Jak małe mogą być smartgadżety? Oto sygnet Ö z Bluetooth

Jak małe mogą być smartgadżety? Oto sygnet Ö z Bluetooth
Jan Blinstrub

02.01.2015 11:13, aktual.: 02.01.2015 12:38

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

To nie jest gadżet, który będziecie można kupić w sklepie. Zresztą i tak nikt nie byłby zainteresowany zakupem. Dlaczego więc niektórzy wspomagają niemałymi pieniędzmi podobne projekty na Kickstarterze?

Urządzenie ma zdjęciu wygląda niezbyt pociągająco, prawda? Ma też równie nieatrakcyjną nazwę: Ö. Ale nie jest to najważniejsze. Jego twórcy, Kevinowi Batesowi przyświecał jeden cel: sprawdzić, czy jest możliwe stworzenie smartpierścienia, który będzie mieć takie funkcje, jak te z wizji w serwisach crowdfundingowych. Chodzi o takie pomysły:

Ring Shortcut Everything You Need - The New Technology By Logbar Inc 2014

Które finalnie okazują się działać tak:

Miron Nurski:

Pierścień rozpoznaje nie więcej niż 5-10% gestów. To zresztą i tak nieistotne, bo cały proces jest tak bardzo skomplikowany, że nawet gdyby rozpoznawanie gestów działało perfekcyjnie, to Ring nie nadawałby się absolutnie do niczego.

Kevin chciał zobaczyć, jak małe smarturządzenie uda mu się stworzyć. Wziął procesor firmy Nordic Semicondutor bazujący na architekturze M0 (to najmniejsze z dostępnych układów ARM) i połączył go z baterią o pojemności 40mAh oraz czarno-białym wyświetlaczem OLED o rozdzielczości 64x32. W efekcie powstał dość pokraczny pierścień, który wyświetla godzinę, garść powiadomień i może pracować przez ok. 4 godziny. Sprzęt marzeń, prawda?

Ö bluetooth ring by bateske

Być może gdyby za smartpierścienie zabrały się doinwestowane działy R&D największych producentów, powstałby ciekawsze urządzenia. Nie można się jednak łudzić - obecnie nawet one nie byłyby w stanie stworzyć sprzętu o dużo większych możliwościach.

Powinno to dać do myślenia wszystkim, którzy dość entuzjastycznie podchodzą do wszelkich startrekowych projektów w Kickstarterze czy innych serwisach crowdfundingowych. Jeśli nie poradziły sobie z czymś zarabiające miliardy i wydające setki milionów na badania firmy, nie ma co liczyć, że John z Dakoty rozwiąże problem w garażu swojego taty (jeśli zasilimy jego konto pieniędzmi).

Oczywiście są wyjątki od reguły, ale do projektów hardware'owych finansowanych przez społeczności najlepiej podchodzić z rezerwą.

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)