ZTE mnie zaskoczyło. Bardzo pozytywnie
W moje ręce wpadł ZTE Axon 7 Mini (pierwsze wrażenia z korzystania już wkrótce), który niedawno pojawił się w sprzedaży na polskim rynku. Dostałem egzemplarz sprzedażowy, więc - w czasie, gdy telefon się uruchamiał - rzuciłem okiem na dodawane do zestawu akcesoria. Co znalazłem?
Standardowa biała ładowarka do szybkiego ładowania. Ok. Silikonowy pokrowiec na telefon. Nieźle. Słuchawki, które wyglądają jak klon Earpods Apple'a. Standard w chińskich modelach. Cała masa ulotek, instrukcji i kluczyk do tacki na karty SIM. Standard. Na samym dole znalazł się kabelek USB.
Nic niezwykłego? Też tak pomyślałem, a potem wypakowałem go i nieco się zdziwiłem. ZTE nie dodało bowiem do zestawu zwykłego, plączącego się kabla. Zamiast niego pojawiło się akcesorium z:
- dwustronnym (!) złączem USB, które można dowolnie wpinać do ładowarki lub komputera (nie trzeba sprawdzać pozycji styków!);
- złączem USB typu C z drugiej strony z gumową nakładką (zapobiega brudzeniu podczas transportu);
- spłaszczonym, nieplączącym się kablem (niestety nie jest zbyt długi);
- gumowym zapięciem, dzięki któremu kabel się nie rozwija.
Mały drobiazg, a bardzo cieszy
Na rynku można znaleźć wiele podobnych akcesoriów, więc nie jest to nic nowego czy niezwykłego. Niemniej ZTE jest jednym z pierwszych producentów, który dodaje takie kable do zestawu. A są one bardzo wygodne - nie plączą się w plecaku, nie rozwijają same, a nakładka na złącze w standardzie C zapobiega dostawaniu się do środka drobnych elementów. Można je też dowolnie wpinać tak do smartfona, jak i komputera/ładowarki.
Naprawdę nie obraziłbym się więc, gdy każdy producent dodawał takie kable do zestawu. To mały szczegół, ale wpływa na komfort korzystania ze smartfona. No dobra, mogłyby być nieco dłuższe...