iTest: Cut the Rope HD

Cut the Rope HD
Cut the Rope HD
Zbyszek Kowal

31.10.2010 12:17, aktual.: 31.10.2010 13:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gdyby ktoś zapytał mnie w środku nocy, jaka gra jest numerem jeden w App Store, zapewne odpowiedziałbym, że to Angry Birds lub Cut the Rope. Dominacja tych dwóch tytułów jest zauważalna. Obie produkcje są do siebie podobne. My postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej odsłonie Cut the Rope na iPada.

Słychać dźwięk dzwonka do drzwi. Otwieramy więc wejście do naszego domostwa i zamiast spodziewanych gości zauważamy małą przesyłkę na wycieraczce. W środku siedzi małe stworzonko wraz z kartką, na której ktoś napisał: „karmić cukierkami”. Proste, prawda? No cóż, nie tak proste, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

Słodka przesyłka u progu naszych drzwi

Powyższa historyjka to główne intro do gry Cut the Rope. Naszym zadaniem jest bowiem karmienie zielonego stworka (połączenie pokemona z żabą) cukierkami. Cała trudność polega jednak na tym, że cukierek zawieszony jest na sznureczku, a nasz milusiński siedzi zazwyczaj na drugim końcu planszy. Przetransportowanie cukierka do mordki stworka to momentami duży wysiłek intelektualny.

Obraz

Koncept jest bardzo prosty. Rozgrywkę rozpoczynamy zazwyczaj od przecięcia sznurka (stąd tytuł gry), na którym wisi cukierek. Później trzeba już dbać tylko o to, aby dotarł on do mordki zielonego stworka. Pomocne w tym temacie są bańki powietrza (unoszą łakocie do góry), inne sznurki, dmuchawki, a nawet suwaki. Elementów, w które trzeba stuknąć, przeciąć lub przesunąć, jest kilka.

Na początku plansze są proste i ograniczają się do samych sznurków. Później robi się bardziej skomplikowanie. Nie tylko umiejętność logicznego łączenia faktów jest przez program testowana. Czasami trzeba wykazać się szybkością paluszków lub szybkim liczeniem kąta spadania. Efekt zawsze jest ten sam - cukierek musi trafić do mordki stworka, po drodze zbierając trzy gwiazdki.

Obraz

A no właśnie. Bardziej niż cukierkiem trzeba zajmować się gwiazdkami - to one określają, w jakim stopniu ukończyliśmy dany poziom. Za każdą planszę otrzymać możemy jedną, dwie lub trzy gwiazdki. Liczba gwiazdek jest niezbędna do odblokowania kolejnych plansz. Warto więc pogłówkować. Gra na skróty skutkuje tym, że w końcu i tak trzeba wrócić do wybranych plansz ponownie.

Do rozegrania jest „tylko” 100 poziomów

Liczba przygotowanych przez twórców plansz na pierwszy rzut oka może zadowalać. Do naszej dyspozycji oddano 100 poziomów, każdy zupełnie inny. W praktyce jednak przejście większości z nich zajmuje około dwóch godzin. W moim odczuciu trochę to mało jak na grę, która przez długi czas okupowała pierwsze miejsce w amerykańskim App Store.

Z drugiej strony taki jest wymóg dzisiejszych graczy. Znakomita większość bardziej woli szybkie i proste rozgrywki. Śmiało można jednak powiedzieć, że Angry Birds był bardziej wymagającym produktem. Chwała mu za to.

Obraz

Słów kilka poświęćmy oprawie graficznej. Podobnież jak w produkcji Rovio, tutaj również mamy do czynienia z kolorową, wręcz cukierkową grafiką. Uderzająco podobnie narysowano gwiazdki, czcionki oraz  menu gry. Ciekawy jestem, czy był to efekt zamierzony. W samej grze nie znajdziecie dużo wodotrysków, na planszy zazwyczaj jest kilka elementów, które się powtarzają. Gdyby nie zmieniające się tła, można by powiedzieć, że grafiki jest tyle, co kot napłakał.

Dobry pomysł i solidne wykonanie

Oprawa muzyczna nie powaliła mnie z nóg. Dwa główne motywy muzyczne przewijają się przez całą grę. Wydają mi się tożsame z tym, co spotkałem w Xboxowej wersji gry Viva Pinata. Ogólnie jest sympatycznie i poprawnie. Troszkę lepiej wypadają dźwięki – w szczególności odgłosy, jakie wydaje zielony stworek, mogą się podobać.

Całość uzupełnia (jak to zwykle w grach Chillingo bywa) system statystyk i osiągnięć Crystal. W zasadzie nie można nic mu zarzucić, jest tak samo dobry jak OpenFeint. Jednak osiągnięcia otrzymujemy zupełnie przypadkowo, bez większego wysiłku. Kolejny ukłon w stronę niedzielnych graczy.

Obraz

Czy Cut the Rope ma jakieś wady? Oprócz bardzo krótkiej żywotności (twórcy zapowiadają nowe plansze) głównym grzechem głównym wersji na iPada jest tylko jeden tryb wyświetlania. Zawsze gramy w trybie portretowym. O obracaniu ekranu możecie zapomnieć. Z podobnych niezrozumiałych względów zrezygnowano również z opcji zoom.

Podsumowując: produkcja ZeptoLap jest prostą i szybką zabawą na maksymalnie dwie godziny. Twórcy pozostawili sobie mnóstwo furtek, aby ulepszać produkt w przyszłości. Największą wartością całego projektu jest koncept przemieszczania cukierka po sznurkach, reszta to tylko solidna, rzemieślnicza robota. Za dwa dolary śmiało możecie kupić.

Obraz
Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Predators: iTest
Zbigniew Kowal
iTest: Virtual City
Zbigniew Kowal
iTest: Pantheon HD
Zbyszek Kowal
Komentarze (0)