 1800-1900 zł, a 64 GB za mniej niż 2000 zł, więc również cena nie jest kartą przetargową.
Jedynym minusem (choć to kwestia subiektywna, bo dla wielu osób to zaleta) może być mniejszy ekran. Niemniej moim zdaniem, nawet jeśli ktoś preferuje większe wyświetlacze, lepiej pomęczyć się z czterema calami niż telefonem, który zaraz będzie ledwo zipał.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.