Pochodzenie firmy ma swoje znaczenie. Deweloperzy z Gliwic przygotowali, bowiem miłą niespodziankę dla polskich graczy. Światowa premiera odbędzie się 28 stycznia, natomiast w Polsce od wczoraj można pobierać ją na urządzenia z Androidem. Czy warto?
Rozgrywka jest bardzo prosta i ogranicza się do tapnięć w lewą i prawą stronę ekranu. Gracz skacze ptaszkiem, a to na lewo, a to na prawo, tym samym wędruje ku górze i unika zderzenia ze ścianą. Plansze składają się z losowo wybieranych segmentów, które odkrywa się wraz z rozwojem rozgrywki. Różnorodność jest dość niezła, co jakiś czas pojawiają się zupełnie nowe części planszy.
Postaci jest na razie niewiele, ale to z pewnością ulegnie zmianie w przyszłości. Wraz ze zmianą postaci zmienia się także otoczenie, oraz dźwięki, jakie wydaje z siebie bohater. Pod kątem wizualnym gra wypada świetnie. Szczególnie podobają mi się smugi światła, które rozlewają się od bohatera. Drobny szczegół, a faktycznie cieszy oko.
Rozpoczynając nie byłem w stanie dojść nawet do trzeciego poziomu. Obecnie mój rekord wynosi 10 i pociesza mnie fakt, że jak na razie żaden Azjata mnie nie pobije (przynajmniej w swoim kraju). Gra wydaje się łatwa, ale potrafi sprawić trudności. Po jakimś czasie da się jednak przyzwyczaić. Podczas gry zbierać można gwiazdki, a co godzinie gracz dostaje darmową paczkę 40 takich elementów.
Softlaunch jest wyróżnieniem, ale czy przypadkiem cały świat nie grał już w coś podobnego?
Patrzę na to wszystko i odnoszę wrażenie, że gdzieś to już wszystko widziałem. Gra wygląda jak połączenie trzech bardzo popularnych endless tapperów. Czy to źle? Nie do końca. Gra się naprawdę przyjemnie i na początku gra faktycznie wciąga. Zaryzykuję stwierdzenie, że moje odczucia są podobne do tych po zainstalowaniu Crossy Road – jeszcze jeden raz, jeszcze troszeczkę dalej, jeszcze 5 minut.
Nie odczuwam jednak wcale jakiegoś większego powiewu świeżości. Choć dużo ciekawych pomysłów zostało zrealizowanych, to nie oznacza, że nie można stworzyć czegoś oryginalnego. W moim subiektywnym przeglądzie 25 najlepszych gier 2015 roku, dominowały tytuły, które cechowała kreatywność. W takim morzu, a nawet oceanie gier i aplikacji, jest to cecha bardzo poszukiwana.
W Jump Buddies spotkacie się z powielanym od sukcesu Crossy Road modelem zdobywania punktów i ich wymianą na losowanie postaci. Za reklamę można dostać kilka gwiazdek, lub kontynuować rozgrywkę. Podskakiwanie jest bliźniaczo podobne do Don’t Touch the Spikes, z kolei wynurzanie się na powierzchnię przypomina mi nieco grę Cavernaut.
Twórcy zapowiedzieli jak na razie tryb multi i to by było na tyle. Mam nadzieję, że regularnie poszerzane będzie portfolio postaci. Gra według mnie ma średnie szanse na podbicie list najczęściej pobieranych, choć niewykluczone, że tak się stanie. Wszystko w rękach twórców i tego jak swój produkt będą potrafili sprzedać.
Jump Buddies wciąga gracza w kolorowy świat ostrych krawędzi. Gra jest trudna, wciągająca i jak na prostą zręcznościówkę, wygląda ponadprzeciętnie. Jej piętą achillesową jest to, że nie pokazuje nic specjalnie nowego. Przy okazji krótkich przepraw autobusem, w kolejce do lekarza czy na szkolnej przerwie, sprawdzi się jednak idealnie.
Jump Buddies - official teaser
- Link do pobrania (Google Play)