Pierwsze dni z Meizu MX4 są bardzo emocjonujące. Spisanie pierwszych wrażeń przed szerszą recenzją jest konieczne, bo ten model chińskiego koncernu nie jest nijaki, nie pozwala by przejść obok niego obojętnie.
Początek
W trakcie rozpakowywania paczki, na którą długo czekałem, zachowywałem się jak małe dziecko. Przed dewastacją pudełka powstrzymywała mnie jedynie myśl, że sprzęt jest przeznaczony do testów i muszę go zwrócić.
Telefon był zapakowany w schludne tekturowe opakowanie. Chociaż wykonanie jest solidne to jednak topowy model mógłby być spakowany w lepszej jakości karton. To drobny szczegół, ale nie bez znaczenia.
Komplet składa się z:
- dodatkowego opakowania z Meizu MX4 wewnątrz;
- ładowarki;
- kabla USB;
- skróconej instrukcji obsługi;
- certyfikatu gwarancyjnego.
W zestawie sprzedażowym producent dodaje jeszcze firmowe słuchawki douszne. Zestaw testowy nie zawiera jednak tego elementu wyposażenia. Mimo że czekałem na test z niecierpliwością, trzymałem się swojej zasady, że najpierw przejrzę wszystkie tzw. papiery. Dodatkowe opakowanie z telefonem ma formę książki, połączonej z broszurą informacyjną, w której Meizu umieściło kilka informacji i hasło marketingowe: „More then better”. Według zapewnień firmy, MX4 na nowo zdefiniował słowo „better”. Oprócz zapewnień, że trafił się nam najlepszy smartfon na świecie, jako killerficzer zaprezentowano możliwości tylnej kamery i system operacyjny Flyme 4. O tym, czy tak jest, napiszę w szerszej recenzji.
Pierwsze chwile
MX4 leży w ręku bardzo wygodnie. Mimo dużego wyświetlacza, nie odczuwa się dyskomfortu. Osoby, które korzystały wcześniej z mniejszych telefonów, mogą oczywiście mieć inne odczucia, ale mimo wszystko słuchawka dobrze trzyma się ręki. Być może dlatego, że zastosowano nietypowe proporcje ekranu (15:9). Dzięki temu, że ramka wokół wyświetlacza i przyciski są metalowe, smartfon jest przyjemnie chłodny i daje wrażenie solidnego. Przód jest wykończony dość ostro, ale to tylko potęguje wrażenie porządnego wykonania.
Nieco gorzej jest z plecami tego modelu. Po pierwsze są wykonane z plastiku, a po drugie momentami czuć, że nie są idealnie spasowane z ramką. Nie można mieć wszystkiego, jednak ten mały kompromis ujmuje nieco z hurraoptymistycznych wrażeń. Bardzo pozytywnie zaskakują wąskie ramki wokół wyświetlacza. Porównując je do tych z LG G3 odniosłem wrażenie, że Meizu na bocznych krawędziach jest jeszcze węższe niż uznawany za wzór model koreański.
Na uruchomienie MX4 potrzebował dokładnie 00:26:84. Dla porównania LG G3 na tą samą czynność przeznaczył 00:46:59. Na korzyść Meizu przemawia fakt, że był po całkowitym resecie. Po uruchomieniu pozytywnie zaskakuje jakość wyświetlacza - jest ostry, a kolory żywe - i "czystość" autorskiej modyfikacji Androida Meizu, nazwanej Flyme OS. Minimalizm tego oprogramowania jest zaskakujący, tym bardziej, że rdzeniem Flyme OS jest Android 4.4 KitKat. Ogólnie system działa bardzo płynnie, jest wręcz błyskawiczny w reakcji na polecenia użytkownika.
Nie zauważyłem by telefon spowalniał, ale może to być wynik przyjemnych dla oka animacji, które w spryty sposób mogą ukryć takie problemy. Okaże, się czy tak jest, gdy smartfon będzie pracował w pełnym obciążeniu. Na dłuższą chwilę zatrzymałem się przy kamerze, która - jak wspomniałem ma - być killerficzerem w tym modelu. Rzeczywiście robi bardzo dobre zdjęcia. Aplikacja, która obsługuje aparaty też jest wizualnie prosta, ale funkcjonalnie dość zaawansowana. Kilka próbek.
Jeszcze kilka pierwszych chwil
W systemie jest kilka rzeczy, których zupełnie nie potrafię zrozumieć. "Fizyczny" przycisk "Home" jest trochę na doczepkę, bo w wielu miejscach dubluje funkcje poszczególnych aplikacji. Do tego na ekranie, praktycznie wszędzie, wyświetlana jest ogromna dolna belka nawigacyjna. Być może w trakcie użytkowania okaże się, że jestem w błędzie. Poza tym widok wertykalny i horyzontalny zbyt od siebie odbiegają w używalności. Podobnie jest z wywoływaniem niektórych funkcji systemowych, np. zmiana tapety wymaga udania się do ustawień systemu. W odróżnieniu od użytkowników systemu iOS, użytkownicy Androida mogą czuć się nieco nieswojo z takimi ograniczeniami.
Drobny smaczek
Z Meizu MX4 będą zadowoleni androidowi hakerzy. Z poziomu ustawień można bowiem przejąć pełną kontrolę nad urządzeniem, korzystając z dostępu do uprawnień ROOT. Zbyt wiele nie trzeba zrobić. Jeśli czytają to użytkownicy MX4 i chcą mieć więcej możliwości, poniżej krótka instrukcja obsługi (na własną odpowiedzialność):
- musisz posiadać konto Flyme i być zalogowanym;
- w ustawieniach kont przejdź do konta Flyme;
- w menu konta Flyme wybierz \Otwórz uprawnienia systemowe;
- zaakceptuj wyświetlany komunikat;
- telefon się zrestartuje z odblokowanym dostępem do uprawnień ROOT.
Na dobry początek
Meziu jest z pewnością nową jakością w segmencie mobilnym. Łączy najlepsze cechy Andoida i iOS. Czy rzeczywiście będzie tak, że po dłuższym czasie użytkownik nie będzie miał ochoty na zmiany, a kompromisy w MX4 nie są aż tak wielkie? To się okaże. Wiele wskazuje na to, że może tak być. Żeby przyszła recenzja była miarodajna, dziś przerzucam się całkowicie na Meizu MX4.
W komentarzach koniecznie zostawcie pytania, które pomogą mi możliwie najbardziej wyczerpująco przetestować MX4. Kto wie, może ktoś się zdecyduje na zakup. Zwłaszcza że telefon ten jest już oficjalnie dostępny w Polsce.
Na koniec kilka suchych danych w porównaniu do bezpośrednich konkurentów.
Materiał powstał we współpracy z