Mały rycerz - recenzja i test LG G2 Mini

Mały rycerz - recenzja i test LG G2 Mini15.06.2014 16:02
Mały rycerz - recenzja i test LG G2 Mini
Michał Mynarski

Przeprowadzony przeze mnie test nie miał wykazać, czy G2 Mini bliżej do mniejszej wersji HTC One czy do Xperii Z1 Compact. Oczywiste jest bowiem, że koreański maluch ma okrojone nie tylko rozmiary. Moim zadaniem było sprawdzenie, czy jako budżetowy model sprawdzi się w rękach średnio wymagającego użytkownika.

Wstęp i pierwsze wrażenia

LG przez ostatnie lata wyrobiło sobie na rynku smartfonów markę i miejsce: wszyscy wiedzieli, czego od firmy (nie)wymagać, czego maksymalnie można się spodziewać i za jaką (zazwyczaj niewygórowaną) kwotę można to otrzymać.

Oczywiście, LG zawsze przejawiało ambicje, że chce ugrać coś więcej. Świadczyły o tym telefony typu Swift 3D czy Swift 4X HD. Jednak przez dłuższy czas nikt nie traktował tych pomysłów poważnie, a androidowy świat niezmiennie kręcił się wokół flagowców wielkiej trójcy: Samsunga, HTC i Sony.

Dziś już nikt nie wyobraża sobie high-endowych urządzeń z zielonym robotem bez LG. Nexusy 4 i 5 potwierdziły, że ta firma potrafi opracować dobry sprzęt o nadzwyczajnej wydajności, a G2 bez problemu dostał się do smartfonowego panteonu.

Na pierwszy rzut oka...

LG G2 Mini wygląda, bez zaskoczenia, jak pomniejszona wersja G2. Problem w tym, że do jego budowy wykorzystano materiały gorszej jakości. G2, mimo że cały wykonany z tworzywa sztucznego, sprawiał dobre wrażenie i był całkiem przyjemny w dotyku. O G2 Mini nie mogę niestety powiedzieć tego samego.

LG G2 Mini - Przedni panel
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Przedni panel

Tylna klapka jest zrobiona z miękkiego, w miarę odpornego na wygięcia plastiku. Jego faktura przypomina tę z Galaxy Younga. Dość łatwo się brudzi i trudno czyści (brud wchodzi pomiędzy "ząbki"), poza tym już po dwóch tygodniach nosi ślady zużycia, szczególnie w załamaniach.

Przedni panel otacza ramka, również plastikowa, która nieśmiało próbuje udawać aluminium. Niestety, jest wykonana z miękkiego tworzywa i szybko pojawiają się na niej rysy i wgniecenia.

Z przodu znajduje się duży ekran (4,7 cala) z małymi ramkami, ukryty pod cienką taflą szkła. Całość przypomina oczywiście dużego G2, jednak po chwili zabawy szybko doszedłem do wniosku, że Mini jest nijaki. "Złota" wersja kolorystyczna jest moim zdaniem brzydka. Nie do końca trafionym pomysłem - według mnie - są również przyciski fizyczne (regulacja głośności i włącznik) umieszczone na tylnej ściance, pod aparatem.

LG G2 Mini - Profil
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Profil

W dużym G2 dzięki sporym rozmiarom było to wygodne rozwiązanie, w wersji mini natomiast przyciski zmuszają do nienaturalnego wyginania palca i ułożenia dłoni. Przy pierwszym kontakcie nie można pozbyć się wrażenia, że te przyciski znajdują się nie tam, gdzie być powinny.

Multipla wśród nakładek

Po wstępnej konfiguracji mogłem w końcu dokładnie przyjrzeć się nakładce, którą koreańska firma przykrywa Androida w swoich urządzeniach.

Parę dni temu Michał Zieliński napisał:

LG przykryło [w G2 - przyp. red.] Androida nakładką, która spokojnie mogłaby konkurować z Fiatem Multiplą o miano najbrzydszego tworu w historii świata.

W zupełności się z tym zgadzam. Nigdy nie szczędziłem ostrych słów pod adresem TouchWiza, gdy testowałem kolejne generacje smartfonów Samsunga, ale dopiero mając w rękach G2 Mini, zrozumiałem, że można zatrudnić inżynierów o jeszcze bardziej wątpliwym poczuciu estetyki.

Optimus UX, homescreen
Źródło zdjęć: © własne
Optimus UX, homescreen

W nakładce LG każdy element jest z innej parafii i nic wizualnie ze sobą nie współgra. Jest np. płaski, ascetyczny zegarek rodem z Androida 4+ i widżet odtwarzacza muzyki, który hołduje skeumorfizmowi z okresu jego najbardziej agresywnej ekspansji. Jest schludnie (i przy okazji niesamowicie irytująco) poukładany panel Ustawień, a z drugiej strony aplikacja SMS, w której za dymki z wiadomościami mogą robić świnka i kurka, a za tło stołowa cerata z PRL.

Takich kwiatków jest więcej, np. wśród ikonek: z jednej strony gradientowa i płaska ikona Muzyki (prawie design by Jony Ive), z drugiej - ikonki Dyktafonu, Notatek czy Quick Remote, które - możecie się domyślić - jak wyglądają.

Optimus UX, appdrawer
Źródło zdjęć: © własne
Optimus UX, appdrawer

LG co prawda pozwala na dostosowanie wyglądu systemu do własnych upodobań, ale na niewiele się to zdaje. Można np. zmieniać kolory folderów, bawić się czcionkami czy pobierać nowe motywy, wymaga to jednak zarejestrowania się w kolejnym serwisie (a ja tego bardzo, bardzo nie lubię).

Trudno mi też wskazać jeden powód, dla którego soft w G2 Mini zachować, poza brakiem umiejętności/chęci/czasu, by wrzucić na niego jakikolwiek inny ROM. Oczywiście widzę, że LG pracuje nad oprogramowaniem i zmiany, które wnosi G3, są bardzo pozytywne i obiecujące, ale korzystając z softu na testowanym maluchu, byłem albo rozbawiony, albo zażenowany.

Skupmy się więc na tym, czym chwalą się Koreańczycy w reklamach G2 Mini. A chwalą się funkcją Knock Code. Cenię sobie opcję wybudzania smartfona podwójnym stuknięciem w wyłączony ekran i cieszę się, że trafiła ona na pokład Mini.

Knock Code posuwa gesty ekranowe trochę dalej - to nic innego jak sekwencja stuknięć w 4 części wydzielonego obszaru (kwadratu) na ekranie blokowania. Sęk w tym, że nie można jednocześnie korzystać z wybudzania i Knock Code: albo jedno, albo drugie (kłóci się to z tym, co LG pokazuje w spotach reklamujących G2 Mini). Całe szczęście, wkrótce zostanie to poprawione.

Kolejna kwestia to niedopracowanie tej funkcji. Knock Code nie bierze pod uwagę czynnika ludzkiego, bardzo łatwo zakłócić wprowadzanie kodu np. przez dotknięcie ekranu częścią dłoni. Jest to szczególnie problematyczne, gdy chcemy szybko odblokować telefon, a jesteśmy w ruchu.

W deszczu odblokowanie urządzenia tą metodą jest praktycznie niemożliwe. Skutek jest taki, że o ile w warunkach biurowych Knock Code nie sprawia kłopotów, o tyle przy aktywnym używaniu smartfona w biegu przy różnych warunkach atmosferycznych skuteczność odblokowania spada do 6 na 10 prób.

Optimus UX - lockscreen
Źródło zdjęć: © źródło
Optimus UX - lockscreen

Absurdalnie przeładowana jest górna belka powiadomień. Jest na niej panel szybkich ustawień, aplikacje QSlide (skróty do programów, które można uruchamiać w oknach), kontrolka jasności ekranu i głośności telefonu. W efekcie na belce powiadomień miejsca na same powiadomienia jest mniej niż połowa. Kiepsko.

Optimus UX - notifications
Źródło zdjęć: © własne
Optimus UX - notifications

Podobny problem jest z klawiaturą systemową LG - jest po prostu przeładowana przyciskami, przez co pisanie tekstu staje się nieintuicyjne. Muszę się skupić na tym, co wciskam, zamiast na tym, co chcę napisać. Słownik, choć bogaty, szybko wykłada się na polszczyźnie wykraczającej poza "lolowanie" i rzucanie emotikonami.

Nie taki mini, jak go malują

LG G2 Mini jest wyposażony w 4,7-calowy panel o rozdzielczości 540 x 960 pikseli, co daje gęstość 234 PPI. Nie jest to najwyższa półka, nie jest nawet średnia. Jednak ten telefon pokazał mi, jak pogoń za gęstością zapędziła nas w dzikie rejony technologii. Z łatwością dostrzegłem, że PPI w G2 Mini jest niskie... - sporo niższe niż w moim HTC One (M7) czy Nexusie 5. Widać to gołym okiem z odległości, w jakiej zwykle trzyma się telefon. Ale dokładną specyfikacją byłem już zaskoczony; nie spodziewałem się, że rozdzielczość jest aż tak niska.

Jestem pewien, że gdyby Android trochę lepiej radził sobie z renderowaniem czcionek i krawędzi, a panel w G2 Mini miał lepsze kolory, mocniejszy kontrast i głębszą czerń, to większość użytkowników, nawet tych bardziej zaawansowanych, ekran w tym urządzeniu w pełni by satysfakcjonował.

LG G2 Mini - Ekran
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Ekran

Kolory w G2 Mini wydają się wyblakłe. Czerń jest szarawa, szczególnie jeśli jest ustawiona wysoka jasność. Do bieli nie mam zastrzeżeń; jest naturalna i chłodna w porównaniu np. z Nexusem 5 (wpada w odcień pomarańczowy). Kąty widzenia są dobre, ale nie rewelacyjnie. Przy większych wychyleniach ekran zaczyna przekłamywać kolory, ale nie rzuca się to w oczy.

Spodobała mi się jasność ekranu G2 Mini. Nawet w pełnym majowym słońcu odkręcony na maksa panel wyświetlał treści w 100% czytelne, co jest dla mojego One'a nie lada wyzwaniem. I za to spory plus.

Jak donoszą zagraniczne media, np. DigitalVersus.com, G2 Mini ma ekran o zaskakująco niskim czasie reakcji na dotyk. Wynik 57 ms stawia go w czołówce nie tylko Androidów (podobny czas ma One M8), ale też pozwala otwarcie konkurować z iPhone'ami. Problem w tym, że system i wolny SoC nie robią z tego użytku i ta zaleta po prostu znika.

Łączność z bazą

G2 Mini jest wyposażony w pakiet modułów standardowy dla smartfonów z Androidem: HSDPA, LTE, Wi-Fi (b/g/n), Wi-Fi Direct, DLNA, Bluetooth 4.0, a nawet port podczerwieni. Wszystkie moduły działają sprawnie. G2 Mini nie gubił zasięgu, a ze względu na w pełni plastikową obudowę radził sobie odrobinę lepiej tam, gdzie mój One miał już trudności.

Z LTE w Play na terenie Wrocławia łączył się bez problemu (inna sprawa, że o sensowny użytek z niskich transferów, jakie proponuje Play, dość trudno). GPS ze wsparciem A-GPS łapie fixa żwawo, chociaż czuć, że wolny internet po 3G/LTE (Play) powoduje opóźnienia w doczytywaniu map itp.

Do jakości rozmów nie mam zastrzeżeń. Swoich rozmówców słyszałem głośno i wyraźnie, chociaż czasem głośnik potrafi trzasnąć. Nikt również nie skarżył się na to, jak mnie słychać.

O wydajności słów kilka

Obszerny wpis na temat wydajności wraz z wynikami benchmarków opublikowaliśmy na Life's Good Blog. Odsyłam więc do niego, jeżeli jesteście ciekawi samych cyferek.

LG G2 Mini - AntuTu Benchmark
Źródło zdjęć: © własne
LG G2 Mini - AntuTu Benchmark

Po dłuższych testach mogę stwierdzić, co wynika z połączenia podzespołów G2 Mini z softem, który ma robić z nich użytek.

Z jednej strony ten telefon nie potrzebuje więcej mocy - system działa szybko i całkiem sprawnie. Niska rozdzielczość nie obciąża przesadnie GPU, dzięki czemu można komfortowo pograć nawet w bardziej wymagające produkcje. Dużym plusem jest czas pracy baterii.

Jednak zastosowanie Snapdragona 400 ma też swoje złe strony. Przez cały okres testów nie mogłem pozbyć się wrażenia, że "miniak" chciałby działać szybciej, ale nisko taktowany CPU mu na to nie pozwala. Samo urządzenie działa sprawnie nawet wtedy, gdy w tle jest uruchomionych kilka aplikacji, ale wyraźnie czuć, że jest to "tylko" 1,2 GHz.

Do tego Android z nakładką LG ma tendencję do szybkiego zapychania się. Po ponad dwóch tygodniach testów odczułem, że smartfon nie działa już z taką lekkością. A mówimy o telefonie, z którym potencjalny użytkownik ma spędzić dwa lata.

Maluch potrafi długo...

Jednak gdy jedni są lepsi na krótkich dystansach, G2 Mini jest czarnym koniem wśród maratończyków. Połączenie niskiej rozdzielczości, wydajnego i lekkiego systemu (Android 4.4), oszczędnej architektury (Cortex A-7) oraz baterii o bardzo porządnej pojemności (2400 mAh) dało świetne rezultaty.

LG G2 Mini - bateria
Źródło zdjęć: © własne
LG G2 Mini - bateria

G2 Mini z powodzeniem działa dwa dni. I nie mam na myśli egzystencji niczym rurkowiec na dnie mojej kieszeni. Przez cały okres testów dzwoniłem kilka razy dziennie, wysyłałem kilkadziesiąt SMS-ów, korzystałem z Messengera i Fenixa (Twitter), była też włączona automatyczna synchronizacja wszystkich aplikacji. Bardzo często nie przełączałem się między modułami LTE/Wi-Fi - zostawiałem obydwa włączone. Jedynie manualnie dostosowywałem jasność ekranu. Wyniki?

LG G2 Mini - Bateria
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Bateria

Lekko dwie doby pracy. Przy bardziej intensywnym użytkowaniu udawało mi się zmusić go do zejścia poniżej 15% po 1,5 dnia. Myślę, że rozsądne zarządzanie zasobami oraz wyłączenie LTE i ustawienie na sztywno któregoś z operatorów po 3G pozwoliłoby regularnie osiągać wynik bliski 72 godz.

LG G2 Mini - bateria
Źródło zdjęć: © własne
LG G2 Mini - bateria

Aparat

Aparat w G2 Mini to, bez zaskoczenia, jeden ze słabszych elementów tego telefonu. Aparat główny ma 8 Mpix, a ten do wideorozmów 1,3 Mpix. Aparat może wykonywać zdjęcia w trybie HDR i nagrywać wideo w 1080p (przedni w 720p).

LG G2 Mini - Aparat
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Aparat

G2 Mini, jak każdy przedstawiciel półki mid-range, radzi sobie nieźle w dobrych warunkach oświetleniowych. Najlepiej wtedy, gdy jest słonecznie. Zdjęcia mają wówczas żywe kolory, przyzwoitą ilość detali, chociaż wydają się odrobinę nieostre. Niestety, wariuje automatyczny balans bieli, który przy bardzo mocnym świetle przebarwia i przesadnie rozjaśnia ujęcia. Oczywiście, można to łatwo zniwelować, bawiąc się chwilę fokusem, ale przecież o to chodzi w fotografii smartfonowej, że tej chwili może zabraknąć.

412080762376356774
Źródło zdjęć: © własne
412080762376422310
Źródło zdjęć: © własne
412080762376487846
Źródło zdjęć: © własne

W gorszych warunkach oświetleniowych wyraźnie wzrasta ilość szumów, kolory tracą na wyrazistości, a na wszelkie wstrząsy aparat reaguje bardzo alergicznie, przez co zdjęcia wychodzą nieostre. Pomimo 8 Mpix przycinanie i obróbka tych fotografii wydają się bez sensu.

412080762376618918
Źródło zdjęć: © własne

Wieczorem i w nocy aparat w G2 Mini jest bezużyteczny, chyba że mamy dostęp do solidnego źródła światła (dobrze oświetlony rynek/starówka). Jednak nawet wówczas nie oczekiwałbym od szkła w G2 Mini zbyt wiele. Jedyne, co z takim zdjęciem można zrobić, to zepsuć je kolejnym filtrem i wrzucić na Instagrama.

412080762376749990
Źródło zdjęć: © własne

Multimedialny karzeł

G2 Mini ma zwyczajny soft do zarządzania multimediami. Galeria oraz odtwarzacz muzyki nie powalają rozbudowaniem czy funkcjonalnością - spełniają swoje funkcje w stopniu, który można określić jako absolutne minimum. Galeria ma problem z segregacją materiałów - są dostępne dwie opcje (Album/Lokalizacja). O użyteczności tej drugiej nigdy się chyba nie przekonam, a ta pierwsza robi bałagan, zaciągając zasoby z karty.

Optimus UX - Music Player
Źródło zdjęć: © własne
Optimus UX - Music Player

Odtwarzacz jest satysfakcjonujący, chociaż do czystości samego interfejsu mam pewne zastrzeżenia (i te przeklęte "ameliniowe" elementy). Miłym dodatkiem jest Equalizer, ale skorzystać z niego można tylko po podłączeniu słuchawek. Odtwarzacz oferuje opcję szybkiego przejścia do wyników wyszukiwania danego tytułu na YT. Dzięki temu błyskawicznie można posłuchać tej samej piosenki, ale w gorszej jakości.

Głośnik w G2 Mini gra głośno, ale dość szybko pojawiają się trzaski i zakłócenia. Można więc powiedzieć, że to sprzęt idealny dla autobusowych DJ-ów.

LG G2 Mini - Głośnik
Źródło zdjęć: © autor: Michał Mynarski
LG G2 Mini - Głośnik

Średni telefon, bardzo dobry zetafon

LG G2 Mini pozytywnie mnie zaskoczył. Spodziewałem się, że będzie gorszy. Działa lekko, żwawo i zdaje egzamin jako telefon czy urządzenie do komunikacji i hub dla serwisów społecznościowych (Facebook, Twitter itp.). Do tego można na nim zagrać nawet w nowsze gry. Absolutnie hitowym elementem G2 Mini jest bateria,

Problem w tym, że za każdym plusem musi iść jakiś minus uzasadniający niską cenę (999 zł). Dlatego też można mieć zastrzeżenia do ekranu, obudowy, designu bądź aparatu.

Najgorsze jest to, że G2 Mini to telefon nieopłacalny. Jego oficjalna cena wynosi 999 zł, a za tę kwotę można już kupić zeszłoroczne flagowce czy Nexusa 4. Oczywiście lada moment ceny się dostroją i ustabilizują, ale dla mnie ten telefon ma sens tylko... jako zetafon w niskim abonamencie. W takim układzie to, co sobą prezentuje, jest adekwatne do ceny, którą trzeba za niego zapłacić.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)