Modern Combat 4: Zero Hour - numer 1 wśród gier FPS na smartfony [recenzja]

Modern Combat 4: Zero Hour - numer 1 wśród gier FPS na smartfony [recenzja]
Zbyszek Kowal

30.12.2012 19:04, aktual.: 30.12.2012 20:04

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pierwsza gra z serii Modern Combat ukazała się na rynku ponad 3,5 roku temu. W branży gier mobilnych to przepaść. Zero Hour bije na głowę pod każdym względem swoje poprzedniczki, stając się bezapelacyjnie numerem 1 wśród gier FPS na smartfony. Dlaczego? Po odpowiedź zapraszam do rozwinięcia naszej recenzji.

Mam tę przyjemność, że serię Modern Combat śledzę od części pierwszej. Początki były trudne, edycja Sandstorm oraz Black Pegasus były pełne błędów, ale pomimo tego wymieniane były w gronie najlepszych FPS’ów na platformy mobilne. Część trzecia – Fallen Nation – na długi czas zdominowała ten segment mobilnej rozgrywki. Wiele osób ciągle wytyka Gameloftowi, że ich gry to tylko kopie konsolowych gier.

Ten sam poziom adrenaliny co na konsolach

Wcześniejsze opinie były jednak mało prawdziwe. Dopiero Zero Hour może mierzyć się z tytułami wydanymi na Xboxa 360 lub Playstation 3. Oczywiście nie pod względem grafiki czy sterowania (pad zawsze będzie lepszy od wirtualnej gałki), ale pod względem rozrywki jakiej dostarczają miłośnikom FPS-ów.

Obraz

Wysoki poziom zadowolenia gracza uzyskać można na dwa sposoby. Pierwszy to ciekawa fabuła, która potrafi wciągnąć na długie godziny, drugi to doskonały gameplay z którego można czerpać satysfakcję. W przypadku Modern Combat 4: Zero Hour możemy mówić o jednym i drugim. Chociaż rozgrywka lepiej wypada w trybie wieloosobowym.

Słówko o fabule. Świat staje w obliczu atomowej katastrofy, którą wywołać chce Edward Page. Tego jegomościa można było już spotkać w jednej z misji w Fallen Nation. Tym razem były komandos wystąpi w roli głównej. Po porwaniu prezydenta Stanów Zjednoczonych, do akcji wkracza elitarna grupa żołnierzy, której zadaniem jest oswobodzenie przywódcy z rak terrorystów.

Obraz

Co ciekawe, gracz nie wciela się tylko w postać jednego żołnierza sił amerykańskich. W kilku misjach przyjdzie nam stanąć po drugiej stronie barykady, dzięki czemu opowiadana historia będzie dla nas ciekawsza. Misje dla terrorystów pozwalają pobawić się nam arsenałem niedostępnym dla oddziałów szturmowych amerykańskich marines. Bardzo ciekawy pomysł i realizacja.

Gracz poznaje fabułę z perspektywy obu stron konfliktu

Kampania składa się z 12 misji, które na najłatwiejszym poziomie trudności można ukończyć w 3 godziny. Plansze są bardzo zróżnicowane zarówno pod względem graficznym (Antarktyda, malownicza wyspa lub urokliwe uliczki Barcelony) jak również taktycznym. Jak przystało na serie Modern Combat, opowiadana historia przerywana jest od czasu do czasu przez cut-scenki oraz misje w których prowadzimy naziemne oraz powietrzne drony.

Obraz

Wprowadzenie do rozgrywki zdalnie sterowanych robotów to świetny pomysł. Za ich pomocą jesteśmy wstanie zniszczyć dość spore siły wroga, nie narażając siebie na porażkę. Oczywiście wszystko jest oparte na systemie skryptów, które odpowiednio budują atmosferę w grze.

Zapewne dla niektórych liniowa fabuła i brak możliwości swobodnego poruszania się po mapach będzie dużym problemem, ale odnoszę wrażenie, że jest nieco lepiej niż w wersji poprzedniej. Owszem, komputerowy przeciwnik nie jest najmądrzejszy, a wyprzedzanie kolegów z drużyny może skutkować zawieszeniem się skryptów. Nie mniej jednak taki ma być właśnie tryb dla pojedynczego gracza. Wyreżyserowana historia która pozwala potrenować przed zabawą w sieci doskonale spełnia swoją rolę.

Obraz

Czwarta odsłona Modern Combat to wiele drobnych usprawnień o których nie pisze się w opisie aplikacji w sklepie. Poprawiono działanie granatów, których wybór jest naprawdę szeroki. Nowy system taktyczny, pozwala przeskakiwać nad przeszkodami. Przypomina to nieco trochę system osłon w Gears of War.

Wirtualny sklepik pozwala ulepszać naszą postać

Podczas zabawy, możemy udać się do sklepiku i za zdobyte podczas gry punkty, ulepszać naszego żołnierza. Oprócz standardowych usprawnień jak mocniejszy pancerz, szybsza regeneracja życia lub pojemniejsze magazynki, możemy również wykupić małe działka które ogniem zaporowym wesprą nasz szturm. Nic nie stoi również na przeszkodzi, aby wezwać wsparcie lotnictwa lub artylerii. Możliwości jest bardzo dużo, dzięki czemu przejście gry na trudniejszych poziomach (tam zarabiamy więcej punktów) jest całkiem przyjemne.

Obraz

Zero Hour może pochwalić się ulepszonym systemem uzbrojenia, dzięki czemu nasza postać (w trybie single i multi) może zostać skonfigurowana na ponad 20 tysięcy różnych sposobów. Dla każdego znajdzie się wiele ciekawych pistoletów, strzelb, karabinów, noży (również latających), bomb lub wyrzutni rakiet. Każdą broń można obejrzeć w podglądzie 3D, oglądając pukawkę z każdej możliwej strony. Od razu widać jak wiele pracy włożyli graficy w odwzorowanie najmniejszych detali każdej broni.

Niektórzy twierdzą, że grafika w Modern Combat 4 jest gorsza od poprzedniczki. Jest to zdecydowanie mylne wrażenie. Warto dodać, że dzięki zastosowaniu silnika Havok (pierwsza gra Gameloftu), sposób renderowania jest nieco inny, zdecydowanie mniej cukierkowy aniżeli miało to miejsce w Fallen Nation .

Obraz

Na urządzeniach z dobrymi wyświetlaczami (iPad 4 lub Galaxy S3) trójwymiarowe animacje oraz dynamiczne obiekty jakością odpowiadają temu co można zobaczyć na konsolach stacjonarnych. Dzięki Havokowi, możemy demolować elementy otoczenia (rośliny, pudła, szyby) obserwując unoszące się w powietrzu drobne elementy. Silnik ten wprowadza również do rozgrywki efekty ragdoll. Można zatem odstrzelić przeciwnikowi głowę lub kończynę.

Najlepszy tryb wieloosobowy w mobilnych FPS-ach

Tryb dla pojedynczego gracza to tylko mała przystawka przed głównym daniem, jakim jest tryb multi. Rozgrywka sieciowa jest bardzo rozbudowana i pozwala cieszyć się grą znacznie dłużej. Aby mieć możliwość gry w sieci, musimy najpierw zalogować się do usługi Gameloft Live, za pośrednictwem której prowadzone są rozgrywki.

Obraz

Następnie tworzymy profil wirtualnego żołnierza, nadając mu przydomek, wybierając awatara oraz inne ciekawe dodatki. Nasza postać opisana jest systemem specjalności oraz umiejętności, które możemy zdefiniować jeżeli uzbieramy odpowiednią liczbę punktów doświadczenia.

Twórcy gry zaimplementowali sporo różnych trybów sieciowej rozgrywki. Oprócz tak popularnych jak Capture the Flag, Battle czy Team Battle, można również zagrać w Manhunt, Zone Control, VIP, Barebone oraz Warfare. Map na których gramy nie ma zbyt wiele, ale te które dodano, prezentują się bardzo dobrze.

Obraz

Co ciekawe, na początku zabawy mamy dostęp tylko do jednego pistoletu oraz karabinu. Kolejne bronie musimy odblokować sami, zbierając punkty w kolejnych potyczkach. Jeżeli się nam nie chce, to gra oferuje dość sporo mikrotransakcji, dzięki którym możemy zyskać przewagę już na samym starcie.

Mikrotransakcje w trybie multiplayer nieco psując obraz całości

Ja nie wykupiłem żadnego pakietu monet i muszę przyznać nie miałem problemów z awansowaniem na kolejne poziomy. Jeżeli macie dużo czasu na granie, to nie odczujecie zbytniej przewagi graczy którzy zdecydowali się wydać kilkanaście lub kilkadziesiąt euro na ulepszenia.

Obraz

Warto również dodać, że wyniki naszej postaci gromadzone są w formie statystyk wewnątrz gry jak również na stronach internetowych. Ułatwia to znacznie wstępowanie do klanów i umawianie się na wirtualne pojedynki. Nieco więcej na ten temat możecie przeczytać na oficjalnej witrynie gry.

Zanim przejdę do podsumowania, słów kilka na temat sterowania. Na starcie gra pyta nas, czy chcemy grać przy użyciu żyroskopu. Ten wybór jednak w moim przypadku nie okazał się być trafny. Na szczęście w ustawieniach gry można dostosować czułość i rodzaj sterowania pod indywidualny gust.

Obraz

Zasadniczo z lewej strony mamy wirtualna gałkę, za pomocą której poruszamy się w wybranym kierunku. Prawa część ekranu służy nam za celowanie / rozglądanie się po mapie. Przy czym możemy czynić to gestami palca lub drugą wirtualną gałką. Całość uzupełniają ikonki od rzucania granatów, włączania dokładnego celownika, strzału oraz przycisk biegu.

Moim skromnym zdaniem, przycisk granatów jest zbyt blisko przycisku strzału przez co bardzo prosto o przypadkowe wyrzucenie granatu podczas zabawy. Na szczęście producent dał nam możliwość swobodnego układania przycisków na ekranie tabletu lub smartfona, dzięki czemu nawet tak drobne problemy jak mój mogą być rozwiązane w kilka sekund. Brawo!

Drogo ale zdecydowanie warto

Czas zatem na podsumowanie. Modern Combat 4: Zero Hour nie należy do gier tanich. W App Store gra kosztuje sześć euro. Natomiast koszt pobrania gry z Google Play to wydatek rzędu 22 złotych. Warto również pamiętać, że użytkownicy Androida mogą zakupić grę bezpośrednio w sklepie Gameloftu za 5 dolarów.

Modern Combat 4: Zero Hour - Extended Reveal Trailer (Official)

Z pewnością nie warto kupować za takie pieniądze gry dla samej kampanii. Ta kończy się dość szybko i pozostawiłaby w nas uczucie niedosytu. Jeżeli jednak weźmie się pod uwagę rozgrywkę sieciową, to Zero Hour jest wart każdych pieniędzy. Dzieło Gameloftu pod tym względem nie ma sobie równych i zagospodaruje Wam czas na wiele długich zimowych wieczorów. Z mojej strony pełna rekomendacja i zasłużona wysoka ocena.

[plus] Świetna oprawa audiowizualna

[plus] Duża liczba broni

[plus] Ciekawa fabuła (dwie strony konfliktu)

[plus] Rozbudowany tryb sieciowy

[minus] Mikrotransakcje

[minus] Widoczne skrypty i liniowość

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)