iTest: Bruce Lee Dragon Warrior HD

iTest: Bruce Lee Dragon Warrior HD
Zbigniew Kowal

08.08.2010 20:09, aktual.: 08.08.2010 22:09

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Bruce Lee to postać legenda. Dla niektórych był zwykłym aktorem filmów akcji, dla innych natchnionym nauczycielem sztuk walki. Obojętnie jednak z której strony byśmy nie spojrzeli, była to osoba której życiu towarzyszyło wiele ciekawych wydarzeń. Poznajcie zatem jedną z życiowych wizji  „Smoka” zamkniętą w wirtualnej bijatyce na iPada.

Gier w których wykorzystano wizerunek słynnego Bruce’a Lee jest naprawdę sporo. Począwszy od ośmiobitowych platform, a skończywszy na najnowszym tablecie Apple’a. Jednak to właśnie Bruce Lee Dragon Warrior HD jest najlepiej wyglądająca i najbardziej ciekawą wizją jaką do tej pory spotkałem.

Obraz

Zanim skupimy się na samej grze, warto dodać że produkt powstał przy udziale rodziny samego Bruce’a Lee. Specjalna fundacja, która powstała po śmierci mistrza, opiekuje się prawami do wykorzystania wizerunku. Przedstawiona w grze historia, style walki oraz charakterystyka samego Smoka była konsultowana z Bruce Lee Fundation.

Gdy pierwszy raz usłyszałem o Bruce Lee Dragon Warrior HD pomyślałem sobie, że będzie to kolejna próba wyłudzenia pieniędzy od graczy. Po pierwsze w bijatykach potrzebny jest dobry joystick. Sterowanie to klucz sukcesu. Po drugie, sam pomysł na użycie Smoka wydawał mi się mało ciekawy. Jakże mile się rozczarowałem. Wirtualny d-pad oraz przyciski sprawdzają się bardzo dobrze, a przedstawiona historia wciąga na długie chwile.

Obraz

Gra posiada kilka trybów rozgrywki. Nie brakuje klasycznego arcade, jak również trybu treningowego w którym poznajemy wszystkie potrzebne wiadomości. Z pewnością na uwagę zasługuje również tryb Survival (klasyczne przetrwanie) oraz Time Attack. Umówmy się jednak, są to tylko dodatkowe atrakcje które wydłużają zabawę z grą. To co jednak elektryzuje najbardziej, to tryb Story.

Grałem już w kilkanaście różnych mordobić, zarówno na komputerze, jak i konsolach. W żadnej nie spotkałem tak rozbudowanego trybu kariery. Naturalnie głównym celem jest walka i pokonywanie kolejnych przeciwników, ale sposób w jaki zostało to opakowane jest majstersztykiem.

Obraz

Przed każdą walką, gracz czyta dialogi, wzbogacone o specyficzne rysunki, które przypominają nieco komiks. Część elementów jest ruchomych i wraz z tekstami budują odpowiednią atmosferę. Dodatkowo powiem, że rysownik doskonale oddał nastroje poszczególnych postaci. Czasami, gra potrafi w przerwie pomiędzy rundami zaprezentować rozmowę pomiędzy pojedynkującymi się wojownikami. Niesamowicie wpływa to na klimat rozgrywki.

Fabuła przenosi gracza do roku 1958. Młody Bruce Lee rozpoczyna swoją przygodę na ulicach Hong Kongu. Przypadkowo trafia do świątyni Smoka w której rozpoczyna pobierać nauki u mistrza sztuk walki. Później historia nabiera rozmachu. Nie brakuje turniejów, ulicznych pojedynków, wątku miłosnego oraz zdrady. Nie będę jednak wchodził w szczegóły, aby nie psuć Wam zabawy.

Obraz

Przed uruchomieniem trybu Story wybieramy poziom trudności. Nie jest to tylko czysta kurtuazja. Przeciwnicy potrafią znacznie więcej na wyższych poziomach. Dodatkowo, za nasz wysiłek jesteśmy nagradzani bonusowymi postaciami, strojami, arenami oraz unikatowymi zdjęciami z życia Burce’a Lee.

Tyle jeśli chodzi o podłoże fabularne. Najważniejsza jest jednak walka. Spójrzmy zatem na mechanikę gry. Arena, walczące postacie oraz inne elementy wyświetlane są w trybie landscape. Tryb portretowy nie jest obsługiwany. Trzeba trochę przyzwyczaić się do trzymania iPada w rękach. Kciukami obsługujemy joystick oraz dwa przyciski akcji, natomiast pozostałymi palcami podtrzymujemy tablet.

Obraz

Jak więc widzicie, sterowanie nie jest skomplikowane. Jedna wirtualna gałka oraz dwa przyciski odpowiedzialne za kopnięcia oraz ciosy ręką. Nie oznacza to jednak, że wachlarz dostępnych ciosów jest ubogi. Twórcy przewidzieli kilka stylów walki oraz kilkanaście uderzeń w różnych kombinacjach. Nie brakuje kombosów, ciosów specjalnych, jak również bloków.

Tak naprawdę dla każdej postaci (po przejściu historii można zagrać dowolnym bohaterem) wybiera się dwa trzy zagrania i stosuje się je ciągle w walce. Co ciekawe jednak, nie jest to typowe lanie się  po mordzie. Zgodnie z naukami Lee, lepiej jest cios zablokować, zrobić unik, a dopiero później wyprowadzić groźny kontratak. Bez bloków nic w tej grze nie osiągniemy, a klasyczny button mashing nic tutaj nie pomaga.

Obraz

Rozgrywka przebiega bardzo lekko. Kombinacje ciosów wyprowadza się łatwo, a towarzyszące całemu zajściu animacje idealnie współpracują z wydawanymi przez nasze kciuki komendami. Naturalnie po kilkudziesięciu walkach kciuki bolą, a ręce opadają. Warto grać przy użyciu podstawki lub chwytaka.

Graficznie wszystko wygląda tak jak to widzicie na screenshootach oraz filmiku. Jest to bez wątpienia najlepiej wyglądające mordobicie w App Store i chyba jedyne jakie w tej chwili można dostać na iPada. Bruce Lee wygląda jak by go żywcem przeniesiono z filmu „Wejście Smoka”. Te same ruchy, identyczna mimika twarzy. Dla kogoś kto wychował się na tym obrazie, będzie to bardzo wzruszająca podróż, dla mnie taka właśnie była – szczególnie gdy przegląda się dodatkowe materiały zawarte w grze.

Obraz

Oprawa muzyczna jest wyśmienita. Od pierwszych chwil urzeka bardzo dobry podkład muzyczny, który nawiązuje do kina tamtych lat. Nie zapomniano o klasyczny „darciu prześcieradeł” podczas zadawania ciosów. Wszelkie odgłosy, piski, jęki Bruce’a Lee również zostały przeniesione do cyfrowego świata. Całość tworzy naprawdę wybuchową mieszankę.

Czy Bruce Lee Dragon Warrior HD ma jakieś minusy? Dwa bardzo poważne. Przede wszystkim ilość dostępnych w grze zawodników nie jest oszałamiająca. W prawdzie sprytnie rozszerzono ich liczbę zmieniając im ubranka, ale nie zmienia to faktu, że są to nadal te same postacie i ciosy.

Bruce Lee Dragon Warrior HD - iPad Game Review - PadGadget

Drugim niedopatrzeniem jest brak systemu globalnych statystyk. Można było pokusić się o system OpenFeint lub Crystal. Brakuje więc integracji z serwisami społecznościowymi oraz kontaktu z innymi graczami na świecie. Na sczeszcie, gra posiada własne osiągnięcia które trochę rekompensują brak wspomnianych systemów.

Podsumowując, dzieło Digital Legends to najlepsze mordobicie jakie w tej chwili możecie dostać na iPada. Wspaniale wykorzystano wizerunek Bruce’a Lee. Fani aktora z pewnością będą zadowoleni. Grafika na poziomie, oprawa muzyczna współgra z całością. Kilka drobnych niedociągnięć, które nieco obniżają ostateczną ocenę gry. Ja grę zakupiłem gdy kosztowała jednego dolara. Teraz koszt zakupu to 3 dolary. Nadal jednak warto!

Obraz
Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)