Producenci smartfonów kładą coraz większy nacisk na to, by umożliwić wykonywanie zdjęć w jak najgorszych warunkach oświetleniowych. Ich rozwiązania są jednak niczym w porównaniu z tym, co do zaoferowania ma FLIR One. Jest to kompatybilna z iPhone'em 5 oraz 5s nakładka wyposażona we własną termowizyjną kamerę, umożliwiającą przechwytywanie obrazu w całkowitych ciemnościach.
Oczywiście w taki sposób nie zrobimy ładnej fotki rodzinnej, ale twórcy przekonują, że ich akcesorium ma wiele praktycznych zastosowań (i nie chodzi tu bynajmniej o strzelanie gorących fotek na Instagram). Jako przykład podają możliwość upewnienia się przed przejściem przez zamgloną ulicę, czy nie nadjeżdża żaden samochód, wykrycia gorączki u dziecka czy skontrolowania działania wszelkiej elektroniki. Jeśli natomiast znajdziemy się po zmroku w środku lasu, będziemy mogli sprawdzić, czy nikt nas nie śledzi. Potencjalny morderca zobaczy z kolei włączony ekran iPhone'a, więc szanse będą wyrównane ;)
Ważne w tym wszystkim jest to, że korzystając z tego akcesorium, nie musimy się zbytnio martwić o zwiększone zapotrzebowanie na energię, ponieważ sprzęt ma własny akumulator. Pozwoli on na 4 godziny nieustannej pracy kamery termowizyjnej. Oczywiście trzeba się liczyć z tym, że nakładka znacznie pogrubia iPhone'a.
Ciekaw jestem, czy kamery termowizyjne w świecie urządzeń mobilnych pozostaną niszowymi akcesoriami czy też w przyszłości staną się smartfonowym standardem. W sumie nie miałbym nic przeciwko temu, bo jestem w stanie wymyślić kilka sytuacji, w których taki dodatek mógłby mi się przydać. O ile oczywiście technologia ta nie zostanie dopracowana do tego stopnia, że pozwoli nam widzieć to, co się dzieje za ścianą (jak to często bywa w filmach). Wtedy będziemy mogli już całkowicie pożegnać się z prywatnością.
Na stronie producenta można zapisać się na listę mailingową. Chętni zostaną poinformowani, gdy akcesorium trafi do sprzedaży. Na razie wiadomo jedynie tyle, że ma ono kosztować mniej niż 350 dol.
Źródło: FLIR One via Phone Arena