Koronawirus wywołuje niepokój, a czasami nawet panikę. W perfidny sposób wykorzystali to przestępcy, którzy postanowili zagrać na emocjach.
Trojan żerujący na strachu przed koronawirusem
Nowy androidowy trojan o nazwie Ginp otwiera w przeglądarce stronę Coronavirus Finder. Jak sama nazwa mówi, ma ona udawać serwis do wyszukiwania zarażonych osób. Dla wiarygodności podaje konkretną liczbę nosicieli w najbliższym otoczeniu. Jest jednak pewien haczyk.
Aby zobaczyć lokalizację zainfekowanych ludzi, należy wnieść opłatę. Niedużą - bo czym jest 75 centów (ok. 3,40 złotych) w zamian za uniknięcie zarażenia?
Cena jest jednak dużo wyższa, niż sugeruje aplikacja. Jak się pewnie domyślacie, strona jest jedynie przynętą. Prawdziwym celem jest zdobycie danych karty płatniczej, które użytkownik podaje w formularzu. Najciekawsze jest to, że przestępcy nawet nie inkasują tych 75 centów, chociaż w zasadzie po co - mają dostęp do wszystkich środków na karcie.
Kaspersky informuje, że zdecydowana większość ofiar pochodzi z Hiszpanii. Obecna wersja szkodliwego kodu w przeciwieństwie do poprzedniej wersji trojana pozbawiona jest dopisku "es", co może świadczyć o możliwość rozszerzenia działań trojana na inne rejony.
Kaspersky radzi, żeby nie instalować aplikacji spoza sklepu Google Play i być ostrożnym jeśli chodzi o wszelkie wyskakujące okienka. Zwłaszcza jeśli proszą o podawanie loginów lub, jak w przypadku Ginpa, danych płatniczych. Należy również uważać na nadawanie uprawnień oraz używanie oprogramowania zabezpieczającego.
Jak widzicie, w 2020 roku trzeba uważać nie tylko na koronawirusa, ale też cyberprzestępców, którzy perfidnie próbują wykorzystać trudną sytuację na świecie.