Microsoft Kin, czyli jedna z najbardziej spektakularnych porażek na rynku mobilnym [Podróż w czasie]

Microsoft Kin, czyli jedna z najbardziej spektakularnych porażek na rynku mobilnym [Podróż w czasie]
15.12.2018 17:11
Microsoft Kin ONE i Kin TWO
Microsoft Kin ONE i Kin TWO
Mateusz Żołyniak
Mateusz Żołyniak

Jeszcze zanim na rynku pojawiły się pierwsze smartfony oparte na platformie Windows Phone, Microsoft chciał zrewolucjonizować rynek zwykłych telefonów modelami z linii Kin. Szybko okazało się, że zapamiętane zostaną jedynie jako jedna z największych porażek w historii.

Project Pink, czyli telefony Microsoftu inspirowane Zune HD

Microsoft na MWC 2010 w Barcelonie zapowiedział oficjalnie platformę Windows Phone 7, kończąc tym samym żywot starego i archaicznego Windowsa Mobile. Amerykanie w tym samym czasie pracowali jednak również nad innym rozwiązaniem mobilnym w ramach Projectu Pink.

Już pierwsze doniesienia wskazywał, że projekt, na którego czele stanął James Allard odpowiadający wcześniej za urządzenia i oprogramowanie Zune, nie będzie bezpośrednio powiązany z Windows Phone'em, ale również będzie czerpał garściami z odtwarzacza Zune HD, który wydany został we wrześniu 2009 roku.

Microsoft KIN Commercial

Nieco później okazało się, że Project Pink dotyczy pierwszych telefonów, które sprzedawane będą pod marką Microsoftu. Gigant z Redmond w ich opracowanie zainwestować miał naprawdę sporo - 500 mln dol. kosztować miało samo wykupienie zespołu Danger Incorporated, który dla T-Mobile US opracował model Sidekick (znany też jako Danger Hiptop), ale ogólne wydatki szacowane są na ok. miliard dol.

Microsoft Kin ONE i Kin TWO miałby być odpowiedzią na społecznościową rewolucję

W połowie kwietnia 2010 roku, a więc już po zapowiedzi Windows Phone'a 7, Amerykanie pokazali światu telefony Kin ONE i Kin TWO, które przygotowano z myślą o młodszych użytkownikach, często korzystających z usług społecznościowych.

Microsoft Kin ONE
Microsoft Kin ONE

Oba urządzenia opracował Sharp, a ich mózgiem była Tegra Nvidii (APX 2600), która współpracowała z 256 MB pamięci RAM. Oba wyposażone zostały w wysuwane fizyczne klawiatury QWERTY, ale miały różne formy - Kin ONE to mniejszy ekran i kwadratowa bryła, a większy Kin TWO był prostokątny z klawiaturą wysuwaną horyzontalnie.

Główne różnice między modelami prezentowały się tak:

Kin TWO był więc nieco ciekawszym urządzeniem (oczywiście również droższych), ale to nie specyfikacja telefonów Microsoftu miała być ich kluczową zaletą.

Platforma Kin zapowiadała się obiecująco, ale nie została należycie dopracowana

Gigant z Redmond na potrzeby modeli Kin ONE i Kin TWO opracował autorskie oprogramowanie, które bazowało na Windowsie CE. System nazwany Kin OS zwracał uwagę nakładką (Kin UI), która nawiązywała do interfejsu Zune HD czy platformy Windows Phone 7.

Rozwiązanie to prezentowało się nieźle od strony graficznej, a dzięki Tegrze działo naprawdę szybko. Kin UI był bardzo prostą nakładką, na którą składały się cztery główne elementy, które w przeszłości szczegółowo opisywaliśmy w osobnym materiale:

  • Kin Loop - ekran główny podobny do tego z Windows Phone'a, na którym wyświetlane były wpisy z Facebooka, Twittera, MySpace'a i Windowsa Live;
  • Kin Spot - wirtualny przycisk, który umożliwiał szybkie komponowanie wiadomości w celu podzielenia się ze znajomymi linkami i zdjęciami;
  • Kin Camera - banalnie prosta aplikacja aparatu, w której zdjęcia robiło się po dotknięciu ekranu;
  • Kin Studio - usługa w chmurze, w której gromadzone były kontakty, kopie wiadomości i zdjęcia (automatyczna synchronizacja).

Microsoft zadbał też o prosty odtwarzacz plików audio i wideo, który przeniesiono z Zune'a HD. Całość prezentowała się całkiem obiecująco, ale Kin OS miały jeden spory problem. Kontrolowane przez niego urządzenia jedynie udawały smartfony, a były zwykłymi featurephone'ami bez możliwości instalacji aplikacji. Ponadto te preinstalowane wymagały do działania stałego połączenia z siecią. W chmurze automatycznie lądowały nawet zdjęcia, gdyż wbudowanej pamięci było niewiele (4 lub 8 GB) i była ona nierozszerzalna.

Microsoft Kin TWO
Microsoft Kin TWO

Amerykanie zapomnieli do tego o kilku podstawowych programach jak kalendarz czy komunikatory internetowe, które powinny pojawić się w społecznościowych urządzeniach, a wbudowana przeglądarka stron WWW nie obsługiwała Flasha. Wielu nie podobał się również wymóg korzystania z oprogramowania Zune do synchronizacji danych z komputerem.

System w Kin ONE i Kin TWO mógł więc się podobać na pierwszy rzut oka, ale jego niedociągnięcia wychodziły bardzo szybko na jaw, co od platformy odstraszyło większość użytkowników, którzy uwagę kierowali głownie w kierunku prawdziwych smartfonów. MS zapowiadał, że w przyszłości może dodać obsługę innych aplikacji, ale nic z tego nie wyszło.

Smartfony Kin zniknęły ze sprzedaży zaledwie po... 50 dniach

Telefony giganta do sprzedaży w Verizon Wireless trafiły 14 maja 2010 roku. Za sprawą wielu negatywnych recenzji i opinii sprzedawały się tak źle, że już po dwóch miesiącach zostały wycofane z rynku. Porzucono wtedy plany wprowadzania ich do sprzedaży w Europie, a odpowiadający za nie zespół rozwiązany.

Microsoft Kin ONE
Microsoft Kin ONE

Minimalizując straty przygotowano jeszcze wersje "m" obu Kinów, które sieć Verizon Wireless pod koniec 2010 roku dodawała do podstawowych taryf. Były one jednak pozbawione usługi Kin Studio, którą oficjalnie zamknięto w styczniu 2011 roku. Sześć miesięcy później całkowicie zakończono produkcję urządzeń.

Było to więc spektakularna porażka. Microsoft zainwestował sporo w projekt, który miał podbić serca młodszych użytkowników i znacznie ułatwić im korzystanie z ulubionych społecznościówek, a skończyło się na ładnie wyglądających, ale niedopracowanych featurephone'ach, które próbowały udawać smartfony.

Cieszyć może, że nabrało się na to mniej niż 200 tys. osób, bo tyle też Kinów trafiło na rynek. Warto zaznaczyć przy tym, że część z nich to zmodyfikowane warianty, a sporo telefonów za darmo oddała sama sieć Verizon Wireless, by zrobić miejsce w magazynach.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)