Wspomniałem, że smartfon nie jest nam pisany. Wszystko przez amerykańską sieć AT&T, która posiada na niego wyłączność. Nie powinno nas to dziwić. Na Consumer Electronics Show pokazano mnóstwo urządzeń skazanych na współpracę z sieciami Nowego Świata.
Pora przypomnieć co tak naprawdę tracimy. Otóż Motorolę Atrix 4G napędza dwurdzeniowy procesor Nvidia Tegra 2, wspierany przez 1 GB pamięci RAM! Producent zastosował 4 calowy ekran QHD o rozdzielczości 960 x 540 pikseli. Nie zabrakło ponadto aparatu 5 MP opatrzonego lampą błyskową LED, Androida 2.2 oraz ogromnej baterii 1930 mAh (według producenta pozwoli na 9 godzin rozmów). Ciekawym dodatkiem jest zabezpieczenie polegające na odczytywaniu linii papilarnych.
Nie myślcie, że Motorola ograniczyła się do wypuszczenia samego telefonu. Zainteresowani mogą zakupić ciekawe akcesoria. Jednym z nich jest multimedialna stacja dokująca – HD multimedia dock. Wyposażona w 3 wyjścia USB, port HDMI i podczerwieni, zamienia telefon w prawdziwie multimedialnego potwora. Jeżeli do stacji z telefonem podłączymy monitor, klawiaturę i mysz, otrzymamy PC-ta. Możemy ją podpiąć również do telewizora i oglądać filmy na dowolnie dużym ekranie.
Kolejnym nietypowym akcesorium jest "stacja dokująca typu laptop". Ten nietypowy gadżet wyposażono w 11,6 calowy ekran, 2 porty USB, wyspową klawiaturę oraz trackpad z funkcją scrollowania przy pomocy ruchu dwoma palcami. Całość zamknięto w aluminiowej obudowie. Smartfona podczepiamy z tyłu urządzenia, zaraz za ekranem. Pomysł jest bezsprzecznie oryginalny. Mam nadzieję, że jest również praktyczny. Chociaż do tej drugiej cechy mam już pewne wątpliwości. Narastają one w momencie, kiedy próbuję wyobrazić sobie jego cenę. No cóż, nikt nie powiedział, że gadżety muszą być tanie (i potrzebne).
Zdaję sobie sprawę z tego, że opis nie jest w stanie oddać wszystkiego. Proponuję zatem poniższe wideo. Redaktorzy Engadget przygotowali materiał, na którym doskonale widać działanie telefonu oraz odjechanych akcesoriów.
Źródło: Engadget